Bartek Bartnicki po ME w Baku

Moje pierwsze wrażenia po ME były mieszane. Patrząc na wynik można powiedzieć,  że jest zadowalający, ponieważ być piątym zawodnikiem w kategorii wagowej 120kg na turnieju takiej rangi to naprawdę  nie lada wyczyn. Jednak nie do końca i nie dla mnie. Jestem zawodnikiem, który brał już udział w niejednych ME, MŚ czy nawet IO. Dlatego wymagam od siebie więcej niż miejsce zaraz za podium. W związku z tym osiągniecie przeze mnie takiego wyniku to co prawda nie porażka ale też nie wynik, który zadowalałby moją osobę.

W dniu oficjalnego ważenia zawodników mojej kategorii czułem, że jestem w dobrej formie. Na moją kategorię zważyło się 15 osób. Zaraz po wadze dowiedziałem się, że wylosowałem Rosjanina, aktualnego Mistrza Świata z Herning. Jest to zawodnik, który by móc walczyć w kategorii do 120 kg, zbija około 15kg masy. Oczywiste, że nie byłem zadowolony z tego, iż walczę z nim pierwszą walkę, ale pomyślałem sobie, że by zostać ME, trzeba pokonać wszystkich bez wyjątku. Kierując się tą dewizą chciałem dołożyć wszelkich starań, by wygrać tę walkę, niestety nie udało mi się, przegrywając te starcie w dwóch rundach. Lecz nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i porażka z Rosjaninem, który awansował do finału dała mi szanse walki o brązowy medal. W repasażach spotkałem się z Łotyszem, z którym poradziłem sobie w miarę sprawnie i walka ta dała mi awans do małego finału. W nim natomiast za przeciwnika miałem Białorusina, z którym to miałem okazję walczyć na wcześniejszych turniejach, gdzie wygrywałem ale też i ponosiłem porażki. Rysowała się duża szansa, że ten upragniony medal mam już w kieszeni. Niestety ta zbyt duża pewność siebie mogła mieć negatywny wpływ na wynik tego pojedynku. Wychodząc do walki byłem zbyt mocno rozluźniony i pozwoliłem przeciwnikowi narzucić styl walki. W wyniku tego w pierwszych sekundach straciłem trzy punkty za rzut wykonany przez Białorusina, następnie ogarnięty paniką rzuciłem się chaotycznie na przeciwnika i straciłem kolejne punkty. Tak wyglądała pierwsza runda. W drugiej przeciwnik czekał tylko na mój najmniejszy błąd i doczekał się go. Po mojej akcji obszedł mnie i zdobył zwycięski punkt. Za to ja doznałem kolejnej porażki i musiałem zadowolić się piątą lokatą.

Mogę  usprawiedliwić się tylko tym, iż startuję w kategorii do 120 kg dopiero niespełna dwa lata i nie obwalczyłem się  jeszcze w tej wadze ale dotychczasowe wyniki pokazują, że jest znaczna progresja, co napawa mnie optymizmem. Teraz więc robię wszystko, aby moje wysiłki przyniosły skutek w postaci tak bardzo upragnionego przeze mnie medalu na turnieju takiej rangi jak ME, MŚ czy nawet IO.

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także