Ślązak w kraju samby #1 – czyli Tomasz Niewiara w Rio de Janeiro

Prezentujemy pierwszą odsłonę relacji brązowego pasa, oraz głównego trenera Natal Gold Team Katowice, Tomasza Niewiary z jego pobytu w kolebce BJJ, czyli Rio de Janeiro!

Na rajza do Rijo czekołech blank dugo, szporowoł żech i szporowoł, w końcu kiej trefiła się okazjo poleciołech bez godki. Bezuch zaczeliśmy w sobota rano od podróży cugiem do Warszawy. Z lotniska Chopina wartko pofurgaliśmy do Paryża, tam czekoł już na nos fliger do Rijo. Po blisko trzydziestu godzinach w tych metalowych biksach jesteśmy wreszczie na miejscu. Klara wnet wstowała jak nos taksiorz broł na izby do hotelu. Przyznom się Wom, że miołem trocha mieszane uczucia na temat tego miasta, panowoł bajzel, wszędzie leżało hasie, maras proł po ślepiach – trocha jak w Tunezji, abo nawet jak na Halymbie pod grubom. Skuli tego, że było blank wcześnie na placu nie było żodnego chopa, za to mijaliśmy w pierony chachorów i innych łazyngów gnijących na zoli, poprzykrywanych papendeklami.

tomek

Taksa dojechała na miejsce, naszo kwatera mieściła się w zwykłym bloku w dzielnicy Lapa wele centrum miasta. W chaupie powitała nos modo, fajno frelka. Niestety, okazało się że dzisiej ciul ze śniodanio do nos. Zostaliśmy mniej więcej poinformowani kaj dojść, dali nom nawet mapa i mniej więcej trzi ćwierci na ósmo wleźliśmy do swojej izby. Tam wzięliśmy wartko brauza i fug na wander po mieście.

Robiąc tyn spacer w kierunku banhofu nie mijaliśmy zbyt wiele norodu. Po dugich poszukiwaniach w końcu znaleźliśmy otwarte ajntrit na haltysztela Carioca. Po wyjściu na wierch pierwsze acai i tu moje zdziwienie. Choć wiedziołem, że to blaubera nie sądziłem, że to bydzie taki mioł co się suje – trocha jak sorbet. Wsiedli my do minibusa i wjazd na góra Corcovado z pomnikiem naszego Ponbóczka Jezusa Chrystusa. Po takich wojażach człowiek zaczął robić się lichy, postanowiliśmy wieć wrócić nazot do hotelu, by legnąć się w prykolu i zebrać siły na kolejny dzień.
Po śniodaniu i mega szpajzie, na wtórym dowano nom smażone aprikozy, soczyste apluzyny, pyszne pfyrzichy i insze maszkiety (choć wiem, że jakby z nami polecioł mój kolega Gach to by mamroł, że mogli by dociepnąć do śniodanio jako kwarytka, albo choby jako cyntla), wartko na tryning, bo koniec końcem przyjechaliśmy tu pokorbić, pra? Wyłażąc na plac łoboczyli my zupełnie inne miasto.

Ludzi było więcej niż na szaberplacu w Byndzinie. Na tyn tryning cza było dupić na drugo strona miasta do dzielnicy Ipamena, skuli tego dojechaliśmy spóźnieni, to był nosz abfal. Zastaliśmy tam trzech chopów. Poranne treningi prowadził asystent Terere, Fabricio Silva, aktualny majster Brazylii w brunotnych pasach. Skuli tego ze nom wancki wajzel cisly zdążylimy ino na walki, połonaczyli my się z brazolami trocha i poszli wygrzoć rzić na plaża.
Dużym rozczrowaniem są frelki, jeronie u mnie na hajmacie co drugo mogła by zostać moją lipstom, a sam bym musioł dobrze się naszkudzić. W ciule tyż sam ludzi z tatuazami, mo je niemal kożdy, od modych karlusów po stare omy, szczególnie te ostatnie wyglądają jakby ktoś w nie tomatami ciepoł.

Na ulicach.. Bonanza. Na titanie nie zwracomy już uwagi, panuje sam nieustanne larmo. Kożdy sam łazi jak chce, przełażynie ulicy na czerwonym to norma, nawet gliniorze już to w ciuli mają.
Miasto jest zmienne jak moja szwagiermutra. Od faveli, wtóre wszyscy znają, po zatłoczone dzielnice, pełne marasu, bezdomnych lujów, gospód ze świeżym zaftym, po kurorty turystyczne – Copacabana, Ipanema.

Cołko wdziyncznosc w zbajslowaniu tyj rajzy leci do MAD MICK, IHS, GROUND GAME i Niezależny Serwis Ford. Bez Wos bych do rzici polecioł.

Szczęść Boże!

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także