Po ukazaniu się w internecie informacji o 24- tym czarnym pasie BJJ w osobie Rafała Szymańskiego moja anielska cierpliwość się wyczerpała. Wcale nie chodzi o samą tą wiadomość, a o komentarze, które zwykle pojawiają się w sieci przy każdej tej okazji. Tym artykułem postaram się wyciągnąć pomocną dłoń ludziom, których stan świadomości zatrzymał się na końcu XX wieku, kiedy BJJ dopiero raczkowało w Polsce.
Najpierw przy pomocy Zordona musimy teleportować się do odległej przeszłości, w której trenerzy naszych akademii dumnie latali jak paw z niebieskimi pasami. W czasach, gdy prekursorzy BJJ w Polsce wykopywali rowy pod fundamenty dla rozwoju tego sportu zaszczyt ten dostąpił tylko nielicznych wybrańców wyroczni. Posiadanie niebieskiego, lub purpurowego pasa wtedy było jak spełnienie najskrytszych marzeń, które urzeczywistniło się tylko dla elitarnej grupki wojowników. Całe środowisko BJJ wpatrzone jak w obrazek osobnika z takim kolorem piało z zachwytu. Wcale się temu nie dziwię, ponieważ w okresie, w którym ludzie jarali się jak małe dziecko dostające nową zabawkę najzwyklejszą dźwignią łokciową z gardy oraz jej przerywaniem na fizola ( rozpychanie łokci między udami ) przekształcenie się z białego na kolorowy pasek była dla niektórych czymś nieosiągalnym. W tamtych dziejach zjawisko te było bardzo rzadkie z różnych względów. Najczęstszą przyczyną był brak fachowego Brazola, który miałaby taką moc. Kolejnym ważnym czynnikiem, który odgrywał istotną rolę w zmianie koloru były osiągnięcia zawodników. Z biegiem lat samoistnie zmieniają się przyjęte reguły. Jeszcze z 4-5 lat temu na niebieski pas trzeba było zasuwać co nie miara. Niektórzy musieli zgarnąć kilka tytułów Mistrza Polski BJJ, po drodze powygrywać parę zawodów mniejszej rangi by wejść na ten level. Dzisiaj droga na niebieski pas jest zdecydowanie krótsza i na pewno dużo łatwiejsza niż we wcześniejszych latach. Najczęściej wystarczy tylko systematycznie trenować przez określony czas, aby twój trener uznał, że nastąpił czas zmiany koloru pasa na biodrach.
Kolejnym aspektem ważnym, którym trzeba się kierować przy nominacjach jest indywidualne podejście do każdej osoby. Na chłopski rozum nie można w takim samym świetle stawiać faceta, który trenuje trzy razy w tygodniu na prywatnych zajęciach z gościem, który spędza każdy dzień na macie i rywalizuje na zawodach. Od każdego z nich co innego będzie wymagać ich trener. Jak podkreślają największe autorytety światowego BJJ na promocję składa się wiele czynników. Sukcesy na zawodach, staż treningowy, zachowanie na macie i poza nią, podejście do innych ludzi, wkład w rozwój klubu.. Mając tę wiedzę popartą od samego wierzchołka na litość boską jak można uczepić się niczym rzep psiego ogona durnej postawy. Czytając komentarze typu „ Za co dostał czarny pas jak nie startuje na zawodach, powinien się pokazać na zawodach choć raz i udowodnić, że zasługuje na niego „ jestem szczęśliwy, ponieważ nie ma większej radości dla głupiego, jak znaleźć głupszego od siebie. Za takich uważam ludzi, którzy mają problem z przyswajaniem zasad, które panują przy nominacjach na wyższy pas. Rozwój BJJ w naszym kraju posuwa się cały czas naprzód i musimy zdać sobie sprawę, że z miesiąca na miesiąc będziemy co raz więcej słyszeć o osobach nominowanych na czarne pasy, które wcześniej nie były znane.
Następnym symptomem, który ujawnił się jakiś czas temu zakłócając niektórym logiczny tok myślenia są pojedynki zawodników z odmiennymi pasami. Swoimi czasy najgłośniejsza taką batalią w naszym kraju było starcie Tomasza Michałowskiego ( posiadającego wówczas niebieski pas ) z Mariuszem Linke na Mistrzostwach Europy Fila w Szwajcarii, w których zawodnik Berserkers Team poddał trójkątnym duszeniem trenera Gold Teamu. Najbardziej sensowna myśl jaka przychodzi do głowy jest to, że zawodnik, który wygrał zasługuje na wyższy pas niż ten który posiada. Twierdząc inaczej nie tylko umniejszamy zwycięzcy, ale również wprowadzamy do BJJ bardzo ciekawy proces. Mianowicie duża liczba społeczeństwa wpadła na genialną idę degradowania na niższe pasy. Mam niebieski -> pokonałem czarny -> to teraz trzeba temu czarnemu dać brązowy, albo najlepiej purpurę. Wychodząc z takiego założenia w szybkim okresie liczba 27 czarnych pasów w Polsce zmalałaby do 10, no dobra może do 15… Jeśli już chcielibyśmy pójść na całość zaprośmy do Polski Alexandra Transa tegorocznego mistrza świata swojej kategorii oraz absoluto brązowych pasów. Fundując mu kagarigejko w postaci wszystkich naszych czarnych pasow + pozostałej elity okaże się tak naprawdę ilu z nich będziemy musieli relegować na niższe pasy.
Powinniśmy cieszyć się, że taki Polaczek jak Kornik wpada do Brazylii składa tamtejszych Brazoli, zdobywa tytuł mistrza świata, otrzymuje wyróżnienie jako pierwszy człowiek z poza tego kraju i wszyscy mu tam gratulują. Oczywiście Polska mentalność w tym momencie daje o sobie znać, skutecznie podważając ten sukces. Na zakończenie pozwolę sobie zacytować mojego ziomka, znaną i szanowaną osobistość naszego światka, który w ten sposób zareagował na nominację od swojego mistrza..
Dlaczego mi to zrobiłeś?
Zdaj się na moje doświadczenie…




