Dzisiaj spora lekcja historii na temat polskiego grapplingu, prezentujemy wywiad z pierwszym Polakiem, który dostał się na prestiżowe Mistrzostwa Świata ADCC. Robert Sulski walczył dwukrotnie na ADCC w 2003 oraz 2005 roku, staczał swoje pojedynki m.in w Japonii, RPA, Brazylii czy USA. O Robercie dowiedzieliśmy się paru szczegółów od Kimury, po czym od razu zaczęliśmy sobie pluć w brodę, że jeszcze nie zrobiliśmy z nim wywiadu. Zapraszamy do środka 🙂
Witaj Robert jako, że jest to nasz pierwszy wywiad proszę opisz naszym czytelnikom jak zacząłeś trenować grappling?
Witam. Grappling, jako dyscyplinę sportu zacząłem trenować w Londynie w 1999 roku. To były początki no –gi bjj. Tak właściwie, to w Londynie zacząłem od Sombo (Sambo) – rosyjska mieszanka zapasów w stylu wolnym i judo. Brałem udział w kilku zawodach z pewnymi sukcesami, lecz gdy na mistrzostwach Wielkiej Brytanii przegrałem ze srebrnym medalistą olimpijskim w judo, który wszystkich zawodników łatwo wypunktował, to zdałem sobie sprawę że nigdy nie osiągnę większych sukcesów w tym sporcie.
Niedługo potem kolega, z którym pracowałem jako ochroniarz w klubie, powiedział mi o grupie chłopaków, którzy ćwiczą brazylijskie ju-jitsu. W tamtym okresie nie wiedziałem jeszcze co to jest. Miałem wcześniej do czynienia z tradycyjnym ju-jitsu , aikido, zapasami i nawet kilka lat trenowałem kick boxing, lecz to miało być coś zupełnie innego, coś co naprawdę robi wrażenie. Szczerze mówiąc bardzo sceptycznie do tego podszedłem, ale spakowałem torbę i pojechałem na pierwszy trening. Okazało się, że bracia Alexis i Marios – późniejsi założyciele London ShootFighters, wrócili właśnie ze Stanów, tak samo jak Paul z Japonii, gdzie zapoznali się z tą nową sztuką walki. Wow!! Bylem naprawdę pod wrażeniem. Pierwszego dnia, na treningu, zostałem uduszony wiele razy i wierzcie mi, nie miało większego znaczenia, jak bardzo próbowałem tego uniknąć. 🙂 Już wtedy wiedziałem, że muszę się tego nauczyć i być w tym najlepszym.
Ćwiczyłem z ogromnym zapałem i mój cały wolny czas poświęcałem treningom. Przez cały ten czas uczyliśmy się z kaset video, a przy okazji próbowaliśmy tworzyć coś nowego – nowe techniki, próbowaliśmy mieszać techniki z innych sportów i sztuk walki. Każdy z nas miał wcześniejsze doświadczenie w innym sporcie, a to, czego uczyliśmy się, było bardzo pomocne w pracy na bramkach, szczególnie dlatego, że w pracy nie musieliśmy używać pięści. Łatwo można było sprawdzić, która technika jest dobra, bez ryzyka utraty pracy. Uważałem, że bjj jest niesamowite i to było pewnie jednym z powodów, dlaczego robiłem w tym tak duże postępy.
Pewnego dnia Marios, który był głównym bramkarzem w Cafe de Paris, podczas pracy rozpoznał brazylijczyka Fabio Gurgel – Fabio miał tą epiczną walkę z Mark Kerr -jeden z pierwszych mistrzów UFC, ważył 35 kg więcej niż Gurgel! Marios zaprosił Fabio i jego kilka czarnych pasów do naszego Dojo. Musiałbyś widzieć miny Brazylijczyków, gdy zobaczyli nasze dojo – środek zimy , bez ogrzewania, prześwitujące dziury w ścianach, moja piękna dziewczyna powiedziałaby „masakra„J
Razem zrobiliśmy trening i sparingi. Byłem zachwycony technikami, lecz muszę przyznać, że tak samo Brazylijczycy byli bardzo zaskoczeni naszym poziomem, biorąc pod uwagę fakt, że nie mieliśmy żadnych pasów. Ciekawostką może być fakt, że mój dobry kolega, który z nami od samych początków wtedy ćwiczył, a pochodził z tai-chi – Mustafa al Turk, kilka lat po tym walczył i pobił Marka Kerr w promocji Cage Warriors. Inny kolega, który zaczynał z nami James Zikic, wielokrotnie walczył w Polskim KSW. Wszyscy śledziliśmy początki UFC, Pride, Rings, Shooto, Pancrace, King of the Cage i Hook and Shoot – to było jak religia .Niedługo po tym, jak zacząłem ćwiczyć w Kilborn Mauricio Gomes, ojciec Rogera Gracie otworzył Gracie Barra w Londynie, a także założył oficjalną organizację BBJ w UK.Zaprzyjaźniłem się z Mauricio, a także niektórymi członkami rodziny Gracie. Raz w tygodniu chodziłem na jego treningi w Londynie i trenowałem w Gracie Barra, reprezentowałem także szkołę Gracie na zawodach w Rio de Janerio.
