
Czarne chmury nastały nad sekcją zapaśniczą WKS Śląsk Wrocław. Agencja Mienia Wojskowego wystawiła w przetargu budynek w którym trenują wrocławscy zapaśnicy, a od środy jest odcięta bieżąca woda. Damian Janikowski z kolegami nosi baniaki z wodą, aby umyć się po treningu. Na sali panują spartańskie warunki: grzyb na ścianach, odpadający tynk, brak ogrzewania…
To nie jest ani wina klubu, ani MPWiK, ani AMW. Uprzedzono nas, że do tego dojdzie, ponieważ są ogromne ubytki na wodzie i mimo że dzierżawcy płacą za wszystkie media, to i tak Agencja dopłaca kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie Mamy kilka pomysłów na rozwiązanie tej sytuacji, ale nie wiadomo, czy którykolwiek z nich jest realny. Na razie zawodnicy sami przynoszą wodę w baniakach na salę, a potreningach myją się w domu. Wrocław to Europejska Stolica Kultury, ale z pewnością nie sportu. Przecież poza przyszkolnymi salkami gimnastycznymi i salami AWF-u nie ma żadnego obiektu dla naszej i innych dyscyplin. Piłkarskie Euro to już historia. Liczymy, że decydenci sobie o nas przypomną – Mariusz Kruczyc, szef sekcji zapaśniczej Śląska Wrocław.



