
Łukasz Michalec w końcu dopiął swego zdobywając złoty medal z MP ADCC. Wychowanek Zybiego Tyszki po kilku nieudanych próbach na tegorocznych Mistrzostwach zajął pierwsze miejsce w kategorii 98,9kg w finale pokonując reprezentanta gospodarzy Mariana Kłosowskiego.
O swoich walkach
W pierwszej walce miałem się planowo zmierzyć z Michałem Gutowskim, jednakże nie stawił się on na macie. W drugiej miałem doświadczonego i wiecznie młodego pana Artura Krerowicza. Pan Artur usiadł do półgardy, z której złapałem kimurę i tak właśnie zakończyłem walkę. Z tego miejsce chciałbym wyrazić uznanie dla Pana Artura, który nie odpuszcza żadnych zawodów, nawet na tych MP startował z rana w kategorii masters, a wieczór w zaawansowanych – Szacuneczek !! Półfinał z Maćkiem Różańskim od początku ułożył się dokładnie tak jak rozplanował mi Zybi, czyli obalenie – przejście gardy – plecy i zza pleców po kilku minutach udało mi się dopiąć mata leo. W finałowym starciu miałem przyjemność podjąć mojego serdecznego kolegę Mariana Kłosowskiego, z którym zmierzyłem się w ubiegłym roku. Miałem już kilka razy możliwość pokulać się z Santosem w Świnoujściu podczas seminarium w West Coast Team. Marian do finału wszystkie walki wygrywał dźwigniami na nogę, wiedziałem, że mocno rozkminia technicznie owe kończenia, dlatego starałem się pilnować nóg za wszelką cenę. Walkę Marian rozpoczął od wciągnięcia mnie w półgardę i z tej gardy walczyliśmy. Po kilku akcjach Marianowi udało się przełożyć nogę do uciskówki od Galvao – następnie do skrętówki – finalnie skończyliśmy w taktarovie. Nie ukrywam, że nie było za miętowo, było naprawdę blisko. Ciągle miałem w głowie słowa mojego trenera, że to jest tylko ból, taktarov to tylko ból, tego się nie klepie 😉 Wybroniłem nogi, Marian uciekł do żółwia – zająłem plecy – mata leo.
Który z rywali przysporzył Ci największej kłopotów podczas walki?
Na pewno finałowa walka z Marianem, mimo że wiedziałem że będzie szukał nogi to i tak w końcu mi ją wyłapał. Na szczęście mam u siebie w klubie masę chłopaków jak Zybi, Oskar, Silnoręki, Kmicic, Jaras, którzy idą po skrętówki, znają wszystkie szczegóły uciekania piętami, kontroli ramion, chwytu, przez co na spokojnie broniłem kończeń.
Czego nauczył cię start w zeszłym roku, kiedy zdobyłeś brązowy medal i jakie miał znaczenie na Twoją dyspozycję w sobotę?
To bardzo dobre pytanie. W ubiegłym roku przegrałem z Pawłem Szwenkiem, zapaśnikiem z Białogardu. Paweł zawalczył ze mną typowo zapaśniczo, tzn. maksymalnie unikał walki w parterze. Nie ukrywam, że bardzo długo i dużo myślałem o tej walce i z dystansu cieszę się, że ją przegrałem. Po powrocie wziąłem się mocno za zapasy, trenowałem i trenuje je z czterema samoukami Jacą, Cziko, Karolkiem i Domelem, którym za wszystko bardzo dziękuję. Popełniłem masę błędów, wdałem się w jego grę. Teraz na pewno inaczej podszedł bym do Pawła. Nawet nie wiecie jak bardzo brakowało mi jego nazwiska na tegorocznej liście startowej 😉 Znaczenie na dyspozycję w sobotę miał taką, że zakodowałem sobie, że nikt mnie nie wywróci. To ja planowałem wywracać i cieszę się, że cel zrealizowałem.
W międzyczasie zaliczyłeś występ na ADCC w Pekinie, czego się po nim nauczyłeś.
ADCC w Pekinie to był mój start marzeń. Moje podejście do tematu jest proste, nigdy nie będę spełnionym zawodnikiem dopóki nie zdobędę tam złota. Praktycznie każdego weekendu oglądam jakąś kategorię, mam całą kolekcję finałów ADCC. Może dla niektórych być to śmieszne, ale ja głęboko w to wierzę i nie spocznę dopóki tego nie zrealizuje. Jeżeli chodzi o sam start to przegrałem z Rustamem Chisievem przez obalenie w ostatniej minucie. Nie mam usprawiedliwienia na swój błąd, po prostu po próbie sweepa z motyla wstałem niepotrzebnie do góry i mój przeciwnik to wykorzystał.
