Przemo Gnat o 10 leciu Walki Gniezno

przemo-gnat

W ubiegłym roku klub Walka Gniezno obchodził jubileusz 10-lecia działalności. Z tej okazji postanowiliśmy przeprowadzić więc wywiad z jego głównym trenerem czarny pasem BJJ Przemo Gnatem, który jest również liderem Drysdale Jiu Jitsu Polska.

W 2003 roku rozpocząłeś treningi BJJ w Gnieźnie, a w pierwszym okresie działalności klubu trenowało około 30 osób. Czy są zawodnicy z tamtego grona, którzy trenują po dziś?

Witam wszystkich. Tak, oczywiście jest Maciej Kowalski , brązowy pas Paweł Konieczny i gdyby to było możliwe z pewnością byłby z nami Paweł Kamiński. W pewnym sensie Paweł cały czas jest w naszej czwórce. Raz na jakiś czas pojawia się na treningach również kilka innych osób, którzy wtedy zaczynali.

Na początku skupiłeś się na treningach wytrzymałościowo siłowych. Skąd czerpałeś pomysły na pokazywane ćwiczenia na macie?

Świetne pytanie. Rzeczywiście robiliśmy wtedy więcej pompek niż technik. Z prostej przyczyny – po prostu ich nie znałem. „Nauczałem” jako biały pas bez jakiegokolwiek doświadczenia. Dzisiejszym trenującym bjj trudno będzie zrozumieć klimat tamtych czasów, tylko stara gwardia to rozumie. Nie miałem dostępu do internetu, z resztą w necie nie było zbyt wiele o bjj, o filmach szkoleniowych można było zapomnieć. Kontakt z wyższymi pasami ( purpura to był szczyt marzeń ) był bardzo rzadki. Naprawdę nie było się od kogo uczyć. Dziś kiedy myślę o tych czasach śmieję się z samego siebie. Niewiele to miało wspólnego z dzisiejszym treningiem jiu jitsu. Cokolwiek gdzieś się podłapało – przerabialiśmy na treningach, ale kondycji robiliśmy zdecydowanie więcej 🙂

walka-gniezno

W 2004 roku klub zostało zgłoszony do organizacji BJJ Polska. Z perspektywy czasu jak wspominasz ten ruch i czy rzeczywiście przynależność do BJJ Polska dała jakieś korzyści?

Dokładnie jakoś wtedy, albo troszkę prędzej nawiązałem współpracę z Karolem Matuszczakiem i Jego organizacją. Karol został moim pierwszym nauczycielem. Był wtedy jedną z kilku purpur w naszym kraju. Przynależność do BJJ Polska dała mi pierwszy kontakt z prawdziwym bjj, lepszego ruchu nie mogłem wykonać. Do dziś nauczam wielu podstaw bjj, które podłapałem od Karola. Karol jest świetnym nauczycielem i miał ogromny wpływ na moje jiu jitsu.

Jak wspominasz pierwsze zawody BJJ klubu w 2004 roku w Poznaniu, Puchar Pomorza w Koszalinie. I Puchar Gdyni . W ogóle jaka wtedy była frekwencja na zawodach i zawodnicy z jakich akademii wtedy się pojawili na matach?

Będąc szczerym słabo już to pamiętam. Tak naprawdę od samego początku liderami zawodniczego bjj naszego klubu byli Paweł Kamiński i Maciej Kowalski. To oni bardziej motywowali mnie do wyjazdów na zawody niż odwrotnie. Oczywiście zaczynaliśmy od porażek, każda pojedyncza wygrana walka była sukcesem. Z czasem jednak okazało się, że idziemy w dobrym kierunku. Jeśli chodzi o frekwencję to pierwsze zawody miały około 100-200 zawodników, później te liczby szybko rosły.

Pamiętasz wasz pierwszy wyjazd na klubowe sparingi do Aleksandrowa Łódzkiego? Ilu wtedy zabrałeś zawodników i dlaczego akurat Aleksandrów Łódzki? Jaki klub zdecydowaliście się odwiedzić? Myślisz, że w dzisiejszych czasach międzyklubowe sparingi mają rację bytu i czy nie zastanawiałeś się, aby wziąć swoich chłopaków i pojechać do innej akademii?

