Udany powrót Tomasza Kowalskiego na MP Judo

Tomasz Kowalski (66 kg), typowany na następcę słynnego Pawła Nastuli, wrócił do krajowej rywalizacji po 2,5-letniej przerwie. W sobotę judoka AZS Opole zdobył srebrny medal mistrzostw Polski w Katowicach, choć przyznał, że mógł odpaść już w pierwszej rundzie.

Wszystkie walki miałem ciężkie i mój występ mógł się skończyć bardzo wcześnie. Natomiast w finale z Aleksandrem Betą przegrałem przez duszenie” – powiedział PAP Kowalski, który miał długą przerwę po wypadku drogowym (doznał m.in. urazu kręgosłupa); jadąc motocyklem, jako pasażer, z innym judoką Tomaszem Adamcem zderzyli się w Pucku z samochodem – zdarzenie miało miejsce w maju 2012 roku, jeszcze przed igrzyskami.

Pochodzący z Opola Kowalski ostatni start przed wypadkiem zanotował w mistrzostwach Europy w Czelabińsku, gdzie zdobył po raz drugi w karierze srebro. Wrócił dopiero miesiąc temu i w dobrym stylu wygrał Memoriał Zoltana Palkovacsa w Bańskiej Bystrzycy. W sobotę w hali katowickiej AWF pokonał czterech rywali, w tym przez yuko piątego zawodnika londyńskiej olimpiady Pawła Zagrodnika.

„Poprzednio walczyłem w mistrzostwach kraju w 2011 roku w Opolu i wtedy w finale przegrałem z Pawłem. Zrewanżował mi się za porażkę w 2010 roku w Koszalinie. W ogóle takich bezpośrednich pojedynków było sporo, począwszy od juniorów jeszcze w kategorii 60 kg” – dodał wicemistrz Polski w wadze 66 kg.

W 2007 roku Kowalski zwyciężył w prestiżowym turnieju im. Jigoro Kano i wtedy został okrzyknięty kandydatem na „drugiego Nastulę”. Zresztą poza Nastulą i nim, w tej japońskiej imprezie, w której zawsze startują najlepsi judocy z całego świata, nie triumfował żaden Polak.

„Mam nadzieję, że będę znów piął się po szczebelkach kariery, choć nie ukrywam, że przerwa zrobiła niestety swoje i mam pewne bloki psychofizyczne. Na treningach jest raz lepiej, raz gorzej” – stwierdził 26-letni judoka.

Kowalski ma nadzieję, że w styczniu rozpocznie występy w zawodach zaliczanych do kwalifikacji olimpijskich Rio 2016. „Po mistrzostwach Polski usiądziemy z trenerami i zdecydujemy, co dalej. Chciałbym rozpocząć międzynarodowe starty najpóźniej na początku marca od Pucharu Świata w Warszawie. Wcześniej odbędzie się zgrupowanie w Japonii, ale na dziś na pewno nie jestem jeszcze gotowy sprostać takim wymaganiom, jak kilkugodzinne treningi każdego dnia ze znakomitymi miejscowymi judokami. Ale oczywiście staram się być coraz mocniejszy” – zapewnił.

Judoka na tyle zafascynowany jest Krajem Kwitnącej Wiśni, że uczył się języka japońskiego. „Najwięcej skorzystałem, kiedy w opolskim klubie miałem na co dzień kontakt z japońskim wolontariuszem. Z jego pomocą starałem się pisać i czytać. Teraz troszkę już pozapominałem znaczków, ale nie tracę całkowicie kontaktu. Niedawno szukałem torby sportowej na japońskich stronach sklepów sportowych i znajomość języka się przydała”.

Rozmawiał: Radosław Gielo

źródło: wyborcza.pl

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także