Maks Wiśniewski dla grapplerINFO

Dziś prezentujemy wam wywiad z ubiegłorocznym Mistrzem Polski BJJ w kategorii elita – 88 kg Maksem Wiśniewskim. Zawodnik klubu Gamennes Team Poznań od stycznia troszeczkę zwolnił tempo startowe, ponieważ w tym roku przed nim był egzamin licencjacki i musiał podkręcić śrubę na studiach 🙂 W wywiadzie brązowy pas BJJ opowiada o początkach klubu Gamennes Team, o swoich początkach zawodniczych oraz zdradza, który swój sukces uważa za najważniejszy. Enjoy!

 

Jak zaczęły się początki waszego klubu?

Wraz z chłopakami postanowiliśmy odejść z klubu Stefa Walki i założyliśmy swój klub. Na początku Jarek Zjeżdżałka znalazł salę, która wszystkim się spodobała. Później wspólnie wymyśliliśmy nazwę klubu Gamenees Team i tak już działamy prawie trzy lata. Początki były ciężkie wiadomo, udało nam się znaleźć sponsorów, którzy pomogli nam pieniężnie. Doprowadzenie obiektu by ten nadawał się do treningów zajęło nam około 6 miesięcy zanim ruszyły zajęcia. Najpierw kulaliśmy się u Sebastiana Słowka w Alliance Team za co mu serdecznie dziękujemy.

Skąd się wziął pomysł na nazwę Gamennes Team?

Chcieliśmy aby naszą domeną była wola walki. Gamennes jest to cecha psychiki psów rasy pitbull. Nieograniczona chęć walki i myślę, że nazwa jest trafna.

Jakie cechy wojownika posiada Maks Wiśniewski?

Na pewno pracowitość, wiadomo wola walki…

Ile czasu zajęło Ci dojście do brązowego pasa BJJ? I który pas było najciężej otrzymać?

Treningi BJJ zacząłem w 2002 roku. Najdłuższa droga była od białego do niebieskiego pasa, bodajże w 2004 otrzymałem promocję. W sumie co dwa lata dostawałem pas. Na niebieski pas zdawałem egzamin o Roya Harrisa, notabene zdałem z wyróżnieniem z całej grupy. Pod koniec 2007 roku dostałem purpurowy pas i myślę, że to było najcięższa droga. I potem od purpury do brązu minęły dwa lata, czyli w 2009 roku Robert Drysdale uhonorował mnie brązowym pasem.

Który swój sukces uważasz za najważniejszy?

Najwartościowszy dla mnie sukces był na pierwszych Mistrzostwach Polski BJJ w 2008 roku. Było ciężko.. Pierwszą walkę udało mi się na przewagi wygrać z Piotrem Bagińskim. Drugą walkę wygrałem na pkt z Kubą Sawickim, też było bardzo ciężko. W zeszłym roku brązowy medal jako świeżo upieczony brązowy pas na Mistrzostwach Europy BJJ też jest dla mnie dosyć ważnym sukcesem, ponieważ nie wiedziałem jeszcze jak to wszystko będzie wyglądać w nowej dywizji.

Jak to się stało, że wybrałeś BJJ i trenujesz je po dzień dzisiejszy?

Blisko mojej miejscowości, gdzie mieszkam mój przyjaciel Mariusz Piwowarski otworzył klub. Na początku był boks i BJJ a pierwszym moim trenerem był Sławek Barczak. Byłem dużo słabszy fizycznie, ponieważ miałem 14 lat i nie za bardzo mi szło w BJJ. Bardziej w tamtych czasach podobał mi się boks. Moim pierwszym trenerem od boksu był Wojtek Komasa. Potem w miarę rozwijania się, zaczęły mi wychodzić różne techniki i pokochałem jiu jitsu. Stwierdziłem, że to będzie ten sport, który będę chciał uprawiać w przyszłości.

Ulubiona technika w kimonie?

Wiele technik, ale najbardziej lubię trójkąt nogami z zamkniętej i otwartej gardy.

Jak wyglądały Twoje pierwszy starty na zawodach?

Pierwsze zawody w 2004 roku w Holandii na których startowałem. Pierwszą walkę wygrałem, drugą wygrałem z finalistą, który nie pamiętam jak się nazywa. Następnie startowałem jeszcze dwa, trzy razy na zawodach bez sukcesów. Gdzieś tam po pierwszych, drugich walkach odpadałem. Pierwszym poważnym sukcesem było drugie miejsce na Pucharze Polski BJJ, gdzie przegrałem w finale z Markiem Pasierbskim. Od tamtego momentu jakoś mi się udaje zdobywać medale.

Jak reagowałeś na porażki na zawodach?

