Marcin Held po swojej zwycięskiej walce

(fot. Piotr Pędziszewski / MMARocks.pl)

Brązowy pas BJJ potrzebował zaledwie 55 sekund by rozprawić się z Kaleo Kwana’em na gali Australian Fighting Championship 2 w Melbourne. Zawodnik Bastionu Tychy znalazł chwilkę wolnego czasu by podzielić się z nami swoimi odczuciami co do zwycięskiej walki oraz całego wyjazdu do Australii. Popularny Heldzik zdradza również bardziej szczegółowo swoje plany odnośnie wyjazdu do Brazylii wraz ze swoim klubowym kolegą Maciejem Polokiem..

Wszystko poszło zgodnie z planem. W planie było jak najszybciej i najefektowniej zakończyć walkę. Chciałem spróbować tej techniki i udało sie. Poszedłem na balache na kolano, przeciwnik wykręcił sie i złapałem skrętówke. Ogólnie wyjazd bardzo udany. Melbourne to naprawde piękne miasto a mieliśmy sporo czasu przed walką żeby pozwiedzać. Udało sie nam nawet wypożyczyć i pojeździć na rowerach.Na gali było bardzo dużo osób. Co trochę mnie zdziwiło bo z tego co słyszałem to nie było jakiejs dużej kampani reklamowej. Sala była wypełniona po brzegi co było miłym zaskoczeniem. Organizacyjnie całkiem nieźle choć nie było to to co w bellatorze.Przed walką byłem troche zdenerwowany bo mój przeciwnik wbrew temu co wypisuje większość nie jest byle kim. Ma duże doświadczenie i w swojej karierze tylko jedną walke przegrał przed czasem. Wiekszość jego walk rozstrzygał sędzia więc potrafi przetrwać wiele i ma dobrą kondycje. Nie lekceważyłem go i na szczęście udało mi sie wygrać.

A co do tego co piszą że „ściąganego na ostatnią chwilę” to o walce z Kaleo dowiedziałem sie 3 tygodnie przed galą. Może nie jest to kupa czasu ale nie jest też na ostatnią chwile. To, że oficjanie zostało to ogłoszone tydzień przed walką jest wina organizatorów którzy zwlekali z ujawnieniem fight cardu ale kontrakt był podpisany dużo wczesniej

Wylatujemy 15 listopada a wracamy 22 grudnia. Jeszcze dużo zostało do załatwienia ale wstępny plan jest taki że 2 lub 3 tygodnie spędzimy w Gordo Jiu Jitsu w Rio De Janeiro a pozostałe 2 lub 3 tygodnie w Sao Paulo w Alliance na zaproszenie Michaela Langi. Jak to będzie to zobaczymy ale na pewno bedziemy dużo trenować i jeść Acai 🙂

Dziękuję trenerowi Sławkowi, wszystkim kolegą z klubu a szczególnie Arturowi Doktorowi i Łukaszowi Grzywie za ogromną pomoc w przygotowaniach. Dziękuję również moim sponsorom: firmie MANTO i FIGHT QUEST za wsparcie.

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także