
Dzisiaj prezentujemy wam wywiad z jednym z najbardziej efektownie walczących zawodników w naszym kraju. Piotr Podstawczuk mimo swojego młodego wieku jest już bardzo doświadczonym oraz utytułowanym zawodnikiem. Wśród jego bogatej kolekcji medali do tej pory brakowało jeszcze jednego – złotego medalu z MP ADCC. Jeżyk był bardzo zdeterminowany by w końcu wygrać upragnione zawody i udało mu się to w tym roku. W wywiadzie zawodnik z Berserkers Team opowiada o presji jaką odczuwa przed każdym startem na MP ADCC z racji tego, że walczy u ” siebie w domu ” i na zawody dopingować go przychodzi wielu jego znajomych. Nie zabrakło także pytań o jego rywalizacji z Robertem Trzcionką czy Jędrzejem Loską.
Jak smakuje zwycięstwo na ADCC? Jest to Twój pierwszy złoty medal z tej rangi imprezy.. Czy w związku z tym jest to dla Ciebie dosyć ważny i istotny sukces?
Od dawna imprezy w Szczecinie były dla mnie przeklęte, cała otoczka, presja przyjaciół, znajomych, wszystkich którzy na mnie stawiali, wywierało to na mnie wielką presje. Stres który ciągle nade mną wisiał, nie pozwalał mi się skupić na walce, zawsze brakowało mi czegoś do zwycięstwa. W tym roku w końcu udało mi się przezwyciężyć to wszystko i sięgnąć po złotą blachę z ADCC.
Czułeś jakąś presję przed tymi zawodami z racji tego, że nie udało Ci się ich jeszcze do tej pory wygrać?
Jak już wcześniej wspomniałem zawsze przed zawodami ADCC w Szczecinie mam wielką presje, ale w tym roku byłem bardzo zdeterminowany, żeby w końcu sięgnąć po zwycięstwo, i przezwyciężyć każdą przeszkodę która stanie mi na drodze.

Miałeś trzy walki, które zakończyłeś bardzo szybko przez poddanie. Pytanie, który przeciwnik sprawił Ci najwięcej problemów byłoby nie na miejscu. Opowiedz nam może o swojej drodze po złoto
Tego dnia moja kategoria planowo zaczynała się o 12, więc przyjechałem tak o 10 żeby jeszcze potruchtać gdyż musiałem trzymać wagę. Przed walkami dobrze się rozgrzałem, żeby nie popełnić błędu jak rok wcześniej na MP BJJ. Po pierwszej walce nie miałem siły nic zrobić, ponieważ nie przeprowadziłem dobrej rozgrzewki. Dobra rozgrzewka to podstawa, wychodząc do walki bez niej, popełnia się ogromny błąd. Pierwszy mój przeciwnik, był to Norbert Warchoł zapaśnik, dlatego cały czas uważałem na wejścia w nogi, po chwili wskoczyłem w jego nogi i złapałem dźwignie na rękę, poddałem Norberta. Nie wiedziałem jaka taktykę mam obrać na Norberta, ponieważ jeszcze nigdy wcześniej z nim nie walczyłem. Kolejnym moim przeciwnikiem był Robert Trzcionka bardzo dobry zawodnik z długim stażem. Z Robertem spotykaliśmy się często na zawodach i bywało różnie, tego dnia toczyliśmy zaciętą walkę, ale w pewnym momencie złapałem jego rękę i skończyłem go balachą. W Finale spotkałem się z Karolem Kawiorskim, który w drodze do finału skończył w ładnym stylu odwrotną skrętówką Kube Witkowskiego z którym myślałem, że będę walczył. Wiedziałem już, że muszę uważać na nogi ale niedługo po rozpoczęciu walki udało mi się złapać gilotyne z pół gardy tym samym poddając Karola i zapewniając sobie miejsce na najwyższym stopniu Pudła.
W półfinale zmierzyłeś się ze swoim odwiecznym rywalem Robertem Trzcionką. Wiem, że przed zawodami byłeś bardzo zdeterminowany by go pokonać. Opowiedz nam o waszej rywalizacji z Robertem
Można tak powiedzieć, ale Robert jest po prostu zawodnikiem takim jak ja, rządnym zwycięstwa. Z Robertem pierwszy raz walczyłem na Pucharze Polski w Koninie ”świetna impreza”. Startowałem wtedy w niebieskich pasach ale postanowiłem wystąpić w elicie. W pierwszej walce dostałem Roberta, próbowałem mu zagrozić i skończyć go przed czasem, ale niestety doświadczenie i umiejętności Roberta wygrały. Od tej walki postanowiłem się wziąć za siebie, kolejne spotkanie odbyło się na Mistrzostwach Polski jak się nie mylę… które pozwalały na zakwalifikowanie się do kadry w grapplingu. W kimonach spotkaliśmy się chyba w drugiej walce, powiedziałem wtedy sobie będzie co będzie… i udało mi się poddać Roberta trójkątem, tym samym kwalifikując się do kadry w GI. Tego samego dnia walczyliśmy również bez kimon, w tej walce poległem i przegrałem na punkty, tym samym Robert znalazł się w kadrze w NO GI. Po tych walkach rzadko się spotykaliśmy aż do zawodów ADCC tego roku. Jaki mamy bilans i czy jestem zdziwiony, że go tak szybko poddałem? Hmm nie ma to większego znaczenia sport to tylko zabawa.

