Gringo w Brazylii #3

IMG_15521327309041

” dla nas w Polsce (przynajmniej dla mnie) postać Terere to ikona tego sportu, legenda. Na miejscu, w jego rodzinnej faveli jego imię to świętość, jest zdecydowanie miejscowym bohaterem, również dlatego że nigdy nie wyrzekł się korzeni..” – mówi w kolejnej relacji z Rio Marcin Polczyk, który odwiedził akademię legendarnego mistrza. 

W dzisiejszym odcinku chciałbym przedstawić wam akademię Fernando Terere. Szkołę która urzekła mnie tak bardzo że postanowiłem zarzucić poprzedni plan odwiedzenia możliwie wielu akademii i zostać w tej jednej.

W Rio szkół BJJ jest bardzo wiele, niektórzy zawodnicy przyjeżdżający tu w celu doskonalenia swojego BJJ od razu kierują się do Check Mat-u lub do Alliance i słusznie bo są to prawdopodobnie najlepsze miejsca w tym mieście. Jak na ich tle wypada FT Team? Wydaje mi się że zupełnie nieźle, zresztą szkoła broni się sama, spod ręki Fernanda Terere wyszli przecież tacy zawodnicy jak bracia Langhi, Andrzej Galvao czy Rubens Cobrinhia, a w jego stajni znajdują się zawodnicy o których jeszcze będzie głośno tacy jak Fabricia da Silva, Vladimier Alves czy Cantido „Caranguejo” De Figueiredo (wspomnicie me słowa 😉 ) .

Złośliwość losu sprawiła że sam mistrz  wyjechał wraz z moim przyjazdem do Rio a wrócił dopiero ostatniego dnia mojego pobytu ponieważ uwaga.. miał tourne po Europie (w tym gościł też w Poznaniu). W czasie jego nieobecności treningi prowadził głównie Julio Nogueira bliski przyjaciel Terere i jeden z najbardziej pozytywnych ludzi jakich spotkałem. Człowiek który nigdy nie przestaje się śmiać, ma przeogromną wiedzę w zakresie BJJ i cierpliwość mnicha. Opowiedział mi chyba z tysiąc różnych historii, zupełnie nie przejmując się tym że nic nie rozumiem po portugalsku J ale z BJJ tak to już chyba jest, nie zawsze trzeba znać język żeby zawierać prawdziwe przyjaźnie.

To co rzuca się w oczy od razu po przekroczeniu progu tego miejsca to jego niewielki rozmiar. Cała akademia ma może z 80-90 metrów i trenuje tu nieporównywalnie mniej osób niż wymienionych przeze mnie wcześniej szkołach, liczba osób na treningach raczej nie przekracza dwudziestu. Przy czym wszystkie treningi (dwa dziennie) odbywają się w grupach mieszanych, razem trenują dzieciaki, białe paski, gringosy i aktualni mistrzowie świata, wszyscy jednocześnie. Od czasu do czasu wpadają zaprzyjaźnione z Terere czarne pasy z innych akademii. Zanim przejdziemy dalej chciałbym jeszcze wspomnieć o tym kto trenuje w akademii Terere.

Wprawdzie to powoli się zmienia ale do niedawna BJJ było sportem raczej dla bogatszych warstw społeczeństwa brazylijskiego, w wielu akademiach nadal jest to dość widoczne. W  FT team jest inaczej, jest to tak naprawdę ekipa z faveli Cantagalo, wszyscy pochodzą raczej z ubogich rodzin, jednak żebyście mieli przegląd sytuacji, favele nie są wcale tak jak się to niekiedy przedstawia „dzielnicami nędzy”, nędzy tam nie ma, nikt nie chodzi głodny a 98% ma w domu elektryczność, kanalizację. Inna sprawa że posiadają naprawdę bardzo mało, ale jak to powiedział kiedyś Wojciech Cejrowski, jest to inna skala potrzeb. Niski stan posiadanie nie przeszkadza im być szczęśliwymi. To że są bardziej ubodzy wydaje mi się że pośrednio wpływa na to, że są też bardziej otwarci, szczerzy, mniej interesowni i chyba w gruncie rzeczy bardziej pozytywni niż Brazylijczycy których miałem okazje poznać do tej pory.

