
W związku z niedawną informacją, która ukazała się na naszym portalu o dołączeniu do grona szkół legendarnego Renato Tavaresa przez Koszaliński klub Exilados postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się tej akademii oraz jej trenerowi Dominikowi Małkowskiemu. Wielu z naszych czytelników, którzy nie śledzą na bieżąco za kulisowej sceny Polskiego BJJ nie wie, że popularny Domino swoją przygodę z BJJ, którą potem kontynuował przez wiele lat zaczynał w Ronin Gold Team Koszalin pod ręką czarnego pasa BJJ Sylwestra Dziekanowskiego. W wywiadzie purpurowy Domino opowiada o historii założenia swojego klubu, o tym jak udało mu się nawiązać kontakt z Renato Tavaresem oraz o odejściu z rodziny Gold Teamu. Enjoy!
Czy możesz na początek przedstawić się naszym czytelnikom?
Cześć,nazywam się Dominik Małkowski jestem założycielem i trenerem w klubie Exilados Koszalin. BJJ trenuję od 2002 roku, a od 2008 jestem posiadaczem purpurowego pasa. Bjj zacząłem trenować po tym jak obejrzałem na canale + reportaż o UFC w którym mizerny i niewyglądający Royce Gracie skopał wszystkim tyłki 🙂 Parę miesięcy później kolega z którym trenowałem karate kyokushin powiedział mi, że jest ktoś kto będzie trenował bjj i szuka ludzi. Traf chciał, że jeden z moich kumpli który trenował judo Sebastian Święton zaciągnął mnie tam siłą 🙂 Po pierwszym treningu wiedziałem, że to jest TO co chce robić! I tak zaczęła się moja przygoda ,która stała się uzależnieniem 🙂
Czym zajmujesz się prócz prowadzeniem własnego klubu?
Na co dzień jestem trenerem personalnym w firmie Pure Fitness, prowadzę treningi personalne, oprócz tego mam kilka treningów prywatnych na macie i przygotowuje ludzi do startów bazując głównie na treningach cross fit w których podobno jestem faszystą 🙂

Dlaczego zdecydowałeś się akurat pozostać przy BJJ?
Myślę, że było wiele powodów, wcześniej 6 lat trenowałem karate i szło mi całkiem nieźle nawet z małymi sukcesami ,ale zawsze brakowało TEGO czegoś ,tej kropki nad I. Nie czułem tej radości do końca i nie umiałem tego wytłumaczyć. Zawsze wykazywałem jakieś ”ciągnoty” do graplingu, po treningach karate zostawaliśmy na macie i walczyliśmy na chwyty. Kolejnym etapem było to, że kiedyś stanąłem w obronie kolegi i los chciał, że biłem się z zapaśnikiem, który zebrał z 2 ciosy a potem mnie obalił i zadusił do nieprzytomności, to mi dało do myślenia i ciężko było mi przegryźć tą porażkę. Gdy juz trafiłem na BJJ nie mogłem przestać, latałem na mate 5 razy w tygodniu i było mi mało. Stopniowo z zajawki zrobiła się pasja a z pasji styl życia. Głównym źródłem mojej pasji był mój pierwszy trener Sylwester Dziewanowski, który mając biały pas klepał każdego jak leciało i pokazywał na każdym treningu ” że można” 🙂
Twój Klub jest stosunkowo jedną z młodszych akademii. Przedstaw nam historię proszę powstania Twojej akademii.
Klub powstał 4.02.2010 roku po moim odejściu z Ronin Gold Team. Ludzie zgłosili się sami. Jakąś tam opinię wyrobiłem sobie przez te lata, poprowadziłem trochę treningów, poszła wiadomość, że otwieram klub, cześć osobiście pytała ,cześć dzwoniła i tak jakoś ruszyliśmy z Moim przyjacielem Szymonem Sztamborskim, który prowadzi klub ze mną. Początkowo było sporo osób około 20 paru, potem cześć odpadła bo podobno było za ciężko, ale zostali wytrwali i są do dzisiaj ze mną. Początkowo trenowaliśmy na sali z chłopakami z Krav Magi i nie było miło, bo zimą trzeba było zasówac i szykować się do startów w temperaturze -7-8, dlatego wielu nie ogarnęło tematu 🙂 Potem wymówiono nam salę i zaczęło się szukanie. Było bardzo ciężko, bo znaleźć salę w Koszalinie to jak szukać igły w stogu siana z osobami ” przychylnymi „nam na plecach 🙂 W końcu trafiłem tam gdzie zaczynałem na sale taekwondo i dzięki uprzejmości trenera Henryka Ficka wznowiliśmy treningi.

