5 faktów po NAGA UK w Londynie
1. Miejsce w którym odbyły się zawody było Crystal Palace sports center. Ogromny kompleks sportowy na terenie południowej części Londynu. Hala była z jednej strony przeznaczona na zawody z drugiej zaś był basen gdzie bez zmian odbywały się zajęcia. Według relacji uczestników poprzednio odbywające się tam imprezy ściągały zdecydowanie większą ilość zawodników jak i kibiców. Wśród startujących było można zobaczyć parę gwiazd z europejskiej sceny bjj jak i mma. Miedzy innymi Bruno Zancarer (głowny trener RGA), Viking Wong, Cantidio Setenta czy Paul Reed.
2. Organizacja! Sędziowanie na zawodach pozostawiło dużo do życzenia. Brak profesjonalizmu można było zauważyć po tym jak walki dzieci niejednokrotnie kończyły się zbyt późno kiedy dochodziło do nieprzyjemnych przeprostów podczas dźwigni kończących. PRZECIEŻ TO SŻ DZIECIAKI KTÓRE POWINNY MIEĆ Z TEGO FRAJDE, NIE MISTRZOSTWA ŚWIATA DYWIZJI CZARNYCH PASÓW !.
3. Przyjdź i odbierz pas… Dziwną rzeczą było rozbicie bardziej obsadzanych kategorii na mniejsze pod kategorie. Czyli np. w zaawansowanej kat no-gi było kolo 20 zawodników, po czym zrobili 2 podkategorie. Myślę, że niekorzystnie wpływa to na prestiż takich zawodów, jak i reputacje która ma naga gdzie można dostać medal pas za stoczenie jednej walki… Nie do pomyślenia na turniejach ADCC czy IBJJF
4. Zaskakująco pozytywnym faktem była ilość startujących Polaków! Śmiało można powiedzieć ze średnio co najmniej jeden polak na każdą kategorię wagową. A wśród startujących byli miedzy innymi. Kamil Uminski, który rozgromił bez problemu swoich rywali, podopieczny Radka Turka, Piotr Osiński, Krzysiek Michalak , Michał Szlendak Mateusz Flaga, Mateusz Gamrot, Marcin Malewicz, Oskar Gugała. Prawie każdy ze startujących uplasował sie na podium! Dając dobry przykład poziomu polskiego grapplingu!
5. Na osobny podpunkt zasługuje Mateusz Gamrot który zgarnął podwójny pas w kategoriach Gi i no-gi. Oczywiście doskonała forma przyszłego reprezentanta Polski na finałach ADCC nie pozostawiała żadnych zarzutów, Gamer dość pewnie przeszedł przez kategorie no-gi po drodze w finałach stawiając czoła Piotrowi Osińskiemu. Dużym wyzwaniem jak i sprawdzeniem siebie był pierwszy start Mateusza w kimonach. Gdzie zawalczył bardzo mądrze, odpowiednio dobierając taktykę w swoich walkach. Nie dawał zbytnio możliwości na stratę punktu, mądrze wycofując się z każdego możliwego ataku czy uchwytu swoich rywali. Zapaśnicza baza i balans ciałem niewątpliwie przydały się w pojedynkach w kimonach. Pukty które zrobił po sprowadzeniu bardzo mądrze zabezpieczył przed jakąkolwiek próbą nadrobienia ich ze strony rywali. Tak więc wielkie brawa dla Gamera! A dla wszystkich, dobra rada: Panowie i Panie róbcie zapasy!



