Cześć, nie mam wątpliwości co do tego, że przyczyniłeś się swoją osobą do popularyzacji takiej postaci jak Leonardo „Leozada” Nogueira w Polsce. Analizowałeś jego styl już jakiś czas temu, a tu nagle dzięki chłopakom z Aligatores pojawiła się okazja czerpania wiedzy z samego źródła. Jakie masz odczucia po treningu z Leozadą ?
Cześć. Na początku byłem trochę zawiedziony jego postawą. Wydaje się mi, że nie zdawał sobie sprawy z poziomu jaki jest w Polsce i jak się przeprowadza tu seminaria. Nie można przyjechać i pokazywać technik nie skupiając się na detalach, bo ja jechałem z Gdyni po 1/2 szczegóły które poprawią moją grę. Na koniec pierwszego dnia „pociągnąłem” go za język i uzyskałem odpowiedzi na moje pytania. Drugiego dnia pokazał swoją firmową leotinę ze szczegółami. Reasumując jestem bardzo zadowolony z tego seminarium, przyjechałem po 2 detale wywiozłem 5.
Grappling którego nauczasz od zawsze kojarzy mi się właśnie z tym zakorzenionym w Luta Livre. Polowanie na techniki kończące, solidne zapasy i ponadprzeciętna sprawność fizyczna. Jak i kiedy dotarły do Ciebie pierwsze inspiracje tą dyscypliną ?
Z solidnymi zapasami i ponadprzeciętną sprawnością fizyczną trochę przesadziłeś. Pierwszy raz w 2007 r Radek Turek opowiadał o bracie Leozady – Pequeno. Pokazał mi wtedy pewne ułożenie rąk do duszuszeń ręka – głowa i powiedział, ze jak Pequeno to już złapie to po zawodach. Wtedy tego nie skumałem. Później ten sam chwyt zobaczyłem u Firasa Zahabi, a po seminarium z Leozadą włączam to do mojego repertuaru. Nigdy nie wzorowałem się na Luta Livre. Z rok temu jak googlowałem sobie gilotyny to trafiłem na analizę duszenia Leozady. Jeśli ktoś wygrywa brazylijskie trialsy do ADCC to nie jest to przypadek (wszystko przed czasem gilotynami). Po tym hihlighcie zacząłem się bardziej przyglądać Luta Livre i obu braciom.
Nie będę może wypytywał o ulubionego zawodnika, ale bardziej o to jaki model przekazywania wiedzy i nauczania cenisz sobie najbardziej ? Wiadomo, że od kiedy wszedł Danaher poprzeczka została postawiona bardzo wysoko. Jak się ustosunkujesz do aktualnego poziomu szkoleniowego w naszej dyscyplinie ?
Rozmawiałem z Radkiem Turkiem na ten temat. W USA po prostu to świetnie usystematyzowali. Jeśli chodzi o Danahera, to przestałem się nim podniecać odkąd odszedł Cummings. Poczytałem o konflikcie i o tym kto właściwie stworzył nowy leg locks system. Obejrzałem szkoleniówkę Danahera (nie mogę chłopa słuchać) i seminarium Cummingsa – przepaść. Jeśli chodzi o mnie to teraz obrałem taką taktykę, że przez co najmniej miesiąc skupiam się na jednym zagadnieniu (np. gilotyna za samą głowę), dużej ilości powtórzeń z rożnych pozycji i możliwych kombinacjach gdy przeciwnik zrobi to czy tamto.
Jeśli chodzi o ADCC to: 66 kg Stawiam na Miya0 – elastyczne stawy, świetne zajścia za plecy. Finał z Augusto Mendesem. W 77 kg faworyt to JT Torres. Liczę na Gamera przy korzystnym losowaniu. Ma papiery na medal: psycha mistrza, fenomenalne zapasy, defensywny styl, jak złapie za głowę to dobranoc. 88 To dopiero grupa śmierci gdzie chociażby walczy Rustam Chisiev – rosyjski niedźwiedź. Tam zapasy to dopiero poezja, techniki kończące też potrafi. Myśle, że wielu o nim zapomniało i ma szanse zaskoczyć wszystkich i to wygrać. Poza tym Craig Jones (hell hook from hell), Josh Hinger (Gilotyny), Mike Perez (wristlocki). Przed Wardzińskim trudne zadanie, boje się o jego zapasy w ewentualnej dogrywce. Z motyla potrafi przetoczyć każdego. Trzymam za niego mocno kciuki. 99 kg to Gordon Ryan, jest po kontuzji ale to faworyt. Finał z Barbosa. 99+ Tak mocna jak 88. Bolek podobnie jak Wardzina ma ciężko. Buchecha vs Orlando Sanchez to będzie finał. O 3 miejsce nie mam pojęcia. Mega naszpikowana kategoria.