Fascynacja grapplingiem, jako mieszanka zapasów stylu wolnego i no gi bjj, tak na poważnie zaczęła się po seminarium Marco Ruas w Londynie. Wtedy to, tak naprawdę odkryłem, że jestem stworzony do tego sportu.Gdy tylko usłyszałem o ADCC, to szczerze mówiąc, postawiłem sobie za cel, ze będę pierwszym Polakiem, który będzie reprezentował Polskę na mistrzostwach świata w ADCC.Zacząłem więc przygotowywać się w tym kierunku, trenowałem z najlepszymi i brałem udział w zawodach na całym świecie – Japonia, Brazylia, kraje Skandynawskie, wiele krajów w Europie, Stany Zjednoczone, RPA, dużo można by opowiadać… Wszystko po to, by to osiągnąć.
Jako pierwszy Polak dwukrotnie startowałeś na ADCC, powiedz proszę jak trafiłeś na Mistrzostwa Świata ADCC
Wygrałem ADCC Europe w Turku i tym samym zakwalifikowałem się na Mistrzostwa Świata w Sao Paulo 2003r. Bardzo miło wspominam zawody w Turku. Były dobrze zorganizowane, co na pewno pomaga przy tak dużym stresie. Pamiętam, że w finałach było ciężko i przegrywałem 2 punktami. Marko miał bardzo dobre bjj i był bardzo silny fizycznie. W końcu udało mi się założyć dźwignię na kolano z pół gardy na górze, dużo ćwiczyłem tę technikę i nie zawiodłem się i tym razem.
Opisz krótko przebieg swoich walk na Mistrzostwach Światach ADCC oraz z kim przyszło Ci się zmierzyć?
Na Mistrzostwach Świata w Sao Paulo walczyłem z mistrzem bjj, brazylijczykiem Fernando Margarita Pointes, on był wtedy sławą!! Naprawdę na topie.
Żaden z nas nie myślał o punktach i liczyło sie tylko submission. Walczyliśmy przez 20 minut bez przerw, to była wojna. W połowie walki Nathan Marquard, który robił mi narożnik, poprosił sędziego o czas. Okazało się, że mam złamany nos J ..nie jestem pewien. jak to się stało. Zapakowałem nos jakimiś papierami i z powrotem ruszyłem na maty. Wiedziałem, że mam dobrą gilotynę i bylem pewien, że będzie pracować. No i udało się zupełnie tak, jak założyłem – wiedziałem, że siedzi głęboko. Pointes ostatkami sil wyczołgał się za maty, a gdy wróciliśmy do środka, to nie było to już to samo. Bylem zrospaczony – przegrałem przez swipa na 2 punkty…
W 2005 roku walczyłem na mistrzostwach ADCC w Los Angeles.
Wygrałem pierwszą walkę z Roberto Ribeiro 3-0, a następną przegrałem z Jacare przez trójkąta, który wygrał kategorię – 88kg. Walka z Ribeiro nie sprawiła mi wielkich trudności. Gościu miał dobrą gardę i dźwignię na nogi. Chciałem wygrać na punkty i przejść do następnej walki. W walce z Jacare popełniłem błąd, no i zapłaciłem za to 🙂
W 2005 roku byłeś na obozie BJJ&MMA w Starym Kaleńsku czy od tego czasu trenowałeś w Polsce? Jeśli to tak to jakie kluby odwiedzasz w Polsce?
Po obozie w Sarym Kalensku przeprowadziłem się do RPA i nie bylo mnie w Europie przez prawie 3 lata.
Po powrocie do Anglii otworzyłem klub Top Wrestling Academy i prowadziłem go do momentu kolejnej operacji kolana. Rekonwalescencja po tej operacji zabrała jednak kilka lat i dopiero od niedawna mogę powiedzieć, że z powrotem jestem w bardzo dobrej formie.
