Od jakiegoś czasu polityka coraz bardziej zaczyna się zakradać w nazwijmy to „normalne życie”, co nie znaczy że wiele aspektów ludzkiego życia nie jest politycznych czy też takie nie było. Wręcz przeciwnie, było zawsze i nie jesteśmy w stanie od tego uciec. O ile jednak scena polityczna w Polsce zawsze była mniejszym lub większym stopniu spolaryzowana, tak dzisiaj razem z nią spolaryzowane jest całe społeczeństwo.
Są opcje prawicowe, są opcje lewicowe i cała rzeszy polityków i dziennikarzy, którzy dają bardzo proste i populistyczne odpowiedzi na bardzo trudne wymagające merytorycznej debaty kwestie. Nie chce tutaj nikogo przekonywać do żadnych racji – zakładam że każdy ma swoje, mnie lub bardziej słuszne. Miejmy jednak świadomość że dla tych wszystkich ludzi jest to bardzo wygodne – wojna ideologiczna, która zrzesza wokół partii i sprzyjających im mediów jakąś część społeczeństwa, daje im zarobek.
Każdy lubi sobie obejrzeć filmik na którym ktoś masakruje lewaków, czy przeczytać o tym jaką ciemnotą jest jakiś tam polityk prawicy. Sprawia to że czujemy się lepiej, nasza opcja znowu „wygrała”, utwierdzamy się w przekonaniu że nasz wybór i nasze poglądy są słuszne. Nieświadomie chłoniemy ideologię, postrzeganie świata i poglądy osób trzecich, które rozgrywają nami później swoje interesy. Stanowimy ich grupę wyborczą, elektorat który da im później w demokratycznych procedurach władzę i możliwość zmiany rzeczywistości.
Dajemy sobie wmówić że gdzieś jest coś co nas dzieli, i siłą trzeba drugą osobę przekonać do swoich racji. Z tym że interesy jako ludzie i wspólnota mamy wspólne, na co już jakoś nie nikt nie zwraca uwagi. A tym, co ludzi dzieli najbardziej jest światopogląd na kwestie obyczajowe. Tutaj każdy wali z grubej rury, szczególnie w Internecie, gdzie jest to zrobić dużo łatwiej niż chociażby podczas dyskusji przy stole poznanej przed godziną osobie.
Nasza społeczność, czyli ludzi związanych ze sportami walki i ich nowoczesnymi odmianami jak MMA czy BJJ nie jest od tego wolna. Każdy z nas tak samo ma pewne poglądy na sprawy związane z (najczęściej cudzym) stylem bycia. To z jednej strony bardzo dobrze – warto mieć poglądy ugruntowane doświadczeniem, wiedzą czy znajomością świata. Warto też mieć furtkę na rozwój tych poglądów, bo z czasem mogą one się zacząć zmieniać, co jest normalne, bo przecież człowiek uczy się całe życie. O co jednak mi chodzi. Od jakiegoś czasu obserwuje sobie tą nasza społeczność i widzę pewną bardzo złą tendencję. Mianowicie coś co można nazwać hejtem na odmienność. A odmiennością dla faceta który trenuje sporty walki jest facet który ich nie uprawia, słowem człowiek który trenuje sporty walki czuje się człowiekiem lepszym od tego który tego nie robi. I sam fakt braku posiadania ważnego karnetu do klubu MMA czy BJJ czyni z niego gorszą osobę od tego, który ów karnet posiada.
Dobrze widać to w sieci na stronach typu „sporty walki na wesoło”, które mają skupiać wokół siebie ludzi trenujących sporty walki. Pojawiają się tam memy na których zawodnikom wkładane są w usta kwestie typu „Pizdo w rurkach” czy „Pedale chudy”. Jakby chodzenie w rurkach miało kogokolwiek czynić gorszym człowiekiem od tego który rurek nie nosi i dodatkowo sugeruje to że kwestie te wypowiada np. Wanderlei Silva czy Cipek. Z kolei Juras na swoim blogu (w dość wyważony sposób) pisze o tym jak nie podoba mu się to że faceci o siebie dbają i tego nie akceptuje. Ma do tego prawo oczywiście, każdy powinien mieć swoje poglądy.
Ale robienie memów w którym facet w rurkach jest „dla nas” workiem treningowym? Hola hola, to Ty trenujesz sporty walki żeby lać szczupłych dzieciaków w rurkach na ulicach? Czy może planujesz sprzedawać low kicki na Paradzie Równości i po to 5 razy w tygodniu chodzisz na treningi MMA? Zakładasz do tego że lepiej wiesz czego potrzebuje każda dziewczyna i jak widzisz ładną laskę z zadbanym chudym facetem to sprzedajesz mu prostego i bierzesz ją w krzaki? Wiem że wiele osób twierdzi że homoseksualizm jest wyborem i myśli że to „taka moda” i trzeba jej przeciwdziałać modą na sporty walki. Niestety drogi adepcie prawdą to nie jest, homoseksualizm nie jest „wyborem” ani „chorobą”. Wyborem jest przyznanie się do niego i życie w społeczeństwie którego go w jakiejś swojej części nie akceptuje i szkaluje z tego powodu. Dziewczyna wybrała szczupłego facet? Widać spełnia jej potrzeby, może jej wcale nie jara że wyciskasz 115 na płaskiej, masz dwie belki na niebieskim a na Pucharze Polski BJJ byłeś prawie trzeci. Ale to wydaje się już daleko wykraczać poza postrzeganie świata pewnych osób. Przecież my ZAWSZE wiemy lepiej.
