Poniżej wywiad z Jarosławem Gajkiem, znanym bardziej w środowisku jako Pumbao. Jarek opisuje m.in swój start na mundialu, pobyt i treningi w akademiach Luisa Azaredo oraz Fabricio Werduma. Przypomina różnież przykrą sytuację jaka spotkała go na Mistrzostwach Europy w Lizbonie. Możecie dowiedzieć się także jak i z kim trenuje Fabricio Werdum!
Cześć Jarek, Twój trip do USA dobiegł końca, poczynająć od samego początku opisz naszym czytelnikom jak wyglądały treningi u Luisa Azaredo, gdzie mieszkaliście i jakie masz ogólne wrażenia z USA?
Siemanko. Trip moim zdaniem udany. Treningi odbywają się trzy razy dziennie. BJJ z Luisem zaczynało się od rozgrzewki polegającej na zadaniówkach. Następnie były techniki , walki i na końcu kilkaset brzuszków i rozciąganie. Oczywiście „Joker” jest z teamu Chute Boxe, gdzie główną dyscypliną jest Muay-Thai, więc na tych treningach musieliśmy być. Mieszkaliśmy w Gold Team Plaza :). A tak na serio to na sali jest kilka pokoi przystosowanych do mieszkania z kuchnią i łazienką. Pomiędzy treningami spędzaliśmy czas z chłopakami z Gold Teamu trochę zwiedzając lub grając na Xboxie. W USA łatwiej zbić wagę bo wszystko można znaleźć bez cukru albo bez tłuszczu. Najbardziej utkwi mi trening z Macaco, gdyż po za klasycznym łomotem na MMA i BJJ pokazał nam wiele przydatnych technik. Były one proste i skuteczne w walce. Prócz tego jego postać budzi wiele szacunku i respektu. Wszyscy stali na baczność, a sala była sprzątnięta błysk, gdy Jurek pojawił się w drzwiach.
Na Mistrzostwach Świata Naga, zdobyłeś srebro, opowiedz nam proszę o swoich walkach i czego zabrakło w finałowym starciu.
Do finałowej walki wszystko szło po mojej myśli. Dobra kontrola i obalenia. W finale trafiłem na czarnego pasa z GFTeam od Rodolfo Vieiry, Vitora Henrique. Był po prostu lepszy, lecz mogłem więcej w stójce powalczyć. Przechodził moją gardę bez problemu i na końcu mnie zdusił. Tak to już bywa, ale z każdej walki z takimi ludźmi wyciąga się wnioski.
Jak się dowiedzieliśmy w Californi za sprawą Waszego Mistrza „Macaco” Ciebie i Mariusza Abramiuka przygarnął sam Fabricio Werdum, mieliście okazje z nim potrenować?
Fabricio Werdum u którego mieliśmy przyjemność trenować i nocować na sali przed Mundialem. Na samym początku już na lotnisku zepsuło mu się auto i musiał odwołać trening z Krzyśkiem Soszyńskim, a że to nasz rodak więc ja musiałem gadać przez telefon. Fabricio jest bardzo wyluzowanym i pogodnym gościem, który Nam pomogł odnaleźć się w Los Angeles i za to mu dziękujemy wraz z Mariem. W kimonach treningu nie robił, gdyż tarczował w boksie ze swoim bratem, bo niebawem czeka go walka z Overeemem. Oczywiście musieliśmy stoczyć batalie z Jego czarnymi i brązowymi paskami, która poszła nam bardzo dobrze.
Jak wyglądały przygotowania Fabricio do walki z Oveeremem, na czym się skupiał, jakie ćwiczenia wykonywał?
Z tego co mi wiadomo to co dziennie jeździ do Kings MMA trenować z Wanderleiem Silva, Babalu, Shogunem, Markiem Munozem, Krzysztofem Soszyńskim i wieloma innymi sławami. Oczywiście wszystko odbywa się pod okiem trenera Rafaela Cordeiro. Po za tym robi dużo treningów kondycyjnych i tarcz.
Wracając do Twojej osoby, razem z Mariem wystartowaliście na największej i najbardziej prestiżowej imprezie BJJ na świecie czyli na mundialu. Powiedz jak Wam poszło?!