Gdy odwiedzam rodzinę za każdym razem ćwiczę w klubie w Bydgoszczy. Regularnie ćwiczę z przyjaciółmi w mojej prywatnej siłowni w Londynie. Nie uczę już grup, ale nadal daję prywatne lekcje. Mam w planach otworzyć coś własnego, lecz jeszcze nie teraz. Ćwiczę grappling i zapasy z kilkoma zawodnikami. Duży nacisk wkładam w przygotowanie kondycyjne. Uwielbiam treningi cross fit i kettlebells.
Śledzisz polską scenę grapplingu? Jeśli tak to jacy zawodnicy przykuwają Twoją największą uwagę?
Grappling w Polsce bardzo szybko sie rozwija i jest na wysokim poziomie. Nie chce wymieniać nazwisk wszystkich dobrych zawodników, ponieważ na pewno kogoś ominę. Za sukcesy w graplingu i prawdziwe zafascynowanie tym sportem na pewno trzeba wymienić nazwisko Bagińskiego.
Robert na ADCC 2005
W niedawnym wywiadzie z Kimurą powiedział, że to Ty ściągnąłeś ADCC do Polski, możesz powiedzieć jak to się stało?
Kimura 🙂 spoko gościu. Nie wiem dokładne, jak to się stało… Trenowałem z kolegą Grzegorzem Jakubowskim i to on z resztą chłopaków zorganizował obóz w Kaleńsku. Bardzo miło wspominam ten obóz 🙂 i pozdrawiam wszystkich chłopaków, którzy tam ćwiczyli.
Masz rodzinę i poświęcasz jej bardzo dużo czasu, czy znajdziesz jeszcze czas na regularne starty w zawodach?
Mam 5 letniego syna Trystana ( przyszły mistrz) i dziewczynę Małgosie , obojgu staram się poświęcić tyle czasu, ile tylko mogę. Jeśli chodzi o zawody, to jest postanowienie na rok 2013.
Jakie zmiany w stylu walki zauważyłeś na przestrzeni tych wszystkich lat od Twoich pierwszych startów do ostatnich finałów ADCC w 2011 roku ?
Uważam, że grappling teraz, jest prawdziwą mieszanką technik ze stójki i w parterze. Nie da się pominąć faktu, że ten rodzaj sportu naprawdę przeszedł ewolucję. Wcześniej mieliśmy luta livre i bjj z naciskiem na parter, zapasy i judo to głównie stójka, sambo – dużo technik na nogi i catch wrestling, co jest trochę mieszaniną wszystkiego ze słabą stójką.Co roku wchodzą nowe techniki, lecz podstawowe techniki zawsze będą się liczyć. Ważne jest, żeby uczyć się nowości, żeby nie dać się zaskoczyć, szczególnie na zawodach. Każdego roku, ktoś wymyśla czy udoskonala technikę, by ją użyć na dużych zawodach – Brazylijczycy uwielbiają to robić. Taka technika działa, bo przeciwnicy nie znają jeszcze obrony. Większość zawodników, na pewno przyzna mi rację, że każdy z nas ma kilka swoich ulubionych trików, które trenuje do perfekcji.
Śledzisz polską scenę MMA, którym zawodnikom szczególnie kibicujesz i którzy Twoim zdaniem mają szanse odnieść duży sukces międzynarodowy?
Hehehe. Teraz to każdy jest Cage Fighter. Nie zależnie, jaki poziom reprezentuje. Taka moda 🙂
Nie śledzę za bardzo sceny MMA. Widziałem kilka walk na youtube z Polski, niektóre na dobrym poziome, a niektóre wolę zostawić bez komentarza… Zauważyłem też, że nie wszyscy komentatorzy, tak naprawdę wiedzą co się tam dzieje 🙂
Jak oceniasz polski poziom grapplingu na tle europejskim i światowym?
Jeśli chodzi o grappling w Polsce, to uważam, że jesteśmy najlepsi w Europie. Jeśli grappling w Polsce będzie rozwijać się w takim tempie jak teraz, jestem pewien, że za kilka lat będziemy odnosic duże sukcesy na scenie światowej.
Na koniec możesz kogoś pozdrowić lub podziękować.
Dziękuję za wywiad. Chciałbym pozdrowić wszystkich zapalonych grapplerów z Polski, rodzinę oraz wszystkich przyjaciół.
Robert Sulski






