na zdjęciu: Marek Pietrzak z Terere
Marek Pietrzak purpurowy pas jiu jitsu trener a zarazem zawodnik Alliance Team Białystok przez cały lipiec miał możliwość treningów w Rio de Janerio. Wraz ze swoimi przyjaciółmi z Białegostoku i Poznania miał okazję trenować z takimi zawodnikami jak: Alexandre Paiva, Terere czy Alexandre Puga. Poniżej relacja z ich wyjazdu do kraju samby, która została umieszczonie na ich stronie klubowej.
W tym roku wakacje zaczęły się bardzo fajnym wyjazdem do Brazylii. Przez cały lipiec trenowaliśmy w siedzibie Alliance w Rio de Janeiro u naszego nauczyciela Alexandre Paivy. Z naszego kluby byliśmy we trójkę ja z Bułą i Jackiem. Z Poznania był Seba, Aleks i Mateusz.
Rio, to pięknie położone miasto nad oceanem, otoczone górami. Widoki robiły na nas wrażenie już od samego początku. Góry, fawele, wysokie budynki i piaszczyste plaże to tylko niektóre z nich. Ludzie zupełnie inni od tych w Polsce. Bardzo otwarci i pozytywnie nastawieni do obcokrajowców. Nie spotkaliśmy się z żadnymi nieprzyjemnościami z ich strony. Na ulicy bardzo rzadko można spotkać ludzi palących papierosy. Natomiast tych uprawiających wszelkie sporty było bardzo dużo. Wszędzie ktoś sobie biega, jeździ na rowerze czy deskorolce. Biegi czy ćwiczenia na plaży, to normalne zachowanie. W mieście przy każdej niemal ulicy znajdują się kluby fitness lub sztuk walki.
Najważniejsze, czyli treningi, prowadzone są tutaj na luzie. Jednak nie są lekkie, bo nastawione na walki. Do wyboru mieliśmy zajęcia o 7.30, 12.00, 16.30, 19.30 i 20.30. Próbowaliśmy chodzić jak najczęściej, aby uczyć się od różnych nauczycieli. Rano i wieczorem treningi prowadził Alexandre Paiva, w południe Fernando Terere Augusto, a po południu Alexandre Puga. Każdy z nich miał troche inny styl nauczania i każdy był mistrzem w tym co robił. Sparingi tutaj to główna część zajęć. Krótka rozgrzewka, średnio 2 techniki, zadaniówki i dużo walk. Oczywiście było z kim powalczyć, bo czarnych pasów było więcej niż białych i niebieskich. Zupełnie odwrotnie niż u nas. Poziom jiu jitsu do niebieskiego pasa jest zbliżony do tego w Polsce. Natomiast już niektóre purpury mogłyby konkurować u nas z najlepszymi. Poziom techniczny i przygotowanie fizyczne niektórych zawodników stoi na najwyższym światowym poziomie. Mieliśmy okazję poznać wielu mistrzów świata i uczyć się od najlepszych. Do klubu przyjeżdżali zawodnicy z Sao Paulo od Fabio Gurgela, ze stanów od Jacare i Cobrinhy oraz z europy. Każdy z nich miał inny styl walki i każdy sparing był dla nas super lekcją. Nawiązaliśmy nowe kontakty i w tym roku planowane są seminaria i obozy szkoleniowe z najlepszymi zawodnikami Alliance w naszym klubie.
Duże wrażenie robiły walki czarnych pasów. Nie widziałem żeby kiedykolwiek ktoś zagroził w walce Paivie. Nasz główny nauczyciel ma już ponad 40 lat i wciąż sparuje z każdym bez wyjątków. Nawet mistrzowie świata w czarnych pasach wyglądali przy nim jakby dopiero zaczynali uczyć się jiu jitsu. Oczywiście same walki z takim np. Terere to duże przeżycie. Myślę, że Fernando może jeszcze namieszać na przyszłych Worldsach. Jego jiu jitsu jest bardzo dobre i kończył mnie jak chciał. Wciąż pracuje nad siłą i kondycją i już w tym momencie można powiedzieć, że wraca do formy. W niższych pasach również nie brakowało dobrych zawodników. Purpurę ma Vito, syn Paivy. Myślę, że w przyszłym roku będzie on mistrzem świata. Na treningach z aktualnym mistrzem w jego kategorii, Jordanem, radził sobie bardzo dobrze. Ma dopiero 19 lat, ale trenuje jak profesjonalista. W wadze lekkiej jest Rodrigo, również wielki talent. Chłopak z biednej rodziny, który wyrwał się ze slumsów dzięki jiu jitsu. Lukas, niebieski pas z bardzo dobra gardą. Będzie możliwość potrenowania z nimi w Polsce, bo prawdopodobnie przyjadą na obóz szkoleniowy przed Mistrzostwami Europy wraz z Paiva i Terere. Ogólnie wyjazd był bardzo udany i na pewno wrócimy jeszcze do Rio. Taka podróż nie zdarza się często, ale myślę, że każdy kto jest pasjonatem bjj powinien pojechać tam przynajmniej raz w życiu.





