Sebastian Szyszka o Grand Slamie w LA

Nasz rodak mieszkający i trenujący na stałe w UK Sebastian Szyszka dzieli się z nami wrażeniami ze swojego startu na Grand Slamie orgarnizowanym przez UAJJF w Los Angeles w którym wywalczył dwa złote medale w brązowych pasach (adult gi, master 1 no-gi)

 

Zacznę od Worldsow w Vegas. Niestety w pierwszej rundzie przegrałem przez decyzje sędziowska. Walczyłem z bardzo dobrym, doświadczonym zawodnikiem- Clay’em Bennet’em. Tegoroczny Mistrz Pan Amsow i generalnie wielokrotny medalista eventów IBJJF. Trochę niemądrze to rozegrałem. Z Manchesteru poleciałem do Los Angeles skąd samochodem jechałem do Las Vegas. Około 22 godziny w podróży.. Zrobiłem tak, ponieważ lubię podróżować, a według „pre schedule” na 6 tygodni przed turniejem na stronie IBJJF brązowe i czarne pasy miały walczyć w sobotę. Na 2 tygodnie przed zmienili plan i okazało się, że walczę w czwartek, a ja w środę wieczorem dotarłem do Vegas.. Jak już wcześniej wspominałem po 22 godzinach podróży, ograniczając picie wody ze względu na delikatna nadwagę itd.. Zresztą, absolutnie nie szukam wymówek. Clay to świetny zawodnik i tym razem On wyszedł z pojedynku zwycięsko! Respect! 😃👍

grands-slam2

Po dwóch dniach zaaklimatyzowania sie w USA, „ładowania baterii” nad basenem w słonecznym Vegas, codziennych, rannych treningach w „Red Rock Canyon” postanawiam zmienić rejestracje i zamiast w kategorii master 1 na Grand Slam’ie w Los Angeles decyduje się sprawdzić swoje siły z elitą brązowych pasów i powojować o nagrodę pieniężna. Wchodzę do ADULTSÓW! W sobotę gi, 9 zawodników w kategorii. Mega koty. W pierwszym pojedynku reprezentant Atosu się nie wstawił. W półfinale walczyłem z mega mocnym zawodnikiem, studentem Kurta Osiandera z San Fransisco, z którym w 2013 roku przegrałem na Worldsach No Gi- Nicholas Green. Wygrywałem wtedy trzema przewagami i w ostatnich sekundach zdecydowałem sie obronić obalenie gilotyna po czym przewróciliśmy się za co On dostał 2 punkty. Straszny niedosyt! Tym razem walkę wygrywam dwiema prewagami. 😃 Finał.. Horlando Monteiro. Podbija do mnie przed pojedynkiem i wypytuje czy ja jestem adult, bo ta broda.. Haha (chyba troche mnie zlekceważył..😃😂) później, skąd jestem. Ja, że mieszkam w UK, ale pochodzę z Polski. On na to że walczył z Polakiem, Gerardem Łabińskim. Skojarzyłem, wiedziałem, ze Gerard to jeden z nielicznych rodaków, który na tegorocznych Worldsach wygrał blachę. Powiedziałem, że wiem,że Gerard jest dobry i zapytałem jak mu poszło. On: wygrałem.. Chyba chciał mnie przestraszyć..  Po 6 bardzo intensywnych minutach wojny finał wygrałem przez decyzje! Zawijam złoto, kopertę z hajsem, a wisienką na torcie był Horlando, który powiedział mi, ze to on wygrał nasza kategorie na Worldsach, i że wygrał Copa Podio! Wow! What a day!! 😃😎😃

Na drugi dzień zdołałem wygrać złoto w No Gi. Tym razem już w Master 1, choć wcale nie było lekko. W półfinale zmierzyłem sie z Frank’iem Moreno studentem samego Lucasa Leite! W finale natomiast bardzo dziwna sytuacja.. Brazylijczyk przed samym wejściem na mate zrezygnował. Powiedział, ze boli go łydka i nie może walczyć..

Generalnie bardzo owocny wyjazd. Fajne eventy. W szczególności Grand Slam! UAEJJF to naprawdę „another level”! Choć Worldsy IBJJF to tez niczego sobie imprezy.. 😉😏 Kolejne wspaniałe doświadczenia w mojej przygodzie z BJJ!

Chciałbym jeszcze podziękować sponsorom. Firmie Pit Bull West Coast za kozacka odzież i wsparcie! Firmie ProMuscle Products za suplementy! Oraz firma: Edge Design z Dubaju, Low Cost Autos i 279 Church Street Barbers za wiarę we mnie i wsparcie. Pozdrawiam również moja cudowną narzeczona Alicje!

} else {

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także