To były najgorsze mistrzostwa świata w wykonaniu polskich zapaśników i zapaśniczek od lat. Zero kwalifikacji olimpijskich i zero medali to dorobek z jakim wracają biało-czerwoni z Las Vegas. Czy można jakoś wytłumaczyć zaistniałą sytuację? Powodów wydaje się być wiele, a zacząć trzeba od „góry”…
Przed Londynem było lepiej
W 2011 roku na rok igrzyskami olimpijskimi w Londynie nasi zapaśnicy i zapaśniczki rywalizowali w Stambule, gdzie dwie kwalifikacje olimpijskie wywalczyli nasi klasycy: Damian Janikowski (84kg) oraz Łukasz Banak (120kg). Przynajmniej na taki sam bilans liczyliśmy podczas tegorocznych mistrzostw świata w Las Vegas, które były pierwszymi kwalifikacjami olimpijskimi. Niestety turniej potoczył się wyjątkowo nie po myśli biało-czerwonych.
Trzymali formę przez rok, nie dotrzymali w Rio
Przed mistrzostwami świata nastroje w polskich kadrach zarówno w stylu wolnym jak i klasycznym były bardzo optymistyczne. Głośno mówiło się o szansach medalowych i kilku kwalifikacjach olimpijskich, niestety rzeczywistość okazała się być brutalna. Przez cały rok nasi zapaśnicy utrzymywali wysoką formę co przełożyło się na kilka zwycięstw w prestiżowych turniejach czy też pięcioma medali na igrzyskach europejskich, które były traktowane jak mistrzostwa Europy. Niestety taktyka naszych władz i szkoleniowców nie przyniosła zamierzonego skutku podczas imprezy w Las Vegas. To właśnie była główna impreza roku na którą Europa i Świat przygotowywał się cały rok czego efektem była zażarta walka o kwalifikacje olimpijskie. Niestety w tej walce zabrakło biało-czerwonych, a jednej wygranej do Rio zabrakło Krystianowi Brzozowskiemu (74kg), Darii Osockiej (75kg), Damianowi Janikowskiemu (85kg) oraz Magomedmuradowi Gadzhievowi (65kg). Trzymanie cały rok wagi, aby walczyć na drugorzędnych turniejach to priorytet naszych władz PZZ oraz trenerów, który jak widać skutkuje negatywnie, kiedy w drugiej połowie roku przychodzi kluczowa impreza nasi zapaśnicy nie ą w stanie walczyć na dłuższym dystansie. Jeśli taka polityka będzie w przyszłych latach to sukcesy będą tylko na imprezach drugorzędnych.
Wygrać więcej niż jedną walkę
Tylko sześciu zawodników zdołało rozstrzygnąć na swoją korzyść więcej niż jedną walkę. Damian Janikowski (styl klasyczny, 85kg) wygrał trzy walki, przegrywając przy tym dwie i zajął 7. miejsce. Magomedmurad Gadzhiev (styl wolny, 65kg) miał bilans remisowy 2-2 zajmując 7. miejsce, Krystian Brzozowski (styl wolny, 74kg) zajął 11. miejsce z bilansem 2-2, a Daria Osocka równie zakończyła zmagania takim bilansem zajmując 8. miejsce. Dwie walki i porażkę zanotował Mateusz Bernatek (styl klasyczny, 66kg) plasując się na 10. miejscu.
