5 faktów o I Otwartym Pucharze Polski Południowej BJJ aka I Mistrzostwa Tychów BJJ

5 faktów o I Otwartym Pucharze Polski Południowej BJJ aka I Mistrzostwa Tychów BJJ

1. Obsuwa czasowa
Jestem wyrozumiały, rozumiem że organizacja zawodów to nie jest rzecz prosta i przyjemna, rozumiem też że są to pierwsze zawody organizowane w Tychach, jednak nawet dla mnie dwie godziny opóźnienia to lekka przeginka. Nie wiem dlaczego aż tyle się to przedłużyło, podobno problemy z listami startowymi, ale dwie godziny ? Po planowanym ruszeniu walk ? Mam nadzieje że na przyszłość organizatorzy poradzą sobie z tym problemem.

2. Organizacja
Niestety nie było maty rozgrzewkowej, co prawda nie są to zawody rangi Mistrzostw Polski ale nawet kilka mat spełniłoby zadanie. Druga rzecz to wyganianie zawodników i kibiców z okolic mat. Na innych zawodach barierki spełniają rolę oddzielającą maty od kibiców, tutaj jednak, nawet i te by się nie sprawdziły, trybuny były umieszczone dość nisko więc stojący przy barierkach kibice i tak zasłanialiby innym oglądanie. Nie wiem w jaki sposób można by rozwiązać ten problem na tej salki ale ciągłe przeganianie zawodników i kibiców ręcznie oraz przez mikrofon zakładam że było uciążliwe i irytujące dla obydwóch stron.

3. Lokalne zawody
Mniejsze zawody mają do siebie to że nie zawsze są tak oficjalne, dlatego też mogliśmy przez mikrofon usłyszeć Grzegorza Skibniewskiego mówiącego takie rzeczy jak „zwycięzca Open zawalczy z Marcinem Heldem o 1000 zł” czy „na macie A walkę sędziował Tomasz Jabłonka, najprzystojniejszy sędzia w Polsce”. Niby nic, na dużych zawodach nie wyobrażam sobie jednak takiej sytuacji a zdecydowanie potrafi poprawić na chwilę humor uczestnikom zawodów. Za poczucie humoru zdecydowanie mały plusik. Nie zobaczyliśmy tutaj za dużo walk kolorowych pasów, zwłaszcza elity, jednak system walk „każdy z każdym” oraz „repasaże” pozwolił na takich zawodach stoczyć kilka walk i nabrać doświadczenia przede wszystkim białym i niebieskim paskom. Za to duży plus.

4. Juniorzy
Co prawda nie widziałem wszystkich walk juniorów ale kilka rzuciło mi się w oczy, a bardziej poziom jaki prezentują młodzi adepci. Cóż tu dużo pisać, kręcili się jak … karuzela ? De la riva, Berimbolo, juniorzy z białymi pasami … to nie są proste rzeczy jeżeli chodzi koordynacje, na własnych oczach można zobaczyć jak Jiu-Jitsu się zmieniło dosłownie w przeciągu kilku lat. Białe paski to już nie te same białe paski sprzed kilku lat. I bardzo dobrze, nie Polski Jiu-Jitsu rozwija się i idzie do przodu ! Na pochwałę zasługuje Mateusz Flash.

5. Nagrody
Z tym zawsze jest problem, jeszcze się nikt taki nie urodził żeby wszystkim dogodził. Nikt nie lubi jednak walczyć za medal i dyplom. Dobrze gdy wkładana praca przynosi korzyści nie tylko na papierze ale i materialne. Za pierwsze miejsce można było otrzymać dwie koszulki ufundowane przez firmę Manto plus kilka gadżetów. Czy mało czy dużo, zawsze lepsze coś niż nic, jednak mając takie nagrody jedną koszulkę z tej puli można było śmiało dać dla zawodnika na drugim miejscu, co jak co, nie zawsze jest łatwo dostać się na podium, myślę że w tym wypadku złoty oraz srebrny medalista byliby zadowoleni a nie tylko jedna osoba

Autor: Marcin Ciszek Rio Grappling Club Częstochowa

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także