Będąc dalekim od generalizacji śmiało stwierdzę, że niemal każdy lubi podróżować. Nie każdy co prawda ma możliwości na częste i dalekie tripy, ale dziś nie o nich będziemy rozprawiali. Nie będzie to także artykuł o tym jak fajnie jest wylegiwać się w hotelowym basenie pijąc drinki z parasolką. Kluczowym aspektem tego artykułu będzie rola wyjazdów w rozwoju BJJ.
Dlaczego wyjazdy są takie ważne? Z kilku prostych powodów. Po pierwsze dają Wam możliwości trenowania w niecodziennych warunkach, a więc spełniają pewną formę „opuszczenia strefy komfortu”. Fajnie jest robić u siebie, gorzej jest już kiedy znacie się na wylot ze swoimi sparingpartnerami. Pojawia się wtedy kupa wątpliwości czy aby napewno Wasza technika/strategia gry jest spoko czy może czas najwyższy sobie ją przewartościować. Nie ma lepszej weryfikacji niż sparingi z osobami, które na codzień nie mają z Wami do czynienia. Wyjazdy są często równoznaczne z seminariami, które przynoszą oczywiste korzyści w postaci nowej wiedzy. I nie chodzi tutaj tylko kwestie tego co otrzymacie od prowadzącego, a być może coś co podpowie Wam inny trenujący z którym będziecie się kulać.
Kolejnym ważnym aspektem jest klubowa integracja. Jak wiadomo nic tak nie buduje więzi i nie daje się wzajemnie poznać jak wspólne wyjazdy. Na codziennych treningach nie poznajemy kogoś nawet w połowie, gdyż jest to czas poświęcony raczej na kwestie okołotreningowe. Wyjazdy natomiast są najlepszą okazją na to, aby lepiej poznać swoich towarzyszy broni. Wyobraź sobie sytuacje w której klubowy wymiatacz, który na treningach wszystkich ciśnie i kojarzysz go raczej z zadzierania nosa okazuje się mega nieporadną gapą, która na dodatek ma do siebie spory dystans. Po takim tripie obraz klubowego kolegi nabiera pozytywnych kształtów, a relacje się zacieśniają. Właśnie przez to, że poznajemy kogoś lepiej. Jeżeli natomiast znamy się lepiej to przekłada się na wspólne dążenie do celu, a zatem mądrzejszą pracę na macie.
Tyle. Wyjeżdżajcie jak najwięcej, jak najbliżej, jak najdalej, a najlepiej ekipą! Nie słuchajcie tych, którzy kiszą się we własnym sosie i twierdzą, że wystarczą im treningi na miejscu. Umówmy się, BJJ to o wiele więcej niż sport. To przede wszystkim ludzie, relacje, styl życia i pozytywny stan umysłu. Zdrówka!
tekst: Łukasz Truskolawski



