Janek Błachowicz w swojej karierze wygrywał 19 walk, a w 7 musiał uznać wyższość rywala. W UFC zawodnik pochodzący z Cieszyna legitymuje się nieimponującym bilansem 2 wygranych i 4 porażek. Na papierze nie wygląda to rewelacyjnie, ale trzeba przyjrzeć się z kim walczył Polak. Zanotowane porażki przez decyzję sędziowską z takimi zawodnikami jak Jimi Manuwa czy Alex Gustafsson to nie ujma na honorze. Manuwa z 17 wygranych walk aż 16 razy kończył je przed czasem, a tylko raz wygrał przez decyzję- właśnie z Polakiem. Wynika z tego jasno, że nawet wypompowanego Janka tak jak w walce z Coreyem Andersonem jest bardzo ciężko zmusić do poddania. Potrafiąc uniknąć zagrożenia od zawodników z wysokiej półki trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie co zrobić żeby ich pokonać. Naszym zdaniem zawodnik S4 nie rozwinął jeszcze w pełni skrzydeł w oktagonie. Wydawało się, że w pewnym momencie nastąpiło to gdy walczył z Gustafssonem. Nie mając tak dużej presji psychicznej Polak był w stanie miejscami nawiązać wyrównaną walkę ze Szwedem. Naszym zdaniem wynikało to z tego, że w przypadku porażki nie było dużo do stracenia, każdy i tak obstawiał Gusa jako zdecydowanego faworyta.
Jano ma problem ze złapaniem luzu. Są komentarze w których zarzuca mu się brak przygotowania kondycyjnego. Naszym zdaniem to zdrowie jest, ale pasek w oktagonie ucieka 2 razy szybciej niż na bezstresowych sparingach w macierzystym klubie z kolegami. Problem niewykorzystanego potencjału może leżeć równieź w odpowiednim nastawieniu mentalnym być może czasami z braku pewności siebie. Dobrym pomysłem byłyby na wzór Michała Materli częstsze wyjazdy na treningi np. do USA lub innych gymów gdzie trzeba zmierzyć się z zupełnie nowym otoczeniem i sparingpartnerami. W większości przegranych walk duże znaczenie miały zapasy, przeciwnicy nie mieli większych problemów z obalaniem naszego rodaka gdy nie chcieli nawiązywać wymian w stójce. Zdecydowanie warto cały czas pracować nad tą płaszczyzną walki. Na koniec trochę bardziej tematycznie- jiu-jitsu. Odnosimy wrażenie, że ta płaszczyzna u naszego fightera została zepchnięta na dalszy plan. Trzeba sobie tylko przypomnieć jak kiedyś Błachowicz kręcił się do balaszek z gardy. Jano był i jest w tej płaszczyźnie na prawdę świetny i może nie wszyscy wiedzą, ale startował z powodzeniem na zawodach BJJ i Submission Fighitng. W walce z Cummingsem wydało się jakby brakowało wydrilowanego/dopracowanego ruchu w parterze pozwalającego na zaskoczenie rywala.
Jano, jeśli to czytasz to wiedz, że trzymamy za Ciebie kciuki i wierzymy, że pokażesz 100% swoich umiejętności. Przechodząc do UFC z ugruntowanej pozycji na rynku lokalnym i przyjmując opcje walki ze światowym topem trzeba było wykazać się odwagą. Czas jasno pokazał, że nie każdy jest gotowy na taki ruch. Tym bardziej kibicujemy!



