Start w elitarnym turnieju, w którym wziąć udział mogą tylko nieliczni, zaproszeni, to nie lada zaszczyt. Możliwość znalezienia się w tak zacnym gronie zawodników i możliwość konkurowania z nimi to już prawdziwa przyjemność. Taką możliwość stworzyli organizatorzy GRAPPLING ARENY II, za co im serdecznie dziękuję.
Mam wrażenie, że druga edycja przebiła pierwszą, głównie pod względem atmosfery i organizacji rzecz jasna. Każdy z zawodników otrzymał pamiątkowy T-shirt, z bardzo ładnym wzorem i rash guard, zatem głębokie ukłony w stronę sponsorów. Poziom walk był równie wysoki, jeśli nie wyższy. Rozczarować może jedynie nieobecność kilku zawodników, niestety czasem kontuzje zbierają swoje żniwo. Niestety nie miałem przyjemności oglądać wszystkich pojedynków, niemniej w pamięci utkwiło mi klika walk.
Robert Trzcionka vs Leszek Pawlęga.
Kunszt, kunszt i jeszcze raz kunszt, technika na najwyższym poziomie u każdego z zawodników. Płynne przejście z techniki do techniki, szybkie zwroty akcji, dzięki czemu pojedynek oglądało się z prawdziwą przyjemnością. Trochę szkoda, że walka zakończyła się przed czasem. Mam nadzieję, że mimo tego drobnego niepowodzenia będę mógł oglądać Leszka na zawodach częściej, ponieważ jego walki są zawsze bardzo widowiskowe i miłe dla oka.
Tomasz Mączka vs Tomasz Cholewicki.
Drobna niespodzianka ale ogromy szacunek dla Tomka Mączki. Widać, że Tomek Cholewicki nie trafił z formą, co Mączka wykorzystał bezwzględnie. Bardzo emocjonujący pojedynek, dużo stójki i ładnych obaleń. Cieszę się z sukcesu Mączki, ponieważ widać, że jego ciężka praca i starty w praktycznie każdym turnieju NO GI procentują.
Maciej Polok vs Maciej Kowalski.
Giluś był najbliżej zatrzymania Maćka Poloka w jego nieustającym paśmie sukcesów. Mocna i bardzo wyrównana walka, która rozstrzygnęła się dopiero w samej końcówce. Drobny błąd Gilusia został bezwzględnie wykorzystany przez Maćka Poloka, który w dalszym ciągu jest mocno na fali.
Salim Touahri vs Oskar Piechota.
Bardzo mocna i zacięta walki, obaj panowie rzucali się jak na najlepszych highlightach. Publiczność była zachwycona.
Piotr Bagiński vs Krzysztof Łukaszewicz.
Bagi znany jest ze swojego spokojnego i metodycznego stylu walki. Nie wszystkim musi się on podobać, jest jednak skuteczny. Krzysiek natomiast poraz kolejny zaskoczył swoją zwinnością, gibkością i techniką na wysokim poziomie. To wszystko w połączeniu z niesamowitą wolą walki przysporzyło Bagiemu wiele kłopotów.
Jędrzej Loska vs Robert Trzcionka.
Pojedynek uznany za najlepszą walkę turnieju. Wspaniały pokaz wirtuozji i techniki. Nie było chyba żadnego momentu przestoju, wszystkie ruchy bardzo miękkie i precyzyjne. I jeden i drugi z niesamowitą łatwością przechodzili do kolejnych ataków. Pojedynek zwyciężył Jędrzej, ale czapka z głowy dla obu panów.
Yama o swoich walkach:
Jeśli chodzi o moje walki, to jestem bardzo zadowolony z pojedynku z Marcinem Heldem. Obawiałem się tej walki, ponieważ wiem, że Marcin jest bardzo trudnym przeciwnikiem a najmniejsza chwila nieuwagi mogła mnie kosztować zwycięstwo. Starałem się podejść do tego pojedynku z dużym skupieniem i dobrze zaplanować taktykę. Udało się, bardzo się z tego cieszę.
Z Łukaszem Bagińskim walczyłem już kilkakrotnie, więc dość dobrze się znamy. Na początku walki za bardzo chciałem Łukasza obalić, co wyszło mi gorzej niż słabo. Straciłem trochę sił. Później za bardzo skupiłem się na próbach skończenia, co także nie przyniosło efektu. Łukasz jak profesor wykorzystywał moje błędy i w tej walce był lepszy. Następnym razem postaram się lepiej przygotować fizycznie i zastosuję inną taktykę, być może Łukasz trochę bardziej się zmęczy.
Tomasz Mączka również toczył ze mną już kilka pojedynków. Ten należał chyba do najtrudniejszych. Tomek walczył bardzo dynamicznie i nie pozwolił mi na zrobienie punktów, niemniej jednak w ostatnich sekundach udało mi się wyciągnąć dźwignię na nogę. Chylę czoła za wspaniałą walkę i bardzo sportowe zachowanie.