Exilados Koszalin na początku a Exilados teraz…
Exilados na początku to straszne zróżnicowanie poziomu. Grupa ludzi obcych sobie, zupełnie świeżych lub z jakimś tam juz stykiem z bjj, brak pieniędzy na wszystko, masa rzeczy do poprawienia i przekazania, kłody pod nogi od wspomnianych juz ludzi ” przychylnych ” itd Exilados dziś to Grupa ludzi ,w której nie ma zazdrości niezdrowej rywalizacji, grupa wspierających się i napędzających gości w której każdy dba o sukces kolegi bardziej niż o swój własny. Grupa przyjaciół w której znamy się w 100%. Spotykamy się poza matą, znamy swoje rodziny, po ciężkim tygodniu na macie zbieramy się by odpoczywać przy konsoli na turniejach w PES lub UFC 🙂 Pomagamy sobie we wszystkim czego akurat potrzebujemy. Jest też to grupa w której nie usłyszysz słowa przyjacielu i bracie po dwóch treningach bo zapłaciłeś składkę, tu musisz udowodnić kim jesteś i ile jesteś wart. Na macie jest średnio około 15 osób, czasem więcej, czasem mniej, ciągle pojawia się ktoś nowy i często kilku udaje się przejść nasz chrzest 🙂 W poprzednim sezonie zaliczyliśmy kilka startów, jeden testowy na Mad Dog Cup i dwa większe MP BJJ gi i no gi w marcu. Z każdej z imprez wróciliśmy z kilkoma medalami i myślę, że jeszcze nie raz wrócimy. Generalnie jako coach jestem dumny z chłopaków myślę, że jeszcze niektórym uda się namieszać. Nie ukrywam, że największe nadzieje pokładam w tych którzy błysnęli w tym roku, Marcin Melka który w pięknym stylu wygrał Mad Doga i został vice Mistrzem Polski ( białe pasy ) większość walk wygrywając mało spotykanymi rezultatami 16:0 tym bardziej, że były to jego pierwsze i drugie zawody w życiu. Grzegorz Supiński, który na Mad Dogu był 3 dlatego, żeby zgarnąć MP białych pasów. Nie mogę pominąć Artura Szewczyka (3m niebieskie pasy MP nogi) i Macieja Borkowskiego ( 3 m Białe MP NO gi) Oczywiście reszta tez zasługuje na pochwałę, bo ciężko zapiernicza i medale na pewno przyjdą.
Wspomniałeś o ” chrzcie ” dla nowych zawodników. Zdradź nam proszę na czym on polega i jak przyjmujecie nowych adeptów, którzy chcą trenować BJJ w Twoim klubie.
Chrzest nie jest jednorazowym wydarzeniem.. generalnie chodzi o całokształt, angażowanie w trening, jak szybko się poddają, czy cwaniakują ponad swoje umiejętności…. jeżeli przychodzi koleś po siłowni i myśli, że jest niezniszczalny to my to weryfikujemy na zasadach bjj, a jak nie dotrze to na porannym MMA.. Wtedy zawsze dociera 🙂

O ile dobrze pamiętam wiele lat byłeś zawodnikiem Ronin Gold Team Koszalin i Twoim trenerem był Sylwester Dziekanowski. Postanowiłeś założyć swój klub i odejść od rodziny Gold Teamu. Dlaczego?
HEH wiedziałem, że to pytanie padnie 🙂 Z tym odejściem z Rodziny Gold Teamu to tak nie do końca. Odszedłem od Sylwka, ponieważ mam do niego duży żal i uważam, że nie ma sensu poruszać tego na forum publicznym, jest to moja sprawa i składa się na to wiele różnych sytuacji o których nie będę pisał by nie dawać pokarmu internetowym ” fajterom ” 🙂 bo wyjdzie, że wiedzą lepiej, przecież oni byli z Sylwkiem od ” początku ” nie ja.. Generalnie do odejścia namawiali mnie też koledzy w dość licznej grupie, którym przeszkadzało wiele w treningach i osobie Sylwka i którzy chcieli trenować ze mną nie pozostawiając na nim suchej nitki…..Dziś są jego mega przyjaciółmi.. pozdrawiam. Co do odejścia z Gold Teamu nastąpiło samoistnie, miałem nawet zamiar pogadać o tym z Manolem ale na jednym z turniejów nawet nie odpowiedział mi na cześć, choć wcześniej nazywał mnie bratem, więc stwierdziłem, że te 8 lat widocznie nic nie znaczyło…
Jak ocenisz te wiele lat w rodzinie Gold Teamu i treningach w Ronin Gold Team ?
Dla mnie były to ciężko przepracowane lata, nawiązałem kilka prawdziwych przyjaźni ,były to tez lata ciężkiej próby po groźnej kontuzji i kilku operacjach….lata w których do pewnego momentu Sylwester Dziekanowski był dla mnie jak drugi ojciec… Generalnie wspominam ten czas bardzo pozytywnie……Wiele świetnych treningów setki kulanek….dobra atmosfera Wbrew temu co wypisują pajace na necie i pomimo moich żali bardzo szanuje ludzi którzy tam trenują, mam wielki Respekt do Manola i Do DE ZOO i miał będę zawsze. Mają mocny team i mocne bjj. Sylwka pomimo mojego odejścia i tego żalu który mam do niego szanuje i podziwiam za jego formę i zaciętość w tym wieku. Jedyna rzecz której mogę żałować po tych wszystkich latach to to, że nie potrafiłem poznać fałszu niektórych osób.

