Miesha Tate chętnie wróci z emerytury na rewanż z Cat Zingano.
Miesha Tate(18-7) to prawdziwa wojowniczka. Można ją lubić lub też nie, ale serca do walki jej nikt nie zabierze. Mimo, że po drugiej porażce z rzędu ogłosiła przejście na sportową emeryturę pozostaje związana z UFC.
Podczas gali UFC Fight Night 107 w Londynie uczestniczyła w serii,,pytań i odpowiedzi’. Zapytana o to , co skłoniłoby ją do przerwania emerytury odpowiedziała, że rewanż z Cat Zingano.
Panie zmierzyły się w finale The Ultimate Fightera 17, walka została przerwana w 3 rundzie przez sędziego na korzyść Zingano. Miesha do dzisiaj nie godzi się z tą decyzją i mówi:
,,Wydaje mi się, że chciałabym zawalczyć ponownie z Cat Zingano, czułam, że naprawdę dominuję w walce i dałam się złapać. Nie zgadzam się z przerwaniem tej walki, zawsze mnie to irytowało. Myślę, że byłam w stanie kontynuować walkę.”
Miesha Tate to zawodniczka, która najdłużej stawiała opór Rondzie Rousey, gdy ta jeszcze była u szczytu swojej formy. Dwukrotnie dostawała szansę zawalczenia o pas. Gdy w ostatnich sekundach piątej rundy udusiła Holly Holm zdobywając pas, każdy przeciętny człowiek uwierzył w to, że ciężką pracą i zapałem można osiągnąć wszystko.
Nieobecność Mieshy Tate w kategorii koguciej kobiet to wielka strata, zarówno dla emocji, jak i dla oka.