Startowałeś w kategorii 98,9 kg z niedowagą bodajże 4-5 kg. Czy odczuwałeś tą niedowagę w walkach z cięższymi zawodnikami?
Żadnej niedowagi nie odczułem, a poza tym nie zamierzam upatrywać większego sukcesu w tym, że mniej ważyłem. Faktycznie miałem 94,5 kg w ciuchach, butach i nereczce, ale jakie ma to znaczenie w skali długości życia ludzkiego ??
Złoto lepiej by smakowało, gdyby startował w tym roku Żyrafa. Prawda? W zeszłym roku walczyłeś z nim dzień po ADCC na Grapplingu. Jakie wrażenia wyniosłeś z tej walki i czego według Ciebie brakowało by nawiązać z nim walkę?
Na listach startowych brakowało mi dwóch nazwisk, wcześniej wspomniany Paweł Szwenk oraz oczywiście Żyrafa. Moim zdaniem Tomek to najmocniejszy zawodnik w Polsce bez podziału na wagi jeżeli chodzi o submission. Potwierdzeniem moich słów jest niewątpliwie jego minimalna przegrana z Joao Assisem na ADCC. Czego ba brakowało ? Wszystkiego !! Techniki, fizyki, w tym starciu leżałem pod Tomkiem jak pod czołgiem, nie mogłem mu zagrozić. Żyrafa bardzo polubiłem po naszym wspólnym wyjeździe do Pekinu, ale na pewno chcę jak najszybciej wyjaśnić sobie z nim ten temat 😉
Niedawno byliście z Oskarem w Arachionie, gdzie był obóz do KSW w którym uczestniczyli Mamed, Aslambek czy wasz kolega Krzysiek Jotko. Co nam możesz o tym powiedzieć? W jakiej formie wymienieni są przez nas zawodnicy?
Cała wymieniona trójka to znakomici zawodnicy. Forma wszystkich jest naprawdę wysoka. Porobiliśmy we wszystkich płaszczyznach i przyznam, że było bardzo ciężko. Oprócz Mameda, Asłana czy Krzysia, potrenowaliśmy z innymi ,może mniej znanymi ale bardzo ukształtowanymi już zawodnikami MMA. Mamed wiadomo, zawsze czymś zaskakuje, robi masę niekonwencjonalnych akcji. Asłan mega kontrola, mocne Ground and Pound, do tego ułożony w stójce i zapasach. Krzyś bardzo fajnie łączy wszystkie płaszczyzny, szczególną uwagę zwróciłem na kilka jego szczegółów zapaśniczych spod siatki. Wyjazd na mega plus, na pewno będziemy odwiedzać klub Bońka z Dziurą, których pozdrawiam .
Jakie plany na kolejne miesiące?
Najważniejszy jest dla mnie start na Mistrzostwach Europy, które odbędą się w październiku w Bułgarii. Po drodze planuje zaliczyć kilka startów, ale nie chcę o nich wspominać, bo nie jestem pewien czy uda mi się wystartować.
Na koniec podziękowania.
Dziękuję w pierwszej mierze mojemu trenerowi Zbysiowi za całokształt trenerski i przyjacielski, Oskarowi, Jarasowi, Murzynowi, Silnorękiemu, Sławciowi, Adasiowi i wszystkim innym kocurom z naszego teamu. Dziękuję Jackowi, Czikowi, Domelowi i Karolkowi za zapasy ! Dziękuję moim uczniom za motywację ( nawet nie wiecie jak mnie napędzacie ). Dziękuję mojemu trenerowi od sztang Bartkowi Sampowi. Dziękuję firmie Golden Plan Bis za dosponsorowanie naszego wyjazdu na MP oraz innym, którzy nie chcą by ich wymieniać. Dzięki za asortyment treningowy firmom Ground Game oraz mdsport.pl. Wielkie dzięki dla Marsa i firmy FITMAX za suple. Na koniec dziękuję mojej kochanej Asieńce za cierpliwość, pyszne posiłki, wsparcie, motywacje i za to, że po prostu przy mnie jest. Pozdrawiam również wszystkich bliskich mi osób z HFA !



