Czy historia zatoczy koło? Nieustępliwa zapaśniczka

Agnieszka Wieszczek-Kordus to od lat czołowa polska zapaśniczka. Szerszej publiczności dała się poznać podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie (2008) gdzie zdobyła brązowy medal dla Polski. Nasza reprezentantka po raz kolejny będzie mogła zawalczyć o medal i nastąpi to 17 sierpnia w Rio de Janeiro czyli dokładnie po 8 latach od jej występu w Pekinie. Droga do Igrzysk była delikatnie mówiąc wyboista i nie jeden sportowiec przeszedłby na emeryturę po takiej dawce nieszczęśliwych wypadków i przeciwności losu. Zwyciężyły jednak miłość do zapasów i chęć zrealizowania marzeń!

Po wielkim sukcesie w Chinach przyszedł pechowy okres, Agnieszka zerwała więzadła krzyżowe co uniemożliwiło jej wywalczenie paszportu olimpijskiego do Londynu. Po wyleczeniu kontuzji wystartowała na Mistrzostwach Europy w Tblisi (2013) i dokładnie w dniu swoich 30 urodzin zerwała na tym turnieju po raz drugi więzadła w lewym kolanie. Niestety wystąpiły poważne komplikacje:

„Wyjęto zerwane więzadło, usunięto dwie tytanowe śruby i zalepiono miejsce tzw. cementem kościotwórczym. Ale podczas wykręcania jednej ze śrub złamał się śrubokręt i został w kolanie, więc trzeba było dodatkowo je otwierać, aby wyjąć narzędzie” – powiedziała PAP Agnieszka Wieszczek.

Naszą zapaśniczkę czekała długa rehabilitacja, którą odbyła wzorcowo. Już po kilku miesiącach trafiła ponownie na mate i podczas ćwiczeń gimnastycznych uszkodziła łękotkę co dalej skutkowało dwumiesięcznym okresem chodzenia o kulach ponieważ czekała na kolejny zabieg więzadeł. Po kolejnej długiej rehabilitacji i powrocie do ćwiczęń po raz kolejny poczuła „chrupnięcie” w kolanie. Tym razem łękotka była do wycięcia i nie było co zszywać. Po serii nieszczęść Agnieszka powróciła do treningów i za cel postawiła sobie zdobycie kwalifikacji olimpijskiej, nie chciała zostawiać tego na ostatnią chwilę chcąc zdobyć ją jak najszybciej zapewniając sobie większy komfort psychiczny.

Agnieszka_wieszczek
„Tak bardzo nie chciałam jechać do Mongolii, że całą noc przed startem śniło mi się, że przegrałam w Serbii i pakowałam się do Mongolii. We śnie dopadła mnie panika i co się budziłam, kamień spadał mi z serca. Byłam niewyspana, ale na macie wszystko poszło planowo” – powiedziała.

Sny nie sprawdziły się! Polka w serbskim Zrenjaninie wygrała kategorię 69 kg pokonując cztery rywalki, w tym złotą medalistkę ubiegłorocznych Igrzysk Europejskich w Baku Ukrainkę Alinę Stadnik- zdobywając tym samym kwalifikacje olimpijską!

Agnieszka wspomina, że podczas leczenia kolana w Świebodzinie wyglądała na posąg Chrystusa przypominający jej Rio de Janeiro, który cały czas dawał jej motywacje, że w 2016 roku pojedzie do Brazylii by po raz kolejny walczyć o upragniony złoty medal. Zawodniczka WKS Grunwald Poznań ma wielki szacunek do trenera Krajewskiego, jak powiedziała niejednokrotnie na zgrupowaniach spał na podłodze, gdyż poza biletem nie starczało już na wiele. „Z wraku, jakim byłam, zrobił ze mnie olimpijkę”

Możliwość treningów naszej zapaśniczce zapewniło Wojsko Polskie, a konkretnie Siły Powietrzne co Agnieszka podkreśla w każdym wywiadzie i faktycznie promocja sportu w MON-ie jest godna pochwały.

Agnieszka pochodzi z Wałbrzycha i swoją karierę zaczęła w klubie Heros Czarny Bór, a jej pierwszym trenerem był Dariusz Piaskowski. W jej sportowym dorobku są, oprócz najcenniejszego brązowego medalu olimpijskiego z Pekinu, cztery brązy ME i dwa medale tego samego koloru z Wojskowych MŚ. Trzymamy kciuki za naszą reprezentantkę w Rio!} else {

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także