W tym miejscu chciałbym bardzo, bardzo, bardzo podziękować firmie Ground Game która nieproszona o to, wyposażyła mnie na wyjazd w sprzęt który miałem rozdać osobą które uznam za odpowiednie (i kolejne podziękowanie za zaufanie) rozdawanie gadżetów dało mi trudną do opisania satysfakcję. Kiedy wy dostajecie nowe kimono albo rasha w uznajecie to za świetny prezent, kiedy ktoś kto trenuje 2 razy dziennie, ma dwadzieścia parę lat i jedno wytarte zeszmacone kimono a BJJ jest dla niego całym światem, dostaje kimono SurfJitsu (które dodajmy jest jednak takim z górnej półki) to jest dopiero prawdziwa, szczera radość a dla mnie jeszcze większa, że mogłem (pośrednio) ją sprawić.

Sprezentowanie rasha, gi czy czegokolwiek innego uznanej gwieździe BJJ to nic wielkiego oni są obsypywani takimi rzeczami przez sponsorów, natomiast wschodzące gwiazdy (chociażby trzej goście wcześniej przeze mnie wymienieni) chłopaki z faveli sprzęt tego typu oglądają tylko w internecie. Chcąc nie chcąc zostawiłem chłopakom prawie wszystko co miałem i jestem z tego powodu mega zadowolony.  
Tak więc nie napisałem tego jeszcze dosłownie ale to co zmusiło mnie do pozostania w akademii Terere to atmosfera (jak u nas w Gorili 😉 ). Nie ważne czy jesteś chłopakiem, dziewczyną, czy masz 12 lat czy 50 w kameralnej atmosferze FT teamu od razu czujesz się jak w rodzinie, podczas 1,5 – 2 godzinnego treningu, ilość uprzejmości wymienianych między zawodnikami (przybijanie piątek, poklepywanie po plecach, miśki, prawienie komplementów) zdecydowanie przekracza wszelkie normy. Nikt tu nie zwraca uwagi na to że jesteś Gringo (niezależnie od tego kto prowadził trening, przy objaśnianiu techniki, prowadzący upewniał się czy na pewno kumam o co chodzi, ewentualnie delegowano kogoś kto mówi po angielsku do objaśniania). Morda sama się cieszyła na myśl o treningu, nie tylko z powodu spodziewanego wycisku (który zdecydowanie się dostaje) ale i dla tego że po prostu każdy świetnie się tam czuje.
Po za normalnymi treningami codziennie przez cały okres swojego pobytu pobierałem prywatne lekcje od Vladimira Alvesa dwukrotnego mistrza świata (purpur i brązów), to chyba najlepiej wydane pieniądze w moim życiu, chłopak starał się jak by przygotowywał mnie do metamoris, niewątpliwie poza super technikami zyskałem też prawdziwego kumpla.

Na koniec jeszcze dwa słowa o samym maestro, dla nas w Polsce (przynajmniej dla mnie) postać Terere to ikona tego sportu, legenda. Na miejscu, w jego rodzinnej faveli jego imię to świętość, jest zdecydowanie miejscowym bohaterem, również dlatego że nigdy nie wyrzekł się korzeni. Do tej pory mieszka z rodzicami w Cantagalo, angażuje się w niezliczone projekty socjalne, dzieciaki z faveli trenują u niego zawsze za darmo, a ćwiczący w akademii FT cieszą się szczególną sympatią tej społeczności.
Podsumowując, może trenując w głównej siedzibie Alliance czy Check Mat nauczył bym się więcej (może jednak nie 😉 ), jednak dzięki temu że trafiłem na akademię FT (mimo nieobecności mistrza) swój wyjazd uznać mogę za udany w 200% . Odnalazłem to czego szukałem. Po za świetnymi treningami, poznałem fantastycznych ludzi i poczułem prawdziwy spirit of jiu jitsu 😉

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także