zdjęcie: www.express.bydgoski.pl
Fotorelacja oraz wszystkie walki z gali ” Winner Punch ” znajdują się na stronie www.express.bydgoski.pl
za www.express.bydgoski.pl możecie przeczytać również relację z tego eventu:
Na krótko przed galą Winner Punch (z ang. zwycięski cios) kibice kupowali jeszcze bilety. – Czekamy na widzów. Impreza rozpocznie się z poślizgiem – mówił prezenter. Do „Łuczniczki” przybyło ich około trzy tysiące.
Aż w końcu rozpoczęło się. Do ringu poproszono gości: mistrza olimpijskiego w judo z Atlanty Pawła Nastulę i znanego, kontrowersyjnego ze swych wypowiedzi rapera 34-letniego Ryszarda Andrzejewskiego „Peję”. Ten ostatni w młodzieńczych latach sam rywalizował na tatami i został uhonorowany złotą odznaką Polskiego Związku Judo. Po chwili wykonał kilka utworów m.in. „Randori” (z jap. sparing, inaczej walka umowna, partnerzy starają się nawzajem kontrolować swoje techniki).
Podczas piątkowej gali rozegrano 14 pojedynków (11 w MMA, 3 w K-1), a sympatycy Mieszanych Sportów Walki (MMA) dopingowali swych ulubieńców, choć byliśmy także świadkami okrzyków „WKS, WKS”…
Kiedy w ringu pojawili się fighterzy głównych starć (K-1 open) bydgoszczanin Damian „Turbo” Trzciński i Tomasz Sarara miejscowa publiczność gorąco zagrzewała do walki zawodnika Fight Club Krakowiak. Oglądaliśmy uderzenia kolanami, w udo, czyli popularne lowkicki, było wiele kopnięć nogami na niższe i wyższe partie. Zadawano serie ciosów, częstokroć na gardę. Znaczniej korzystniej – zdaniem sędziów – wypadł walczący bardzo ambitnie Damian Trzciński, któremu wręczono okazały puchar prezydenta Bydgoszczy.
– Ta potyczka przypadła mi do gustu – komentował jeden z kibiców.
Organizatorzy zapowiadali pokaz tańca Brazylijek, lecz, niestety, publiczność zmuszona była zadowolić się występem rodzimego zespołu. Nie doszedł także do skutku pojedynek wieczoru Roberta Jocza z Niemcem Stefanem Steffenem. Ten ostatni zrezygnował w ostatniej chwili. Polak szybko znalazł jednak zajęcie i wraz z red. Mirosławem Wysockim komentował walki dla TVP Bydgoszcz.
Były za to, w wykonaniu adeptów KU UKW AZS, pokazy judo oraz krav magy (izraelski system walki i samoobrony).
Z zawodników znad Brdy z dobrej strony zaprezentowali się: Zbigniew Stawicki (K-1) oraz zapaśnik Gwiazdy Robert Świerblewski (MMA).
– Miałem tremę, czułem presję kibiców, ale wszystko skończyło się dobrze – powiedział Stawicki.
Natomiast Paweł Nastula podsumował: – Było fajnie, takie imprezy w Polsce mają przyszłość.