Wiele współczesnych „lajfstajlów” i związanych z nimi aktywnościami fizycznymi opiera się na założeniu że to coś jest lepsze niż poprzednie. Na takiej swego rodzaju wyższości względem tego co było wcześniej, czego są swego rodzaju przeciwieństwem. Weganie twierdzą że ich dieta i kryjący się za tym światopogląd jest najlepszy na świecie, uzdrowi światową gospodarkę i wyleczy raka. Crossfiterzy twierdzą że kulturystyka to bez sensu, i nie ma nic lepszego niż mocny WOD, który uszkadza plecy i rotatory w barkach. Tak samo pasjonaci BJJ zakładają że ich styl jest najlepszy, bo przecież Helio i Rickson, a Aikido to bez sensu bo nie potrzebne jest na ulicy. A czy zapytałeś kiedyś kogoś czy trenuje sztuki walki pod ulice? A może ma inny powód ku temu, co? Beka z piłkarzy? Połowa zachodniego świata jest zajarana piłką nożną, i gwarantuje Ci, że Ronaldo jest wyjątkowo wybitnym sportowcem. To że ktoś gdzieś tam w Brazylii udusił jakiegoś zabijakę nie daje Ci moralnej wyższości nad nikim ani niczyim światopoglądem czy stylem bycia. Ani tym bardziej nad żadnym sportem.
I nie chodzi mi tutaj o szerzenie jakiegokolwiek światopoglądu, ale jest jedna rzecz, na której oparte są sporty i sztuki walki. Jest to Szacunek. I to nie szacunek ze względu na osiągnięcia, sylwetkę, orientację czy kolor pasa, ale o szacunek dla innej osoby, wynikający z samego faktu bycia sportowcem reprezentującym sztukę walki. Wyobraź sobie Bruce’a Lee który śmieje się z hipstera, bo ten włożył rurki i się ogolił. Absurd. Człowieku trenujesz, zdobywasz kolejne pasy, wygrywasz walki, uczysz się. Szacunek i pokora, Ty masz dawać sobą jako sportowcem przykład.
Nie tylko na macie podczas sparringów, ale także poza nią. Szacunek należy się każdemu bez względu na to jak wygląda i jaki jest. Jeżeli młodszy kolega z maty zobaczy jak śmiejesz się w szatni z gejów, prawdopodobnie w szkole poszuka sobie kogoś, kogo nazwie gejem i zacznie gnębić. A zrobi tak dlatego, bo zobaczył że Ty to robisz albo sugerujesz że to jest dobre, a co najgorsze będzie przekonany że robi dobrze, bo przecież trzeba ich tępić albo zmienić, bo co jak wybuchnie wojna i przyjdą ruskie? „Twój chłopak to niech wciska swoje małe jaja w rurki, my idziemy trenować sporty walki”. Stary, jakie to jest słabe… Ja wiem jakie trenowanie jest ciężkie i ile kosztuje wyrzeczeń. Jak bardzo pragniesz żeby ktoś to docenił, jak potrzebujesz na każdym sparringu sobie udowodnić że jesteś lepszy, walczyć i piąć się do przodu w hierarchii. Ale pompowanie sobie ego na kimś, kogo to nie interesuje jest jakimś kompletnym nieporozumieniem. Brak dziewczyny i zrozumienia ze strony nie trenujących przyjaciół nie usprawiedliwia niczego, a już na pewno nie dręczenia kogokolwiek czy wyśmiewania się cudzego wyboru. Tym bardziej w sieci, gdzie wszystko roznosi się dużo szybciej.
Miej też człowieku trochę odpowiedzialności za swoje umiejętności. Trenujesz BJJ czy MMA. Jeżeli trenujesz powiedzmy 3 lata, regularnie, nie melanżujesz trzy razy w tygodniu i masz jako takie predyspozycje sportowe i motorykę, do tego podchodzisz do treningu poważnie, jesteś dobrze prowadzony, to znaczy że jesteś niebezpieczny. Umiesz dusić do nieprzytomności, łamać ręce lub przynajmniej masz pojęcie jak to działa i co trzeba zrobić żeby odesłać kogoś na pogotowie. To samo w sobie czyni z Ciebie kogoś górującymi nad jakąś częścią społeczeństwa czy wspólnoty. Chyba że chcesz być zagrożeniem dla swojej wspólnoty? Dla sąsiada, ucznia tej samej szkoły, spotkanego na osiedlu człowieka? Kim Cię to czyni? A jaki dajesz przykład osobom naokoło? Trenuje = jest niebezpieczny. Nie robi to dobrego imienia ani Twojej akademii, ani trenerowi, ani naszej społeczności sportów walki. Trenuje teraz masa dzieciaków, już nawet 6 czy 8 letnich. Dla nich jesteś wzorem człowieka. A taki 12 latek? Przecież te dzieciaki chłoną to środowisko sportów walk jak nic innego, oni was podziwiają – jesteście ich żywymi idolami. Wy wyznaczacie co jest fajne i dopuszczalne, co wypada a co nie. Czasem pomagacie rozróżnić dobro od zła. Nie bądźcie złym przykładem, nie uczcie ich nienawidzić.
Wiem że ten cały artykuł brzmi jak kazanie w kościele, ale uważam że są to sprawy ważne i kluczowe. Źle żeby jakaś idea sportowca i człowieka uprawiającego sztuki walki się zatracił, kogoś komu można ufać, dobrego i uczciwego. Drugą sprawą są też doniesienia medialne o tragicznie tez zakończonych przypadkach bullying’u w sieci i szkalowaniu i dręczeniu młodych ludzi ze względu na wygląd, orientację czy płeć. Nie bądźmy tego częścią jako sportowcy i jako ludzie.
SMS
P.S. Następny artykuł będzie na wesoło.
P.S. 2 Nie lubię Korwina.






