Czy tylko super ciężki trening jest receptą na sukces ?

Niejednokrotnie zapewne spotkaliście się z określeniem, że ktoś trenuje „bardzo ciężko” lub jak to określają topowi zawodnicy „super hard”. Podziw wzbudzają opowieści o tym jak to wyglądają treningi w topowych gymach, gdzie przez 5-6 dni w tygodniu poświęca się ciężkie godziny na sparingi. Czy jednak tylko taka forma treningu jest drogą do sukcesu ?

Okazuje się, że niekoniecznie. Nie chodzi tutaj o „wymówki” czy próbę zniechęcenia Was do ciężkiej pracy, a raczej do trenowania z głową. Powołując się na dokumenty, które niegdyś wpadły mi w ręce, a mianowicie bloki treningowe zapaśników w sezonie startowym, sprawa wygląda trochę inaczej. Warto pamiętać, że nad kadrowiczami czuwa cała ekipa specjalistów od przygotowania motorycznego aż po ludzi od odpowiedniej regeneracji. Myślicie, że zapaśnicy czy judocy walą sparingi przez 6 dni ?

Oczywiście że nie. Intensywność w tygodniu jest tak rozplanowana, aby dni sparingowe odbywały się około 2 razy w ciągu tygodnia, natomiast reszta dni poświęcona jest na technikę, drille czy zadaniówki. Gdzieś pomiędzy wplatane są treningi siłowe, a wszystko w zależności od programowania w sezonie startowym. I teraz należy zwrócić uwagę kto podczas walki wykonuje większą pracę techniczno-fizyczną – zapasior/judoka czy jiu-jiteiro ?

Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami, porównując walki zapaśników z popularnymi worldsami (w kimonach jak i bez). Nie narzucajcie sobie szalonego tempa tylko dlatego, że słyszeliście, że w popularnych akademiach tak się trenuje. Jak powiadał klasyk „Train hard but smart”. Zdrowia !

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także