
Po mimo mojej porażki, dzięki zwycięstwu Roberta z Belgii wróciłem w dobrym nastroju. Bardzo się cieszę z jego sukcesu. Super, że po tylu latach treningu w końcu osiągnął jakąś materialną korzyść z tego sportu. Ja pierwszą walkę wygrałem przez balachę na kolano z pół gardy z dołu, a w drugiej walce trafiłem na francuza (brązowy pas) i przegrałem z nim przez duszenie trójkątne. Wciągnąłem go do pół gardy, poszedłem na klucz na stopę, nie udało mi się go wyciągnąć, ale przetoczyłem przeciwnika i zdobyłem 2 pkt, po czym w głupi sposób władowałem się w trójkąt z gardy. Ogólnie zawody wypadły dobrze. Było jednak parę niedociągnięć takich jak waga na wadze wskazówkowej. Nie było to zbyt dokładne Mam nadzieję, że za rok polska dostanie możliwość organizowania takich zawodów. Myślę, że poradzilibyśmy sobie lepiej a do tego byłoby dużo więcej zawodników.



