Leszek Pawlęga dla grapplerINFO

 

Dzisiaj przedstawiamy wam wywiad z trzecim czarnym pasem BJJ z Copacabany Warszawa Leszkiem Pawlęgą. Jego przygoda z BJJ zaczęła się ponad 10 lat temu, gdzie jako 17 latek trafił do jedynej w tamtych czasach sekcji BJJ/SF/ MMA  w stolicy prowadzonej przez Mirka Oknińskiego. Z wywiadu dowiecie się o jego początkach z BJJ, o funkcji trenera jaką pełni w Copie oraz o filozofii BJJ.

Na początek napisz w jakich okolicznościach zaczęła się Twoja przygoda z BJJ?

Zacząłem trenować w wiosnę 2001 roku, w wieku 17 lat. Moja pierwsza sekcja była prowadzona przez Mirka Oknińskiego i był to wtedy jedyny klub BJJ/SF/MMA w Warszawie. Piszę BJJ/SF/MMA, bo ciężko powiedzieć, że ćwiczyliśmy wtedy BJJ, bo ćwiczyło się po prostu wszystko bez znajomości dokładnych zasad poszczególnych dyscyplin. Na treningi przyprowadził mnie kolega, który nie wiem skąd się o niej dowiedział. Wydawało mi się, że to będzie sport uderzany – karate czy kick-boxing, było diametralnie inaczej. Spodobało mi się – kolega odpadł po pół roku, a ja trenuję do dziś.

Marek Pasierbski w wywiadzie dla nas powiedział, że gdyby nie jego niska waga to nie wie czy zafascynowałby się BJJ. A jak u Ciebie wyglądały początki z tym sportem? Też nie należysz do dużych zawodników… Jak radziłeś sobie będąc teoretycznie słabszym fizycznie od większych od siebie…

Na początku najważniejszy był dla mnie ruch – ja po prostu bardzo lubię się ruszać. Jestem jak pies – muszę się wybiegać, bo inaczej źle się czuję, jestem niespokojny. Istotne było też poczucie, że ćwiczę sporty walki i będę umiał się bić. To mnie trzymało przy BJJ, potem to się zmieniło wraz z pierwszymi startami w zawodach, ważna zaczęła być rywalizacja sportowa.

Jak każdy lekki byłem zafascynowany możliwością wygrania z większym i silniejszym przeciwnikiem. Byłem zafascynowany sukcesami Royca Gracie. Pamiętam jak oglądałem pierwsze turnieje UFC (inaczej niż sporo ludzi, ja zobaczyłem je z rok-dwa lata po rozpoczęciu treningów) i imponowało mi jak wygrywał walki z zawodnikami 20-30 kg cięższymi, też chciałem mieć taką technikę.

Co do początków to BJJ kiedyś było prostsze niż teraz – mniej znaliśmy technik, ruchy były proste i więcej się używało motoryki – siły, wytrzymałości, szybkości. Nie tak łatwo było wygrać z kimś większym, bo ciężej było nadrobić w nich braki. Pamiętam, że wygrywałem z większymi dopiero po jakimś czasie, kiedy opanowałem podstawy i nauczyłem się bronić i blokować. Do tego momentu wzmocniłem sobie mięśnie karku, bo przy braku koncepcji każdy instynktownie łapał mnie za głowę i starł się oderwać ją od ciała.

BJJ trenujesz około 10 lat. Swoje początki stawiałeś pod okiem Mirka Oknińskiego. Czy zazdrościsz teraz wszystkim tym młodym zawodnikom, którzy dopiero teraz zaczynają swoją przygodę z BJJ w czasie kiedy w naszym kraju ten sport rozwinął się tak bardzo? Jest dostęp do technik, przyjeżdżają Brazylijczycy na seminaria. Teraz dużo łatwiej możliwy jest progres niż w latach, kiedy ty zaczynałeś..

Pewnie, że zazdroszczę ! Teraz ludzie osiągają w 6 miesięcy na co ja pracowałem swoje trzy pierwsze lata treningów. Stoją przed nimi większe możliwości – zaczynając teraz mają możliwości dawania dobrych walk na międzynarodowej arenie za kilka lat. A tak na poważnie to cieszę się, że BJJ tak dobrze rozwija się w naszym kraju i ja mogę w tym uczestniczyć.

