
Bernardo Faria zawsze sprawia, że jego obecność na zawodach jest odczuwalna przez wszystkich. Brazylijczyk prezentuje wysoki poziom jiu jitsu oraz intensywne emocje jakie pokazuje po swoich zwycięstwach i porażkach. W ćwierćfinale Worldsów z 2010 roku po przegranej z Romulo Barralem jego twarz zalały obfite łzy. Z tego samego powodu dzień później po zdobyciu tytułu mistrza świata w swojej kategorii wagowej jego radość którą pokazał była tak samo niezapomniana.
Czy tytuł Mistrza Świata BJJ zmienił Twoje życie?
Nie wiem czy coś się zmieniło, ale był to ważny krok w moim życiu. Zauważyłem, że od tego czasu moje wygrane i porażki były bardziej komentowane w mediach. Chcę spojrzeć wstecz i być dumny z tego co robiłem.
Na tegorocznych Pan Ams’ach poległeś dwukrotnie z Rodolfo Vieira. Czy udało mu się znaleźć sposób na zneutralizowanie Twojej gry?
Każda walka jest inna. Dla przykładu w kategorii przegrałem z nim 8:0. Natomiast w absoluto przegrywałem 3:1 na punkty przewagi, a w ostatnich trzydziestu sekundach pojedynku prawie udało mi się go przetoczyć. Wciąż nie mogę uwierzyć, że nie spadł po tym sweepie. Chodzi mi o to, że wszystko się może zmienić. Tylko dlatego, że wygrał ze mną kilka razy nie oznacza, że znalazł sposób na moją grę. Szanuję go jako człowieka i sportowca, ale gdy nadejdzie czas ponownego starcia zapomnę o wszystkim i będę walczyć z trzeźwym umysłem. Wszystko będzie wynikiem mojego poświęcenia na treningu. Jeśli mam wygrać to wygra, a jeśli przegram to oznacza, że mój przeciwnik zasłużył na to bardziej niż ja.
Twoją główną bronią jest pół garda. Co robisz aby narzucić swój styl walki swoim rywalom?
Podczas treningów zawsze staram się mieszać swoją grę. Jeśli każdy zna twoją ulubioną pozycję, gdy poszukasz zmian w niej to może Ci się udać ich zaskoczyć. Więc analizuję bardzo dokładnie moją grę na treningach i w miarę możliwości próbuję ją rozwijać. Do tego dochodzi trening kondycyjny tak, bym mógł w ciągu 10 minut walki mógł używać wszystkiego co wiem o jiu jitsu.
Jesteś jednym z najbardziej topowych zawodników obecnie na świecie. Naturalnym jest fakt, że Twoje zwycięstwa i porażki będą komentowane i widoczne. Nie uważasz, że pokazując swoje serce na rękawie możesz sobie utrudniać występy?
Myślę, że nie. Staram się być radosny i szczęśliwy kiedy walczę. Wybrałem jiu jitsu, jest to mój sposób na życie. Kocham je i kocham rywalizację. Naprawdę kiedy przegrywam jest mi bardzo smutno, ponieważ jiu jitsu jest całym moim życiem. Gdy poświęcasz się treningom całym sobą to przegrana jest jedną z najgorszych rzeczy z którą musimy się nauczyć żyć. Teraz jednak jestem bardzo zrelaksowany jeśli przegram. To jest normalne, jeśli rywalizujesz to w pewnym momencie możesz przegrać. Modlę się każdego dnia, by mieć więcej zwycięstw niż przegranych. Obiecuję, że będę dawać z siebie wszystko by walczyć do ostatnich sekund walki.



