Mistrzostwa Europy w Gorlicach to kolejna impreza grapplingu w której miałem przyjemność reprezentować nasz kraj. Ogólnie zawody mogę zaliczyć do udanych, aczkolwiek osobiście lekko się podłamałem po przegranej w swojej kategorii wagowe z Hiszpanem. Początek walki ułożył się po mojej myśli i myślałem że narzucę mój rytm, niestety popełniłem gdzieś błąd i potraciłem sporo punktów i przede wszystkim wpadłem w mało korzystną pozycję. W końcówce udało mi się złożyć dźwignię na łokieć, ale sędzia przerwał walkę i wznowiliśmy na środku z pozycji bocznej. Po wznowieniu wskoczyłem do balachy, ale czas nie pozwolił już mi jej wykończyć i przegrałem na punkty. Wychodzę z założenia że „jestem na tyle dobry jak dobra była moja ostatnia walka” a to podejście wskazywało jednoznacznie że przegrałem. Na moje szczęście, trener kadry pozwolił mi wystartować jeszcze na tych mistrzostwach w kategorii absoluto GI – na co w ogóle się nie przygotowywałem. Udało mi się udusić z za pleców pierwszego przeciwnika, w drugiej walce oddałem zwycięstwo innemu kadrowiczowi i walczyłem o brąz. Bardzo chciałem zakończyć walkę przed czasem i myślałem nawet o mojej (już starej) koronnej technice – „baseball choke”. Mój przeciwnik na początku bronił się przed uchwytem ale jak tylko udało mi się złapać to wiedziałem, że właśnie to zrobię. Kilka sekund później, siedząc mi na plecach i przyciskając mnie do maty, mój przeciwnik odklepał duszenie. Tą wygraną uważam za sukces większy niż medal w kategorii, i ciesze się że ostatnią walkę na turnieju wygrałem 😉 Całość zawodów zorganizowana była bardzo dobrze, jedyny minus to fakt iż wszystkie maty nie były używane przez całość zawodów co powodowało przeciąganie się imprezy. Kadra miała zapewnione bardzo dobre zaplecze noclegowe, żywieniowe i co okazało się strzałem w dziesiątkę – masaże i odnowę biologiczną. Delikatnym minusem niestety był fakt iż po raz kolejny był problem z ciuszkami do walki. Chciałbym podziękować mojemu teściowi, który pojechał ze mną i robił za szofera przez cały czas :), mojej żonie która pozwoliła mi jechać, firmie IMS, ADIDAS, NEXTEER oraz C2F – bez tych sponsorów ten wyjazd mógł by nie dojść do skutku. Plany na sezon… skromnie … Zagrzeb, któryś z turniejów WorldPro, może ME i jakieś wewnątrzkrajowe rozgrywki. Niestety ten sezon ogranicza mi szkoła ;(




