
Niepokonanego Daniela Cormiera ( 9-0 ) w sobotę czeka jeden z najtrudniejszych testów w jego dotychczasowej karierze na zawodowych ringach MMA. W finale turnieju wagi ciężkiej Strikeforce były olimpijczyk w zapasach zmierzy się z doświadczonym weteranem, który z niejednego pieca jadł chleb Joshem Barnettem.
Cormier stanie przed bardzo trudnym wyzwaniem w postaci Barnetta, który jest na doskonałej fali dziewięciu zwycięstw z rzędu. Zapaśnik trenujący na co dzień w American Kickboxing Academy będzie chciał w pełni wykorzystać szansę jaką otrzymał od losu. Jeśli uda mu się odnieść zwycięstwo w nocy z soboty na niedzielę całkiem możliwe, że uzyska w ten sposób przepustkę do organizacji jego marzeń – UFC. Ostrzega Barnetta, który trochę lekceważąco podchodzi do swojego rywala ze względu na jego małą ilość stoczonych walk
Może i mam tylko dziewięć zawodowych walk, ale w swojej bogatej karierze sportowca walczyłem wiele razy. Jako zapaśnik rywalizowałem na najwyższym światowym poziomie. Jeśli Barnett opiera opinię na temat mojej osoby po ilości stoczonych przeze mnie walk to robi wielki błąd.
Doświadczenie nabyte w zapasach przygotowało Cormiera do walk w MMA na najwyższym światowym poziomie, a w zanadrzu ma kilka sztuczek, których Barnett nigdy nie widział i nie jest na nie przygotowany
Moje dotychczasowe walki pokazują, że mogę wygrać w każdy sposób. Jest kilka rzeczy na które wiem, że Josh nie będzie przygotowany i nie spodziewa się nich. On jest bardzo dobry w parterze, gdy zajmuje górną pozycję. W walce ze mną będzie walczyć, albo z pleców albo w stójce. Nie będzie w stanie wykorzystać swoich mocnych stron.