Po zdobyciu złotego medalu wieczorem zdecydowałeś się na start w małym open. Po emocjonującej walce w której miałeś kilka technik kończących niestety uległeś. Co w tej walce zabrakło by odnieść zwycięstwo?
Tak po namowie znajomych postanowiłem wystąpić jeszcze w małym open co było nie potrzebne bo mogłem nabawić się kontuzji a na drugi dzie`ń miałem kwalifikacje do kadry, które były dla mnie najważniejsze. W tej walce popełniłem jeden najważniejszy błąd, nie rozgrzałem się, zabrakło mi siły i kondycji, nie powinienem wychodzić do tej walki bez rozgrzewki ale nie zdążyłem tego zrobić. Podczas walki założyłem dźwignie na rękę i trzymałem ją na prostej ręce ale nie udało mi się poddać przeciwnika. Kolejna technika to trójkąt idealny podpięty ręka pod nogę, ale zabrakło siły i przeciwnik mi uciekł, kolejny raz złapałem go w trójkąt też dobry, ale nie było siły żeby go wyciągnąć z trójkąta przeszedłem do balachy, trzymałem ją na prostej ręce, po czym przeciwnik rozbił mnie o matę i poddałem się, ponieważ zabolały mnie odwiecznie kontuzjowane plecy. Przegrałem, przeciwnik był lepszy.
Pokonałeś już całą czołówkę Polskiego BJJ w kategorii 65,9 oraz 70 kg, ale jednak został Ci ostatni rodzynek Jędrzej Loska z którym mierzyłeś się kilkakrotnie i nie znalazłeś na niego recepty. Myślisz, że styl Jędrzeja Ci po prostu nie pasuje? Może w czymś innym upatrujesz porażek?
To prawda został mi Jędrzej, z którym bardzo chciałbym wygrać. Czy nie pasuje mi jego styl? Jak by mi pasował to bym z nim wygrał. Jędrzej walczy bardziej na punkty a ja doszukuje się kończeń, ponieważ preferuje taki styl walki. Po wszystkich analizach stwierdziłem, że w walkach z Jędrzejem odczuwam przewagę siły. Jest on silniejszy fizycznie ode mnie i zamierzam popracować nad tą kwestią, z niecierpliwością czekam na kolejną walkę.
Ostatnio na Pucharze Polski Gi w Skale uległeś z nim już tylko po dogrywce bo nie udało Ci się zrobić pkt. Myślisz, że już się do niego na tyle zbliżyłeś, że w waszej kolejnej konfrontacji wyjdziesz zwycięsko?
W walce na Pucharze Polski miałem sytuacje kiedy mogłem zdobyć punkty a nie iść do kończeń w dogrywce to się na mnie zemściło, Jędrzej zrobił jeden punkt i wygrał walkę. Czy zbliżyłem się do niego? Hmm tego nie wiem staram się po prostu, żeby nie miał za lekko. Czy w następnej walce zdobędę zwycięstwo? Nigdy nie można przewidzieć wygranej przed walką chyba, że się ją ustawi, to jest sport raz może być tak a raz tak.
Opowiedz nam o swoim przygotowaniu mentalnym do zawodów. Do walki zawsze wychodzisz pewnym siebie bez kompleksów i poddajesz swoich rywali w ekspresowym tempie. Wielu ludzi nie potrafi swoich umiejętności z treningów przenieść na zawody. Co byś im poradził?
Wychodząc do każdej walki jestem bardzo skupiony. Nigdy nie lekceważę przeciwnika. Wiem co potrafię, trenerzy Bagi czy Yama zawsze powtarzają mi „ rób swoje”. Dlatego działam w swoich technikach i staram się narzucić przeciwnikowi swoją grę. Wiadomo, że zawsze jest stres, ale trzeba sobie z nim radzić, jednym stres pomaga i ich mobilizuje a innym odcina wszystko, paraliżuje. Stres i adrenalina, które towarzyszą mi przed walką mobilizują mnie do działania. Znam wielu zawodników, którzy na treningu wygrywają a na zawodach nie mogą się odnaleźć, co mogę poradzić, najważniejsze na zawodach jest to, żeby się dobrze rozgrzać jak mówi Piotr Bagiński złapie Cię zadyszka na rozgrzewce nie złapie Cię w walce. I po drugie postarać się opanować stres, zmobilizować się do działania.

Jakie masz plany startowe na 2012 rok?
Chyba pojadę na Puchar Polski w Koninie ale to nie jest do końca pewne. W Czerwcu mam najważniejsze zawody, Mistrzostwa Europy NO GI w Belgii do których chcę się bardzo dobrze przygotować, trener wspomniał mi jeszcze, żebym na drugi dzień wystartował w Mistrzostwach Europy MMA i tak też zrobię. Kolejne moje ważne zawody to Mistrzostwa Europy ADCC we wrześniu, które są kwalifikacjami do głównego turnieju ADCC, będę starał się z całych sił ale jak będzie to się okaże na pewno dam z siebie wszystko ponieważ bardzo zależy mi na tych zawodach.
Na koniec podziękowania..
Przede wszystkim chciałbym podziękować mojemu trenerowi Piotrowi Bagińskiemu, który sprawuje pieczę nad moim rozwojem oraz kolegom z klubu, z którymi na co dzień trenuje. Dziękuje rodzinie, przyjaciołom i mojej dziewczynie za wsparcie. Chciałbym również bardzo podziękować wszystkim, którzy zawsze we mnie wierzą i trzymają za mnie kciuki. Pozdrawiam.