Wydłużona walka i problemy kondycyjne
Zmiany w przepisach Światowej Federacji Zapaśniczej nie były korzystne dla naszych zawodników, którzy często nie wytrzymują trudów pojedynków 6-minutowych. Idealnym tego przykładem jest nasz brązowy medalista olimpijski Damian Janikowski. Pierwsze turnieje po zmianach dla wielokrotnego mistrza Polski i medalisty mistrzostw Europy i świata były niezwykle trudne i często kończyły się porażkami już w pierwszych rundach. Niepokonany od lat na krajowym podwórku Janikowski doznał nawet sensacyjnej porażki w jednym z turniejów z Tadeuszem Michalikiem. Las Vegas pokazał jednak, że nasz klasyk dzielnie walczy o to by powrócić do lat świetności i jego forma mogła zadowalać. Jak komentował start trener klubowy – Józef Tracz zabrakło nieco przygotowania wydolnościowego, jednak widać sporą poprawę. Janikowski pokonał m.in dobrego Litwina Aleksandra Kazakevicia, a nieznacznie przegrał z Ukraińcem Zhanem Beleniukiem, który został mistrzem świata.
Wielu zawodników naszej kadry przegrywało walki właśnie w drugich rundach, kiedy to brakowało zwyczajnie im sił. Na ten aspekt muszą zwrócić uwagę nasi trenerzy w kolejnych przygotowaniach.
Zawiodły panie
Duże nadzieje wiązaliśmy ze startem naszych zapaśniczek. Tytułu wicemistrzyni świata sprzed roku broniła Iwona Matkowska (48kg), Katarzyna Krawczyk (53kg) w świetnym tylu rywalizowała w ostatnich turniejach towarzyskich, a jak zawsze na takiej imprezie w walce o medale liczyły się olimpijki z Pekinu: Monika Michalik (63kg) i Agnieszka Wieszczek-Kordus (69kg). Niestety podopieczne Krzysztofa Ołenczyna nie zaliczą tego turnieju do udanych, a najbliżej kwalifikacji olimpijskiej wcale nie była żadna ze wspomnianych, a najmłodsza w kadrze Daria Osocka (75kg), która porażki doznała dopiero w ćwierćfinale.
Psychika kluczem do zwycięstwa. W Polsce jej brak…
Od lat głośno mówi się o psychologach w naszych kadrach. Wiedzą to niemal wszyscy oprócz władz Polskiego Związku Zapaśniczego, którzy uznają, że zawodnik radzi sobie sam. Przykładem tego, że jest to błędne myślenie jest postawa naszych zapaśników i zapaśniczek za oceanem. Radosław Marcinkiewicz prowadząc walkę przegrał na dwie sekundy przed końcem. Nasze panie z reguły rozpoczynały walki od prowadzenie, by potem tracić punkty, Mateusz Wolny mając parter w starciu z Chorwatem w kluczowym fragmencie walki nie potrafił wykonać akcji technicznej. Takie momenty pokazują jak ważną rolę odgrywa w kadrze psycholog, który potrafi dobrze nastawić zawodników do walki, gdyż 70% to mentalność, a tylko 30% to umiejętności w tak wyrównanej stawce zdaniem wielu ekspertów. Niestety nasze władze wolą zabierać „wycieczkowiczów” niż osoby potrzebne przy kadrze.
Czas wyciągnąć wnioski
Do igrzysk w Rio pozostało jeszcze blisko 11 miesięcy, a przed biało-czerwonymi aż trzy turnieje kwalifikacyjne. Pierwszy turniej europejski, gdzie awans wywalczy najlepsza dwójka w każdej wadze odbędzie się w Zrenjaninie, a następnie rozegrane zostaną dwa turnieje światowe w Ułan Bator (3 kwalifikacje) i Stambule (2 kwalifikacje). Władze związku jak i trenerze muszą obrać teraz odpowiednią taktykę na przygotowania zarówno do turniejów kwalifikacyjnych jak i do Rio dla tych, którzy tam pojadą. Nie będzie to łatwe zadanie, zwłaszcza, iż turnieje odbędą się na wiosnę (kwiecień, maj), a igrzyska zaledwie kilka miesięcy później…Wierzymy jednak w umiejętności i niezwykłą ambicję naszych zapaśników i zapaśniczek, a trenerzy i władze muszą teraz dobrze nimi pokierować, gdyż potencjał jest, a Rio tuż tuż…
autor: Bartłomiej Czaja
źródło: polskakadra.tv