Motywowały mnie do ciężkiej pracy, chociaż myślałem, że wygrywanie nie jest mi dane. Bardzo ciężko trenowałem, ale na zawodach nic mi nie wychodziło. Z czasem było co raz lepiej i uwierzyłem, że można coś osiągać. Ja nigdy się łatwo nie poddaje i byłem zdopingowany do mocnych treningów. Moją taką ważną cechą jest to, że nie daje szybko za wygraną.

Jak sobie radzisz ze stresem przed zawodami?

Staram się zamknąć w sobie i wszystko przemyśleć. Mam taką swoją technikę, którą kiedyś Bruce Lee używał. Staram się wszystko spisać w w myślach na kartce i potem spalić wszystkie złe emocje i stres usunąć ze swojej głowy w ten sposób.

Jakie towarzyszyło Ci uczucie, gdy pierwszy raz wychodziłeś na matę na zawodach?

Wielki stres, lęk co pokaże mój przeciwnik podczas walki. To wszystko jednak motywowało mnie, żeby wyjść i walczyć. Bardziej stresowało mnie to wszystko co jest przed walką niż jak już wyszedłem na matę.

Na co w waszym klubie podczas treningów kładziecie największy nacisk?

Nie mogę powiedzieć.. ( śmiech ) Jeśli chodzi o BJJ i SF głównie na technikę, ponieważ jest to sport techniczny. Chcemy, aby nasi zawodnicy nie popełniali błędów i umieli zademonstrować techniki na zawodach w walce, a nie tylko szarpanina i kupa nie potrzebnych ruchów.

Jak wygląda okres przygotowawczy w waszym klubie do najważniejszych imprez w roku takich jak: MP BJJ czy ADCC?

Jest tyle tych zawodów, że każdy gdzieś indziej startuje. Bardzo często także jeździmy za granicę. Staramy się mniej więcej pogodzić te wszystkie starty. Często jest tak jednak, że niektórzy startują na  tych zawodach, gdzie my się nie przygotowujemy. Na trzy, cztery miesiące przed podkręcamy obroty tak, żeby forma szczytowa była na dane zawody.

Plany startowe na przyszłość?

W tym roku mam egzamin licencjacki i ciężko jest mi pogodzić naukę oraz treningi. Szkoła mi wypada akurat w te weekendy, w których są te najważniejsze zawody. Ogólnie robiłem więcej treningów MMA, ponieważ miałem mieć walkę w tej formule w czerwcu. Po wrześniu na pewno MP BJJ to będzie mój priorytet i będę chciał na nich wystartować.

Jak dzielicie obowiązki trenerskie w klubie?

Każdy po trochu zajmuje się każdą płaszczyzną i dodaje coś od siebie po trochu. Myślę, że obowiązki mniej więcej rozkładają się równo po wszystkich trenerów i zawodników. Czasami, kiedy trener nie może poprowadzić zajęcia to zawodnik przejmuje pałeczkę.

Jako trenerzy jesteście zadowoleni z dotychczasowego rozwoju klubu?

Pewnie, że tak bardzo jesteśmy zadowoleni. Mamy wiele ciekawych nabytków w MMA i BJJ. Myślę, że rozwijamy się prężnie i na pewno parę nazwisk z naszego klubu pomiesza trochę na zawodach. Ja osobiście jestem zadowolony. Mamy pełne grupy na treningach początkujących i zaawansowanych.

Cofnijmy się trochę wstecz.. Jak ocenisz walkę Marcina Helda z Michaelem Chandlerem w Bellatorze?

Myślę, że było tam trochę za dużo typowej kulanki BJJ. Wydaje mi się, że to zaważyło o przegranej. To jest walka i wiele rzeczy się może zdarzyć. Marcin jest bardzo dobrym zawodnikiem i wyciągnie z tej przegranej odpowiednie wnioski. W następnej walce na pewno pokaże klasę. W dzisiejszym MMA jest mało finezji, głównie obalić i ubić.

Jak odniesiesz się do powszechnie panującej opinii, że w Polsce nie można przygotować się dobrze pod kątem zapaśniczym?

Myślę, że się da. Mamy doskonałe zaplecze zapaśnicze. Nie jesteśmy daleko w tyle na świecie, także Ci co twierdzą, że nie można się przygotować pod tym kątem to chyba nigdy nie byli na żadnej sali zapaśniczej.

Chciałbyś na komuś podziękować?

Chciałbym podziękować rodzinie, mojej dziewczynie za wyrozumiałość, że tak rzadko się widzimy. Sponsorowi firmie Pitbull, chłopakom z sali, mojemu partnerowi od technik Filipowi Sadowskiemu oraz portalu grapplerINFO. To wszystko! 🙂


 

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także