Pojechaliśmy do Aleksandrowa , ponieważ rozpoczynaliśmy wspólnie treningi bjj pod KArolem MAtuszczakiem z tamtejszym trenerem Radkiem Olczykiem. Wtedy zawody były rzadkością, więc doszliśmy z Radkiem do wniosku, że warto byłoby się wymienić doświadczeniami. Tak jak pisałem wyżej, to były inne czasy. Dziś już nie ma takiej potrzeby, można walczyć na zawodach praktycznie co 2 tyg w sezonie. Inna sprawa jeśli różne teamy są w jednym mieście, wtedy tak jak ostatnio w Poznaniu, jak najbardziej ma to sens.

W tym samym roku zdałeś również egzamin na wyższy pas pod Karolem Matuszczakiem i stałeś się kolorowym pasem. Czy ta nominacja miała jakiś wpływ na rozwój klubu?

Pamiętam, że zdawałem w parze z Jankiem Błachowiczem, dzisiejszą gwiazdą KSW . Fajne wspomnienia. Wtedy mieć niebieski pas „to było coś”. Czy miała wpływ na rozwój klubu nie wiem, jak znam tych chłopaków z tamtych czasów tak czy owak trenowaliby ze mną.

Jaki wpływ na Ciebie jako trenera oraz klub miał Twój wyjazd w 2005 roku do Brazylii, gdzie trenowałeś w akademii Gracie Barra. Co wywiozłeś z tamtej podróży?

Oczywiście niezapomniane wrażenia. Niestety mogłem tam przebywać tylko dwa tygodnie, więc moje jiu jitsu nie poprawiło się wiele. Brazole dobrze mnie przyjęli i traktowali, a że nie podskakiwałem dostałem tylko zwykłe lanie, nie znęcali się. Kilka nowinek technicznych udało mi się zapamiętać i dowieźć do Gniezna. Po powrocie również trochę zmienił się sposób prowadzenia treningów.

Przemo_gnat_bjj

W tym samym roku powstała w klubie nowa grupa początkujących co znaczyło, że BJJ w Gnieźnie coraz bardziej robi się popularne. Też odczuwałeś wtedy takie wrażenia?

Tak, należy pamiętać że Gniezno to małe miasto. Odnosiliśmy wtedy naprawdę spore sukcesy, które lokalnie robiły duże wrażenie. W związku z czym wiele nowych osób zainteresowało się bjj. Wciąż popularniejsze stawało się również MMA, gdzie elementem jest bjj. Ludzie nabierali ciągle większej wiedzy o sportach walki.

W 2006 roku nastąpiło istotne wydarzenie, mianowicie Walka Gniezno została oficjalnie zgłoszona i zarejestrowania do formacji sportowych. Czy od tamtej pory mieliście wsparcie ze strony władz miasta? Jak ta decyzja przełożyła się na życie klubu?

Tak, system tak działa, że żeby otrzymać jakiekolwiek wsparcie od władz miasta, trzeba posiadać osobowość prawną. Od tamtego czasu Klub jest regularnie wspierany finansowo i nie tylko przez Urząd Miasta Gniezna, za co bardzo dziękuję. Kiedy to potrzebne, wspiera nas również GOSiR.

W 2007 roku pierwszy raz do Polski przyleciał Roberto Drysdale, który poprowadził seminarium w waszym klubie. Po rozmowach zdecydowaliście się przyłączyć do Brasa. Możesz nam powiedzieć jak wyglądały rozmowy z Drysdale? Czy musieliście spełnić jakieś warunki, żebyście mogli stać się członkami BRASA?