No niestety Nam tym razem nie poszło. Przegrałem walkę jednym adwantażem przy stanie 2:2. Przeciwnik dostał adwantaż za to, że próbował wyciągnąć mi kimurę. Ja natomiast potem zrobiłem tą samą akcję i nie dostałem. Prócz tego miałem dwa razy półgardę i próbowałem przechodzić nogi, lecz niestety to nic nie pomogło. Niestety nie nagrodzono tego małym pkt. i przegrałem. Mam nadzieję, że za rok będzie lepiej, bo powiedziałem sobie, że wrócę tutaj się odegrać.
Oglądałem Twoją walkę z ME w Lizbonie, przeciwnik zachował się bardzo niehonorowo, odklepał kimure poczym wyparł się tego. Wyciągnąłeś wnioski z tej porażki, prawdą jest, że przy kolejnej okazji, będziesz „łamał” ?? Jak czułeś się po tej walce, zgłaszaliście protest?
Przy kolejnej okazji będę łamał, ale tylko jeśli chodzi o tą osobę, gdyż każdy zawodnik moim zdaniem honor jakiś musi mieć. Jednak tak to już jest i nawet na takich zawodach trafi się frajer. Nie uważam się za przegranego w tej walce, lecz zabrano mi to na co ciężko pracowałem. Protest był zgłaszany do sędziującego walkę, lecz nie wiem czy on miał zły dzień czy był nie wyspany, bo nawet sędzia z innej maty, który był przypadkiem przy tablicy punktowej bo miał przerwe mówił, że chłop klepał. Jednak ten się uparł na swoim i nie dał sobie nic powiedzieć. A żeby tego było mało to przy okazji pociągnięcia tej kimury przetoczyłem przeciwnika za co punktów nie dostałem. Po walce byłem załamany, gdyż czułem, że to był mój dzień bo szedłem jak burza. Mówi się trudno i mam nadzieje, że nie spotka mnie ani nikogo więcej taka sytuacja.
Pumba, masz na koncie walki z takimi zawodnikami jak Marcin Held, czy Krzysztof Łukaszewicz. Dlaczego tak rzadko startujesz na zawodach?
Główną przyczyną jest brak funduszy na zawody i moja praca w weekendy. Bardziej opłaca mi się jeździć rzadziej, ale na zawody zagraniczne, bo jak ma to być wyjazd raz na jakiś czas to lepiej, żeby coś poznać świata i pobić się na dużej imprezie.
Czyli kiedy zobaczymy Cię na naszym krajowym podwórku, jakie masz cele na przyszłość po zatym, że oczywiście chcesz zostać Mistrzem Świata czarnych pasów ?
Miałem być na ubiegłych mistrzostwach Polski, lecz z trenerem postanowiliśmy, że nie pojadę, gdyż ogranizm miałem osłabiony i nie byłem w ogóle w formie, lecz na tych co będą mam zamiar wystartować. Prócz tego zamierzam uczestniczyć jeszcze na eliminacjach do World Pro w Warszawie , ale jak już wcześniej napisałem to kwestia funduszy. Głównym celem jest Lizbona w styczniu póki co, a potem jak dobrze pójdzie to powrót na Mundial, a jak nie wyjdzie to na pewno przybędę na Puchar Polski do Konina. Co do Mistrza Świata czarnych pasów to zapewne każdy ma podobne marzenie, a ja oczywiście postaram się je urzeczywistnić.
Dzięki za rozmowę, zostawiam miejsce na podziękowania i życzę blachy na kolejnym mundialu!!
Korzystając z okazji chciałbym podziękować moim trenerom Mariuszowi i Maciejowi Linke za to, że zawsze są za mną, pomagają mi i wierzą, że mi się uda. Rodzicom za to, że znoszą moją codzienną absencję w domu oraz całemu klubowi Linke Gold Team i wszystkim osobom, które we mnie wierzyły. Oczywiście nie mógłbym zapomnieć o moim sponsorze Wojtkowi i Johanesowi z firmy Ground Game za piękne kimono. Pozdrawiam Grapplerinfo i dziękuję za wywiad.