Nie żałujesz tej decyzji na temat odejścia z GOLD Teamu?
Nie. Zawdzięczam temu klubowi bardzo dużo, ukształtował mnie jako zawodnika i człowieka dzięki Sylwkowi i braciom Linke, ale moje spojrzenie na bjj się zmieniło i po prostu wybrałem swoją drogę. Wiem, że zaraz ktoś powie, że nie szanuje tego, że odchodzi się od swojego nauczyciela czy klubu, ale takich ludzi jest masa…..czujesz, że nie tak ma wyglądać twój trening, rozwój czy cokolwiek to zmieniasz kierunek i idziesz inną drogą. Przykładem też może być np Paweł Jóźwiak.. Był w GB jak pamiętam, a przeszedł do Gold teamu i nie ma z tym problemu
Ostatnio na naszym portalu pojawiła się informacja, że Exilados został dołączony do grona rodziny Renato Tavaresa, trenera BJJ i MMA American Top Team. Jak bardzo ważna chwila jest to dla Ciebie jako trenera?
Dla mnie jest to poniekąd spełnienie marzenia. Bardzo długo o to zabiegałem, spędziłem dziesiątki godzin przy klawiaturze i na skypie rozmawiając z profesorem Tavaresem i w końcu się udało.19.07.2011 Renato napisał do mnie i oficjalnie przyjął mnie do grona swoich uczniów. Bardzo się stresowałem samymi rozmowami, ale myślę, że wyszło dobrze.

Jak nawiązałeś kontakt z Tavaresem ?
Po założeniu klubu pomyślałem, że czas nawiązać z kimś kontakt z zagranicy i odważnie zagadać, no bo skoro tyle sekcji ma nad sobą Brazyla to czemu ja nie mogę mieć. Podbijałem do kilku znanych nazwisk, ale nikt mi niestety nie odpowiadał. Wtedy mój zawodnik Marcin Melka zagadał i znalazł Tavaresa. Ten Od razu odpisał i tak się zaczęło, najpierw mi doradzał mailowo jak kształtować i rozwijać klub, potem słał techniki, następnie pisał co słychać, pogadaliśmy na skype, wysłałem mu dwie polskie dziewice i bum jestem jego uczniem! Pestka! 🙂
Jakie wymagania postawił Ci Tavares, które musiałeś spełnić, aby Exilados dołączył do grona jego szkół?
Od razu prośba ” Exilados ” dołączyli ,liczba mnoga.. ( Exilados = wygnańcy ). Nie odmieniamy, wszyscy mówią Exiladosu.. sory, ale to drażni. Tak jakbym mówił „ zawodnicy Berserkersu „ Jedyne wymaganie to seminarium w tym Roku w Polsce, lub mój wylot tam, ale spoko trzech sponsorów jest, wiec się wykręci!

Jakie wskazówki podpowiadał Ci Renato Tavares dotyczące prowadzenia Twojego klubu?
Renato doradził mi jak skonstruować grupy… jak prowadzić treningi i dzielić techniki.. jak dzielić okresy przygotowawcze pod względem zaawansowania. Dostaje też techniki w wersji elektronicznej. Mówił mi również co robić by mieć z tego pieniądze i by mieć ich więcej po to by w przyszłości iść na swoją salą i z tego żyć.
Na koniec jak zwykle okazja do podziękowań…
Na początek podziękowania dla Mojej Żony, która znosi moje nieobecności i humory oraz pomaga mi w ciężkich momentach i pomogła przetrwać dwa lata rehabilitacji bez BJJ… Dziękuję! Chciałbym także podziękować Rodzicom za wsparcie i wyrozumiałość dla mojej pasji oraz za to, że wydali oszczędności swojego życia na moje dwie operacje, tylko po to bym mógł trenować…Dziękuję wam Szymonowi Sztamborskiemu za to, że okazał się przyjacielem wielkiego formatu i chłopakom z Exilados za to, iż są i codziennie mobilizują mnie do cięższej pracy! Mariuszowi Tarwidowi za opiekę nad stroną klubową! Panu Henrykowi Fickowi za udostępnienie sali do treningów, Mariuszowi Waszkiewiczowi i Markowi Andrearczykowi za pomoc finansową i suplementacyjna, Łukaszowi Plewni za pomoc w doborze suplementacji. Doktorowi Andrzejowi Lorancowi za poskładanie mi kolan 🙂 Podziękowania należą się również dla Sz.p Pawłowskiego i Firmy ”Arka” i wszystkim tym o których zapomniałem za co z Góry przepraszam. Na koniec podziękowania dla Sylwestra Dziekanowskiego mojego pierwszego trenera i Mariusza Linke za zarażenie mnie pasją bjj, godziny ciężkiej pracy i pchania mnie na skraj moich możliwości oraz dla Macieja ”De zoo”Linke za mega wsparcie na zawodach! osssssss



