Zapraszamy do przeczytania naszej rozmowy z Livią Gluchowską – czarnym pasem z polskimi korzeniami mieszkającą i trenującą w Australii. Livia jest bardzo utytułowaną zawodniczką, a już 30 lipca wystąpi na pierwszym, historycznym turnieju EBI dla kobiet. Pogadaliśmy trochę o polskich korzeniach, treningach w Melbourne i jej karierze. Enjoy 🙂
Cześć, nie wyobrażam sobie zacząć naszej rozmowy bez pytania o Twoje polskie korzenie 🙂 Co wiesz o polskiej scenie jiu jitsu ?
Dorastałam we Wrocławiu, a w wieku 12 lat przeprowadziłam się do Australii. Oczywiście dalej rozmawiam po polsku ze swoją rodziną. Trenowałam gimnastykę przez 12 lat, a następnie kolarstwo. Dopiero jako 25-latka zajarałam się BJJ tutaj w Melbourne.
Ostatnio odwiedziłam Polskę z okazji Trialsów do ADCC, które odbyły się w Poznaniu. Miałam okazję potrenować z ekipą Filipa Sadowskiego, którego poznałam kilka lat temu u Roberta Drysdale’a w Las Vegas. Poziom był naprawdę wysoki, bardzo dużo technicznych zawodników z którymi miałam okazje się pokulać. Na trialsach widziałam wielu mocnych polaków, którzy mi zaimponowali swoim stylem walki. Polskie BJJ rozwija się bardzo prężnie, a najlepszym przykładem tego jest oczywiście Adam Wardziński z coraz większymi sukcesami.

Porozmawiajmy o Twoim występie na pierwszym w historii turnieju kobiet w formule EBI. Jak udało Ci się załapać na turniej ?
Jestem trzecią osobą z mojego klubu Absolute MMA zaproszoną na EBI. To wielki zaszczyt móc tworzyć historię i być na pierwszej karcie turnieju, która jest wypełniona utalentowanymi zawodniczkami. Mój narzeczony Lachlan Giles walczył na EBI 5, gdzie dotarł do półfinału, natomiast Craig Jones, który z nami trenuje, powtórzył ten wyczyn w tym roku. Mam nadzieje, że zajdę jeszcze dalej!!
Eddie Bravo zaprosił mnie miesiąc temu i zgodziłam się bez chwili namysłu. Nasz klub skupia się na wszystkich aspektach walki w BJJ – trenujemy naprzemiennie gi i no-gi uzupełniając to zapasami. Lachlan i Craig są znani ze swoich leglock’ów i agresywnego stylu, a ja oczywiście czerpie od nich inspiracje. Wydaje mi się, że na zaproszenie miała wpływ moja przynależność do klubu, który jest ceniony w środowisku oraz moje wcześniejsze doświadczenie i sukcesy na zawodach typu Copa Podio.
Od jakiego czasu przygotowujesz się do turnieju ? Czy dodałaś jakieś specjalne elementy do treningu pod formułę EBI ?
Trenujemy pod turnieje ADCC oraz EBI od około dwóch lat. Na grupie zawodniczej no-gi trenujemy dużo w formie zadaniowej, gdzie pracujemy nad różnymi pozycjami. Skupiamy się na sytuacjach, które chcielibyśmy zaaplikować do naszej gry oraz na obronie, która jest niezbędnym elementem treningu. Akurat teraz Lachlan, Kit Dale oraz Craig przygotowują się do finałów ADCC, a ja do EBI 12 więc nie próżnujemy. Poświęciłam teraz swoją uwagę na styl submission-only i ciężko pracuje nad pozycjami, które mają największe szanse na skończenie walki przed czasem. Mamy codziennie konkretną ekipę na treningach, a zatem jestem szczęściarą 🙂
Wolisz trenować w kimonach czy no-gi ?
Kiedyś robiłam tylko w gi, lecz chyba jedynie dlatego, że czułam się mniej pewna siebie w formule no-gi. Od kiedy dodaliśmy do grafiku treningi no-gi i zapasy, zakochałam się na dobre. Tempo walki jest większe i możemy bez ograniczeń atakować leglockami. Ostatnio odkryłam, że trening w formule no-gi urozmaicił moją gre w gi i na odwrót. Chciałabym być dobra w obu formułach na każdej płaszczyźnie. Zarówno jedno jak i drugie to jiu jitsu, a ja chcę rozwijać każdy jego aspekt.
Jakie plany zawodnicze na kolejny sezon ??
Po EBI muszę ustabilizować swoją sytuację finansową. Napewno będę celowała w NO-Gi Worlds i mniejsze zawody tutaj w Australii jak chociażby Melbourne Open. Bardzo chciałabym się pojawić na Asian Open i w Lizbonie, lecz zobaczymy czy wszystko ułoży się po mojej myśli.
Dzięki za rozmowę, powodzenia !
Dziękuje serdecznie i pozdrawiam wszystkich czytelników GrapplerINFO, a w szczególności tych, którzy poświęcili czas na ten wywiad. Możecie mnie znaleźć na instagramie @livjiujitsu lub na moim blogu www.livjiujitsu.com.au.