To był nasz pierwszy kontakt ze światową czołówką, nigdy tego nie zapomnę. Czując się niezłą purpurą wziąłem godzinę prywatnej z Robertem. Powiedziałem, że nie chce żadnych technik, tylko przez godzinę z Nim walczyć. To była najgorsza godzina mojego sportowego życia . Poczułem w końcu PRAWDZIWE jiu jitsu. Robert jest wielkim mistrzem i wspaniałym zawodnikiem, osiągnął wiele, ale na treningach jest kilkadziesiąt procent lepszy. Gdybym mógł zdradzić niektóre zakulisowe fakty z treningów, o których wiem, to… pewnie i tak byście nie uwierzyli . W każdym razie niektórzy mistrzowie świata czarnych pasów wychodzili z płaczem z treningów z Robertem. Po wizycie Roberta stwierdziłem, że bardzo chciałbym się dalej od Niego uczyć, poza tym od początku byliśmy w bardzo dobrych, przyjacielskich relacjach. Utrzymywaliśmy kontakt mailowy, prowadziliśmy krótkie rozmowy. Nigdy nie było specjalnych warunków. Z perspektywy czasu – chyba tak po prostu miało być.

Przez następne lata współpracy z Brasa do Gniezna zawitało kilku świetnych Brazylijczyków takich jak legendarny Leo Vieira. Jak wspominasz treningi z tą światową gwiazdą BJJ? Jakim człowiekiem na macie i poza matą jest Brazylijczyk?

Zdecydowanie jedne z najlepszych seminariów na jakich w życiu byłem, chyba nawet najlepsze. Nie wiem jak opisać ogrom wiedzy Leo o jiu jitsu. Gdyby ktoś miał kiedyś okazję się od Niego uczyć – szczerze polecam. Poza matą spędziliśmy wiele czasu na rozmowach o historii jiu jitsu, Leo to przecież uczestnik pierwszych mundiali bjj, mistrzostw ADCC itd. Ponieważ dotąd nie znaliśmy się, pierwszy dzień był dość sztywny, ale o ostatnim mogę napisać tyle, że było już bardzo miło. To była sobota .

Przez wiele lat byliście sekcją BJJ, kiedy zdecydowaliście na wprowadzenie treningów MMA i jak początkowo wyglądały zajęcia?

Tak naprawdę inicjatorami zajęć MMA w Klubie byli Łukasz Bosacki, Darek Berg i trener tej sekcji Maciej Kowalski. Wielu naszych zawodników bjj chciało spróbować swoich sił w MMA, w związku z czym stworzenie takiej sekcji było tylko kwestią czasu. Potrzebujemy jeszcze wielu treningów, ale przyjdzie moment, że polska scena MMA doczeka się znanego fightera z Gniezna. Jestem tego pewien.

Podaj kilka przełomowych momentów w istnieniu klubu Walka Gniezno i dlaczego akurat te są jednymi z najważniejszych, które są godne zapamiętania?

Najważniejszym momentem, był ten związany z pierwszym przyjazdem Roberta i dalszymi regularnymi kontaktami z Brazolami. Nie da się trenować dobrego bjj, rozwijać się, bez kontaktu z najlepszymi. Trening live to zupełnie inna sprawa niż nauka od tej samej osoby z najlepszej nawet szkoleniówki. Na tym się nie zaoszczędzi. Regularny kontakt z dobrym nauczycielem jest nieodzowny. Polecam wszystkim.

Na koniec możliwość podziękowań.

Serdeczne podziękowania dla wszystkich osób, które przyczyniły się do rozwoju Klubu i pomagały mi zwłaszcza na trudnym początku. Dzięki wszystkim moim uczniom, którzy ze mną wytrzymują, zdaję sobie sprawę ze wszystkich swoich słabości. Dziękuję za wsparcie Urzędowi Miasta Gniezna i gnieźnieńskiemu GOSiRowi za wiele lat współpracy i zawsze chęć pomocy. Dziękuję wszystkim gnieźnieńskim przedsiębiorcom, którzy od lat nas wspierają, z Hotelem w Starej Kamienicy na czele. Dziękuję moim i moich zawodników sponsorom, firmom Ground Game Polska, Fitmax, Manto, No Problem, Pit Bull. Dziękuję wszystkim firmom , które wspierają ideę Memoriału Pawła Kamińskiego i jego głównym organizatorom – Marcinowi Mametowi i Łukaszowi Bosackiemu – za poświęcony czas i serce. Dziękuję mojej żonie za cierpliwość i codzienną pełną pralkę wypranych ciuchów. Sobie życzę, żebym był lepszym trenerem i człowiekiem przez następne lata.

 

 

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także