Ania Łach: nie czuje potrzeby współzawodnictwa, praca nie pozwala się przygotować tak jak by się chciało

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z posiadaczką purpurowego pasa BJJ Anią Łach, która pokazała się z bardzo dobrej strony na tegorocznym Pucharze Polski BJJ w Koninie wygrywając kategorię OPEN kobiet pokonując w niej dużo bardziej utytułowane i doświadczone zawodniczki Irenę Preiss czy Sandrą Pniak.

1. Najpierw porozmawiajmy o twoim występie na Pucharze Polski BJJ w Koninie. W swojej kategorii zajęłaś drugie miejsce, ale za to wygrałaś kategorie open w pokonanym polu zostawiając Irene Preiss, Sandre Pniak i Martę Szarecka. Powiedz nam którą walkę na tych zawodach i z jakich powodów uważasz za Najcięższa?

Z Martą nie walczyłam, była z Sandrą w półfinale, walka z nią była by bardzo mocnym sprawdzianem dla mnie. Najcięższa walka to chyba finał kategorii z Ireną, miałam sweep’a i przeszłam gardę, Irena uciekła do żółwia, a ja napaliłam się na plecy i zostałam zrzucona (po raz drugi tego dnia) ostatnia minuta to było bronienie gardy przed rozwścieczonym tygrysem, gdzie już zabrakło sił, weszła na dosiad, ja skręciłam się na bok, wykorzystała to łapiąc plecy i zemboleo którym mnie poddała.

2. Tego dnia stoczyłaś aż trzy batalie z Irena Preiss z posiadaczką czarnego pasa BJJ. Jakie wnioski i refleksje wyciągnęłaś z tych walk zarówno jeśli chodzi o aspekt techniczny i szkoleniowy oraz mentalny. Czy fakt ze Irena jest czarnym pasem z wieloletnim stażem treningowym oraz startowym miał wpływ na twoje podejście do walki?

Wnioski: bardzo dużo do poprawy, przede wszystkim ataki żółwia, bo w tych momentach zaczynało iść źle i wykończenie wstawania z gardy z jedną nogą, Irena pociągła mnie w dół za sobą, przewróciłam się i wpadłam w trójkąt (pierwsza walka), mentalnie – bardzo dużo zależy od nastawiania, duża wola walki no i wyszłam do walk bez żadnego stresu i wypoczęta ,w przeciwieństwie do naszej walki miesiąc wcześniej w Opalenicy gdzie perspektywa walki z Ireną przyprawiła mnie o stan przedzawałowy, przez co w walce stałam jak pionek i czekałam. W Koninie miałam lepszy dzień i w trzeciej walce (półfinał open) udało mi się zaskoczyć na początku collar drag’iem, a potem starałam się nie napalać na kolejne punkty, blokować i jakoś przeżyć do końca.

3. W Polsce jest wiele kobiet trenujących bjj które jednak z różnych powodów nie chcą startować na zawodach. Jakie są Twoje przemyślenia na ten temat?

A jaki procent mężczyzn trenujących nie startuje? Myślę ze powody są zbliżone. Trenuje się z różnych powodów: dla samoobrony, poprawy sylwetki, zwiększyć pewność siebie, odreagować po ciężkim dniu, dla rozrywki i po to żeby sprawdzić się na zawodach. Nie staruje się na zawodach bo po prostu się nie chce, nie czuje potrzeby współzawodnictwa, praca nie pozwala się przygotować tak jak by się chciało, założenie rodziny wymaga poświęcenia, no i może też to że niższe pasy boją się startować i walczyć z wyższymi, sama przez to przeszłam, nie jechałam na zawody bo wiedziałam kto tam będzie i uważałam że w takim razie to nie ma sensu, co było bardzo błędnym myśleniem, bo bym już miała więcej doświadczenia.

4. Wiemy że bjj trenujesz około czterech lat jednak dopiero od niedawna zaczęłaś mocniej i regularniej trenować. Skąd taka zmiana w podejściu?

Około 3 lat, pierwszy raz na macie pojawiłam się końcem marca 2012, regularne treningi rozpoczęłam pół roku później, liczba treningów stopniowo się zwiększała. A od października 2014 po prostu mogę trenować 2 razy dziennie, jeżeli mój plan zajęć i mój organizm mi na to pozwalają. Podejście w ogóle się nie zmieniło, uwielbiam spędzać czas na macie, poznawać nowe techniki, rozbudowywać swoją grę, ludzie w BJJ są bardzo pozytywni, chce się z nimi spędzać czas, staram się to robić najczęściej jak się da.

5. Czy fakt że udało ci się pokonać dużo Bardziej doświadczone i utytułowane zawodniczki od ciebie Irene czy Sandre Pniak daje Ci kopa motywacyjnego do dalszych treningów aby rozwijać swoją grę jeszcze Bardziej?

Oczywiście, wiem że dobrze trenuję i będę się tego trzymać.

6. Jak się również Dowiedzieliśmy nie jesteś przywiązana do jednego klubu, trenujesz w kilku jednocześnie. Dlaczego akurat zdecydowałaś się na takie rozwiązanie?

Trenuję w soboty w Gracie Barra Żywiec, gdzie wszystko się zaczęło, poniedziałki i środy w Gracie Barra Sosnowiec, wtorki i czwartki oraz poranne w BJJFactory Gliwice Sośnica. Przyczyna jest prosta – studia na Polibudzie w Gliwicach. W tygodniu stacjonuję w Gliwicach więc najwięcej czasu spędzam właśnie tam, do Sosnowca jeżdżę bo mam taką możliwość i chce z tego jak najbardziej korzystać , a na weekendy zazwyczaj wracam do domu. Im więcej klubów tym więcej sparingpartnerów i lepsze przygotowanie na zawody.

7. Wiemy że BJJ Trenujesz nawet w pokoju w akademiku. Jak twoje koleżanki ze studiów podchodzą do twojej pasji jaką jest BJJ?

Już się przyzwyczaiły że na wszystkie imprezy się spóźniam bo muszę zrobić trening.

Jak te treningi w akademiku wyglądają? Nie wiem na dywanie w pokoju czy rozkładasz matę na korytarzu? Heh

Mam takie maty puzzle o grubości 1 cm. Dwa razy zdarzyło mi się robić BJJ w akademiku i były to po prostu drille na korytarzu bo w pokoju nie ma tyle miejsca, lepiej podjechać na salę i tam zrobić porządny trening. Z puzzli korzystam kiedy robię jogę albo trening z kettlebells.

9. Na koniec możliwość Podziękowań

Rodzinie i najbliższym, trenerowi Maćkowi, chłopakom z GB Sosnowiec i Żywiec oraz BJJFactory Gliwice Sośnica, Pawłowi Bańczykowi za pomoc i za to że bez ograniczeń mogę przychodzić na salę, dziewczynom z akademika no i oczywiście Irenie.

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także