Jedna z największych niespodzianek tegorocznych Mistrzostw Europy ADCC Piotr Fręchowicz odpowiada na nasze pytania po zdobyciu srebrnego medalu w kategorii 76,9 kg.
Powiedz nam z której walki jesteś najbardziej zadowolony, że według Ciebie zawalczyłeś ją najlepiej jak tylko mogłeś i narzuciłeś swojemu rywalowi swoją grę?
Myśle że każdy jest zadowolony z walki która wygra, porażka zaś daje nam do myślenia. W swoich walkach od samego początku zawsze staram narzucać swój styl iść ofensywnie, zmuszać przeciwnika by ten się cofał tym samym gubił w swoim planie popełniając błędy. Jeśli miał bym dosłownie podać z której jestem najbardziej zadowolony to nie wiem, natomiast najmniej jestem zadowolony z walki
finałowej gdzie w momencie gdy złapałem duszenie Marcelo czułem że go dusze i chciałem skontrolować go wciągając do gardy, w momencie gdy zaczął bronić powinienem był albo z nim wstać albo odpuścić ale z doświadczenia wiem
że da się gościa poddać nawet z bocznej mając to duszenie ale niestety zła decyzja kosztowała mnie 3pkt za przejście gardy które dałem zrobić bo wystarczyło w porę zostawić tą jego głowę i była by dogrywka.
No i dowidziałem się ze samo trzymanie głowy nic nie daje, bo walkę zakończyłem w tej gilotynie z tym że lewa ręka trochę mi się zsunęła (głowa wciąż nie wyszła), nie ma zagrożenia poddaniem to są pkt – tak to zrozumiałem.
W której walce miałeś najwięcej kłopotów, i dlaczego akurat ten rywal sprawił ci ich najwięcej?
To chyba finał 🙂 a dlaczego ten rywal? Myśle że dlatego ze nie udało mi się go poddać/sweepnać gdy miałem ku temu okazje no i przegrałem.
Jakie błędy popełniłeś w finałowej walce, że musiałeś uznać wyższość swojego rywala, w jaki sposób starałbyś się z nim walczyć kolejny raz gdyby doszło do waszego starcia?
Za bardzo chciałem skończyć przeciwnika zamiast iść w tą gilotynę do końca mogłem odpuścić i szukać kolejnej szansy na zrobienie punktów/poddanie. Chodź tak na świeżo ciężko mi samemu przeanalizować
swoje błędy, na pewno skorzystam z rad bardziej doświadczonych zawodników i ich opinii na ten temat i wyciągnę wnioski. W kolejnej walce na pewno chciał bym zrobić coś nowego czego nie widział u mnie
w poprzedniej może jakieś ataki/sweepy z pół gardy?
W Półfinale pokonałeś Mateusza Gamrota decyzją sędziowską po dogrywce. Myślisz, że sędziowie słusznie przyznali Ci zwycięstwo. Co spowodowało, że akurat Ciebie wybrali na wygranego?
Od początku walki według mnie dyktowałem jej warunki, przygotowałem się do niej dobrze mentalnie wchodząc na mate powiedziałem sobie że wchodzę tam na 6min a jak nie wygram w ciągu 6min to jestem gotów na dwie dogrywki ale nie dam sobie nic wpiąć/przejść gardy. Ziemniak mi pomógł taktycznie do walki również był wtedy w moim narożniku, wszystko co powiedział przed walka było również w trakcie.
W regulaminowym czasie udało mi się wpiąć prawie plecy, z nich zapiąłem trójkąt ale bardzo silny fizycznie przeciwnik nie dał mi się dokręcić wiec zmieniłem na balache której również nie moglem wykończyć a że było tylko około 15sekund do końca przepiąłem w omoplate próbując zrobić punkty przed dogrywką.
W dogrywce na jakieś półtorej minuty przed końcem wyłapałem odwrotny trójkąt i szukałem tam poddania ale widziałem że ciężko będzie się dokręcić w związku z czym pracowałem nad drugim hakiem by wpiąć plecy i dostać punkty. Zrzucił mnie i tak zakończyła się walka.
Jakie masz odczucia co do walki z Gamerem, który jak wiadomo nie dość, że jest silnym zapaśnikiem to do tego świetnie się rusza w parterze a jeszcze ma niesamowity balans, że prawie niemożliwe jest go przetoczyć. Z jaką taktyką wychodziłeś do tej walki i jak ją zweryfikowała już sama walka?
W czasie niepunktowanym było mi obojętne co się stanie w stójce patrzyłem na co mi pozwoli, na pewno chciałem się w walce z nim znaleźć na ziemi przed punktami :), następnie w miarę konsekwentnie wkręcałem się pod niego na jego chyba gorszą stronę bo jak wchodził prawa do przodu to zawsze szedł do bravo, lewa do skrętówki (thanks for Ziemniak 🙂 ), szukałem wiec pozycji w których się mniej orientuje i tam swoich szans
na sweepa bądź jakieś wpięcie co według mnie udało się w pierwsze jak i drugiej części walki. W dogrywce oczywiście zauważyłem (chyba) że chce grac na czas i chyba planował wywrócić mnie (pod koniec) i ustabilizować wiec
szybko dałem wybrać nogę i uciec do żółwia a tam znowu byłem w swojej grze :).
Wszystko było spoko, jedynie na co mogę narzekać to fakt że sędzia powiedział STOP ja już przestałem walczyć a Mateusz dalej atakował mi nogę
trwało to chwile a ja głupi zamiast tam dalej kręcić się zaufałem że on przestanie swojego ataku w efekcie czego nadszarpał mi kolano coś tam pyknęło, na szczęście nie odczuwam bólu w kolanie, jedynie po zawodach spuchła mi stopa prawdopodobnie to taktarov z którejś z walk ale nie mam pojęcia kiedy to się stało. A o samo odczucie to ma dobre zapasy, mocne chwyty mam nadzieje że będę miał okazje kiedyś zobaczyć jak broni przechodzenia gardy :).
Z jakimi przemyśleniami wróciłeś do domu z ME ADCC. Co Ci dały te walki i co powinieneś poprawić do kolejnych zawodów?
Jak każde zawody dały mi nowe doświadczenie, kopa do treningów, na pewno jak obejrzeć spokojnie walki wyciągnę z nich nowe wnioski co do poprawy gameplanu. Do poprawy mam wiele rzeczy lista była by bardzo długa
gdyby wymieniać, na pewno dążę do tego by w każdej płaszczyźnie być groźnym dla przeciwnika.
Na koniec podziękowania
Chciałbym pozdrowić wszystkie osoby które we mnie wierzyły i wspierały przed zawodami, pomagały w przygotowaniach. Klub Team Alliance Warszawa, gdzie obecnie trenuje pod okiem Radka. Chłopaków z Marga SFG Radom
i trenera Łukasza który również bardzo mi pomógł w tym bym mógł pojechać do Finlandii. Firmie Radwag, AsurA Wear, dziewczynie za wytrzymanie ze mną podczas robienia wagi, rodzicom za wsparcie finansowe
i duchowe. Następne trialsy będą moje :). Pozdrawiam!



