
Z całą pewnością rozcięcie na twarzy Bigfoota w jego walce z Cainem Valasquezem ustawiło przebieg walki. Jednak menadżer Brazylijczyka Alex Davis twierdzi, że nie było to tak złe jak wyglądało w telewizji.
To nie było dużo rozcięcie. Rana była pomiędzy jego oczami. Leciało z niej bardzo dużo krwi, ponieważ rana znajdowała się na najbardziej mięsistej części ciała. Antonio to duży facet z wielką głową, więc widzieliśmy potok krwi. Ostatecznie po walce założono mu tylko trzy szwy. To nie był jego dzień. Walka nie tak miała wyglądać. Kopnął Caina pierwszy i dał mu okazję do sprowadzenia walki do parteru. Jestem przeciwny łokci w walce. Uderzenia łokciami robią małe rozcięcia, które nie są aż tak bardzo szkodliwe. Nie jesteś poddany, nie jesteś znokautowany a sędzia przerywa walkę z powodu zamieszania powstałego w wyniku małego rozcięcia.
Myślę, że gdyby sędzia nie przerwał walki to Bigfoot by przetrwał ten trudny dla niego moment. Dużo ćwiczyliśmy pozycji w jakiej znalazł się Antonio w czasie pojedynku z Cainem. Uważam, że gdyby nie lejąca się krew, która sprawiła, że Bigfoot nic nie wiedział mógłby on przetoczyć Caina.
zakończył menadżer Brazylijczyka



