Karol ” Dziki ” Dzieniszewski 2 miejsce w kategorii – 90 kg:
Ragnarok był pierwszym turniejem na zasadach Grapplingu, w którym miałem przyjemność uczestniczyć i muszę powiedzieć, że przepisy te sprawiają iż walki są dynamiczne i widowiskowe. Nie ma bezczynności, wciągania do zapiętej gardy tak jak w zwykłym BJJ. Pod względem organizacyjnym zawody przebiegły bardzo sprawnie. Duży plus za fajne nagrody. Podobał mi się również pomysł Winiara z tym, że zawodnicy mogli wychodzić do wybranej przez siebie muzyki. Nadało to sporo „smaczku” imprezie. Ukłon w stronę GrapplerINFO za nagrywanie wszystkich walk turniejowych.
Finały były rozgrywane w świetnej atmosferze z kompletnie zapełnionymi trybunami, co rzadko się zdarza na zawodach w Polsce. Na imprezie stoczyłem dwie wyrównane walki. Niestety już w pierwszej z nich spotkałem się z moim klubowym kolegą – Piotrkiem Koprowskim. Ale cóż. Zasady to zasady. Komputer tak wylosował, wiec trzeba było walczyć. Udało mi się wygrać na punkty przez wpięcie za plecy. W półfinale zmierzyłem się z Tomkiem Jurkiewiczem. To była bardzo fajna, wyrównana i dramatyczna walka. Udało mi się dowieźć punktowe prowadzenie do końca, pomimo balachy na która przeciwnik mnie złapał kilkanaście sekund przed końcem. Bardzo chciałem mieć medal z tych zawodów, a poza tym wiedziałem, że jak wygram to Timon będzie miał możliwość bić się w repasażach (co zresztą wykorzystał i wywalczył trzecie miejsce). Nie będę ukrywał, że balaszka została trochę przeciągnięta, przez co nie wyszedłem do finału, bojąc się o pogłębienie kontuzji. Podsumowując, uważam Ragnarok za naprawdę znakomity turniej i czekam na drugą edycję. Korzystając z okazji chciałem podziękować Mariuszowi i Maćkowi Linke, za przygotowanie do zawodów i obecność w narożniku, Pawłowi Wysockiemu, dzięki któremu znalazłem się na liście startowej oraz mojej kochanej Sandrze, która musi znosić to, że co wieczór, zamiast przy niej, spędzam czas na macie. Pozdrawiam!
Bartosz Bąk:
Zawody Ragnarok oceniam bardzo dobrze. Organizacja stała na bardzo wysokim poziomie. Spore wrażenie robiła cała oprawa: odgrodzona mata, tv z punktacją. Fajnym pomysłem była muzyka na wejście zawodników do walki, chociaż mi nie udało się wyjść przy utworze który wybrałem, ale zdaje się że byłem pojedynczym przepadkiem 😉 Jedyną sprawą która mi się nie podobała było przyznanie nagrody za najszybsze poddanie za walkę która moim zdaniem była ustawiona, przydałby się jasny regulamin w tej sprawie. Pomimo problemów z obstawieniem kategorii Winiar zafundował nam świetne widowisko, walki w moim odczuciu stały na wysokim poziomie. Co do mojego występu to ciężko być zadowolonym z 2 przegranych walk… Pozytywnym aspektem jest fakt że przeciwnicy byli w moim zasięgu i nie wiele brakowało żeby wygrać. Po zawodach jestem nastawiony na mocny trening i już czekam na okazję rewanżu! 🙂 W 2011 roku mam zamiar dużo startować, szczególnie w formule Gi którą ostatnio trochę zaniedbałem. Pierwszy start to trialsy do World Pro Jiu-Jitsu Championship w Warszawie, choć nie wykluczam możliwości startu na ME w Lizbonie…





