Octopus Cup II – podsumowanie

Emocje po drugiej edycji łódzkiego turnieju Octopus Cup już opadły, a więc czas na chłodno podsumować tą imprezę. Do turnieju zgłosiło się blisko 600 zawodników, co jest rewelacyjny wynikiem, biorąc pod uwagę fakt, że zawody są bardzo młode i nie brały w nich udziału dzieci. Także kategorie Mastersów były dostępne dla zawodników, którzy skończyli 35 lat, co mocno ogranicza możliwość zgłoszenia się w dwóch dywizjach wielu chętnym. Z tego punktu widzenia, frekwencja jaką mogliśmy zaobserwować na zawodach jest naprawę niesamowitym wynikiem.

Poziom sportowy.
Do Łodzi zjechała czołówka polskiego BJJ, a kategorie Elity, z racji tego, że organizatorzy połączyli brązowe pasy z czarnymi, dostarczyły wiele emocjonujących zestawień. Do rywalizacji przystąpili tacy zawodnicy jak Maciej Kozak, Jędrzej Loska, Robert Henek, Paweł Bańczyk, Marek Zbróg, Dominik Chmiel, Jarosław Ogiełło, Tomasz Skórkowski, Eldar Yakuza i wielu wielu innych. Jednym słowem, kategoria Elity nie odbiegała poziomem od największych imprez BJJ w naszym kraju. Zabrakło natomiast kilku czołowych reprezentantów purpur, lecz mimo to kategorie te nie straciły na atrakcyjności i dostarczyły wiele emocji i ciekawych pojedynków.

Przebieg zawodów.
Duże brawa dla organizatorów w tej kwestii! Zawody przebiegały sprawnie, według zaplanowanego harmonogramu, mimo tego, że walki toczyły się aż na 6 matach. Nie jest to łatwe logistycznie przedsięwzięcie, lecz jak na drugą edycję imprezy, wypadło bardzo dobrze. Odpowiednia ilość osób do obsługi turnieju, w miarę szybka i regularna dekoracja – to się chwali. Przy matach panował względny porządek i zarówno trenerzy, jak i inni zawodnicy nie przebywali w strefach, w których przebywać poza walkami nie powinni. Duży plus.

Nagrody i trofea.
Bardzo ładne medale, odpowiedniej wagi i jakości. Taśmy do trofeów pozwalały rozróżnić wg kolorów poziom zaawansowania, na jakim toczona była rywalizacja. Do medali dołączone były dyplomy, które zawsze są miłym dodatkiem, pozwalającym spersonalizować dane osiągnięcie. Również nagrody, jak na tego typu rangę zawodów, były na bardzo wysokim poziomie. Zorganizowanie nagród dla tak wielkiej liczby kategorii, na zawodach mniejszej rangi to trudne zadanie, tym bardziej doceniamy trud i efekt, jaki udało się osiągnąć organizatorom. Ponownie wielkie brawa.

Sędziowanie.
6 mat, jak już pisaliśmy wcześniej, wymaga doskonałej organizacji i zaangażowania wielu osób. To samo tyczy się pracy sędziów, oraz zapewnienia ich dostatecznej liczby. Również w tej kwestii organizatorzy stanęli na wysokości zadania i ilość sędziów sprostała wymaganiom turniejowym. Co do poziomu, to jak to zawsze w takich przypadkach bywa, zależy on od doświadczenia i koncentracji danej osoby, która aktualnie sędziuje na macie, lecz rażących błędów nie dostrzegliśmy. Zawody sędziowało wielu sędziów, z dużym już jak na nasze krajowe warunki doświadczeniem, oraz wysokimi stopniami BJJ.

Podsumowując, naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić, biorąc pod uwagę fakt, że była to zaledwie druga edycja turnieju. Hala była większa niż w zeszłym roku, co również pozytywnie wpłynęło na przebieg zawodów. Najważniejsze pojedynki odbywały się na centralnie umiejscowionej macie, która była odpowiednio większa od pozostałych. Frekwencja, organizacja oraz przebieg imprezy sprawiają, że staje się ona bardzo mocnym punktem w kalendarzu zawodów BJJ.

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także