Dlaczego trzecia walka Rousey vs. Tate miałaby sens?

Trylogia Rousey vs. Tate ma sens.

Kobiece MMA nie miało nigdy tak zaciętego konfliktu, jak ten między Rousey,a Tate. Ich rywalizacja jest niemal tak elektryzująca jak ta między McGregorem i Diazem.

Niechęć Pań do siebie zaostrzyła się przy wspólnym prowadzeniu The Ultimate Fighetra 18. Mimo, że od zakończenia programu minęły 4 lata, panie w dalszym ciągu nie pałają do siebie sympatią.

Chcielibyście zobaczyć tę walkę? Z pewnością byłoby to ciekawsze zestawienie niż te , które proponuje nam ostatnio kobiece MMA. Dla UFC taka walka walka też miałaby swoje korzyści,a pay-per-view sprzedawałoby się jak świeże bułeczki.

Tate w ubiegłym tygodniu podczas ,,Q&A”wyznała ,że czuję się dobrze na emeryturze, ale do oktagonu chętnie wróciłaby na trzecią walkę z Rousey.

Dlaczego ma to sens dla Rousey ?

Rousey na brak zajęć poza oktagonem nie narzeka. Jednak szybki upadek jaki przeżyła, od najbardziej dominującej mistrzyni do bycia ubitą przez Holly Holm oraz Amandę Nunes na pewno nie pozwala jej spać spokojnie. Takich rzeczy nie ogląda się codziennie, nie tylko w samym MMA, ale w sporcie ogólnie. W swojej biografii wielokrotnie powtarzała, że urodziła się żeby zwyciężać, więc nie może spocząć na laurach po dwóch, tak dotkliwych porażkach.

Tutaj na myśl nasuwa się Tate. Ronda już dwukrotnie z nią wygrała, dlaczego nie miałaby zrobić tego po raz trzeci?Na pewno w głębi duszy jest przekonana, że mimo ostatnich problemów zrobiłaby to kolejny raz. Za pierwszym razem udało jej się to w 2012 w organizacji Strikeforce, drugi raz w 2014 już dla UFC. W latach 2013-2015 broniła pasa kategorii koguciej aż 6-krotnie!

Jeśli nie Tate, to na kim mogłaby się odkuć Rousey? Na pewno nie jest to walka w catchweight z Cris Cyborg.

Tate jest dla Rousey. Obojętnie, czy zaliczyłaby wygraną, czy przegraną po tej walce może spokojnie przejść na emeryturę. 

Dlaczego ma to sens dla Tate?

Dokładnie rok temu Tate była mistrzynią, po tym jak odebrała pas Holly Hoilm, która parę miesięcy wcześniej ośmieszyła Rondę Rousey.

Na UFC 200 straciła pas na rzecz Amandy Nunes, a później przegrała na punty z Raquell Pennington i ogłosiła przejście na sportową emeryturę. Ani wtedy, ani teraz Tate nie wyglądała na osobę, która straciła głód walki.

I tutaj pojawia się wątek Rousey.

Ich pierwsza walka była niezwykle zacięta. Rousey złamała Tate rękę. W drugiej Miesha dominowała w stójce, ale dała się sprowadzić do parteru i złapać na balachę. Taki przebieg spraw na pewno męczy Tate do dzisiaj.

Jeśli faktycznie nie chce już walczyć, to walka z Rousey byłaby ta po której z czystym sumieniem przejdzie na zasłużoną emeryturę. 

Poniżej highlight z drugiego starcia:

 

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także