
Bruno Malfacine jest jednym z najlepszych zawodników w historii BJJ jeśli chodzi o kategorię roosterweight. W niedzielę zdobył swój czwarty tytuł mistrza świata pokonując w drodze po złoto swojego odwiecznego rywala Caio Terre.
Jak wyglądała twoja droga po złoto?
Miałem cztery walki. Nie znałem żadnego z moich rywali aż do finału. Pierwszy pojedynek wygrałem przez poddanie, dwa następne na punkty 20:0 i 10:0. W finale pokonałem 4:2 Caio. To jest wielkie osiągnięcie i jestem bardzo zadowolony. Cały rok trenowałem pod te zawody.
Co powiesz o decydującym starciu z Caio?
Znamy swoje style walki. Do tych Worldsów byłem lepiej przygotowany niż do ostatnich. Bardzo wiele czasu poświęciłem analizie jego gry. Miałem dobrą strategię i czułem się komfortowo przez całą walkę. Czuję, że to najlepsze Worldsy w jakich kiedykolwiek brałem udział
W tym roku przegrałeś na Mistrzostwach Europy i Pan Amsach. Czym różniły się Worldsy?
Przegrałem w tych zawodach. Nie miałem perfekcyjnego roku. Nikt nie lubi przegrywać, ale czuję, że w ten lub inny sposób stałem się silniejszy. Przybyłem na te zawody bardziej doświadczony. Wszyscy letcy zawodnicy Alliance trenowali razem i to był klucz do sukcesu.
Opowiedz nam o Twojej rywalizacji z Caio Terra…
Caio to trudny rywal i zawsze spotykamy się w finale. Ja chcę go pokonać, a on mnie. Myślę, że on lubi za dużo mówić, więc ja nie zamierzam być częścią tych gierek. Jeśli chodzi o jego oświadczenie po Pan Ams.. Naprawdę czuję, że powinny być kontrole antydopingowe. To by mogło pomóc każdemu. Uważam, że on nie powinien oskarżać ludzi, w tym też mnie bezpośrednio. Powinien trochę pomyśleć zanim coś powie. Nie mam nic przeciwko niemu, to jest częścią rywalizacji.



