
Bruno Malfacine aktualny mistrz świata w kategorii koguciej w ten weekend powalczy w Kalifornii o swój piąty złoty medal z tej rangi zawodów. Mimo swojego wieku ( 26 lat ) jest prawdziwym weteranem najważniejszych światowych imprez. Bruno przed startem nie czuje presji i czuje się jakby był to jego debiut na Worldsach
Przygotowania do Worldsów były bardzo dobre. Od początku roku żyję w Orlando, gdzie trenowałem swoich uczniów. Na ostatni miesiąc przed zawodami przyjechałem tutaj do Kalifornii by szlifować swoją formę z Cobrinhą. Z każdym mijającym rokiem czuję się dużo lepiej i jestem przygotowany na wszystko.
Moja kategoria z roku na rok jest co raz mocniejsza. Przede wszystkim pojawia się dużo bardzo dobrych japońskich zawodników. Niektórych z nich nie znam, ale wiem, że są bardzo elastyczni i giętcy.
Mimo tego, że przez trzy ostatnie lata w finale rywalizowałem z Caio Terrą to mam nadzieję, że w tym roku finał zamknę ze swoim klubowym sparing partnerem Fabio Monstrinho. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani i jeśli Bóg pozwoli to zamkniemy razem kategorię. Jestem przekonany, że jeśli spotka się z Caio to go pokona.
W tym roku wystartowałem kilka razy w kategorii piórkowej i to z całkiem niezłym skutkiem. Nie czułem różnicy w masie. Jednak nie zdecydowałem się na Worldsach walczyć w piórkowej, ponieważ mamy już dwóch mocnych zawodników. Muszę walczyć w kategorii koguciej. Takie rozwiązanie jest dobre dla mnie i mojego zespołu.