Z drugiej strony, początki są zawsze romantyczne i tak też jest z BJJ. Z dużym sentymentem wspominam pierwsze lata treningów, atmosferę na nich. Pamiętam oczy jak „5 złotówki” na widok walk czarnych pasów z Brazylii oglądanych na płycie CD. Nic nie rozumiałem z tych walk i nie byłem w stanie ich czytać – zauroczył mnie ich pokręcony sposób walki i też chciałem tak walczyć. Dużo czasu zajęło mi zrozumienie BJJ, ale fascynujące było odkrywanie jego tak krok po kroku. Kiedy wydawało nam się, że już dużo umiemy to okazywało się, że poznaliśmy dopiero pierwszą stronę z setek w tej książce.

Który swój sukces na zawodach uważasz do tej pory za największy i dlaczego?

Za największy sukces uważam swoje I miejsce na MP. Udało mi się wtedy zatriumfować po raz pierwszy i ostatni wspólnie z moim serdecznym kolegą Markiem. Razem wtedy przygotowywaliśmy się do zawodów – mam na myśli siebie i innych zawodników z Copy i udało nam się zająć jako klub II miejsce w klasyfikacji drużynowej. Nie spodziewałem się wtedy takiego sukcesu i bardzo byłem zaskoczony jak i szczęśliwy z tego osiągnięcia.

Czym zajmujesz się na co dzień prócz trenowaniem i prowadzeniem treningów? Jak udaje Ci się łączyć pracę zawodową z klubem?

Z wykształcenia jestem psychologiem, ale pracuję jako dealer… (walutowy . Zajmuje się dokonywaniem przewalutowań dla firm oraz kwestią zabezpieczania ryzyka kursowego i stopy procentowej.

Trudno było mi trenować samemu i jeszcze prowadzić zajęcia na sekcji. W związku z czym przestałem być trenerem w Copie i obecnie wyłącznie sam trenuję. Wychodzę codziennie rano o 7 30 i wracam o 21 (pewnie jak wielu z was). Pod koniec tygodnia jestem już zmęczony i przeważnie bezwiednie zasypiam w tramwaju 🙂

Kocham BJJ, swój klub i ludzi w nim trenujących i odpowiada mi taki styl życia. Trudno wyobrazić mi sobie siebie nie trenującego BJJ. BJJ daje mi oddech od codziennego życia i problemów.

Czym dla Ciebie jest BJJ? Sztuką walki czy sportem walki?

BJJ jest dla mnie zdecydowanie sportem walki. Jako sport mnie interesuje, a rozwój charakteru uznaje za skutek treningu, a nie jego cel. Celem jest rywalizacja sportowa. Co do tego czym jest dla mnie BJJ to dla mnie temat-rzeka. Prawie wszystko w życiu zawdzięczam w pewnej części BJJ. Nie mam tu na myśli zawodów czy sportu. Większość bliskich mi osób to trenujący, dzięki BJJ pracuję gdzie pracuję (mój bliski przyjaciel z BJJ pracuje na podobnym stanowisku i mnie zainteresował tym kierunkiem), nowe zajawki często przejmuję od kolegów z sekcji, BJJ motywuje mnie do nauki języków i zachęciło do zwiedzania świata, z ludźmi z BJJ spędzam weekendy i planuje wakacje. Na tym etapie życia BJJ to moja droga – droga, która wyznaczała to kim i gdzie jestem.

Prowadzenie treningów wymaga sporej odpowiedzialności i odpowiednich cech charakteru. Jak udawało Ci się dotrzeć do młodych zawodników, którzy dopiero zaczynają treningi a w większości wydaje im się, że wiedzą lepiej „ trener mi powie tak, ale ja i tak zrobię po swojemu bo na yt widziałem to tak „

Kiedy prowadziłem to szczerze mówiąc wychodziłem z założenie, że jak ktoś uważa „wiem lepiej”, to ciężko będzie go przekonać. Można apelować, zmuszać, prosić, dawać przykład, ale to i tak nic nie da. Jeden zrozumie kim jest trener wcześniej, jeden później. Według mnie poziom w Copacabanie wynika z czego innego niż osoby trenerów.

Czego uczy tak odpowiedzialna funkcja jak trener? 

Odpowiedzialności za ludzi, ich czas i dążenia. Trener powinien być osobą, która umożliwi spełnienie ludziom ich aspiracji. Trenujący wierzą, że dzięki tobie osiągną to co sobie zaplanowali poprzez zapisanie się na zajęcia. Zawsze prowadziliśmy treningi w grupie trenerów, wiele rzeczy ustalaliśmy wspólnie, wymienialiśmy się pomysłami, czasem sprzeczaliśmy co do tego jak trening powinny wyglądać, więc na pewno współpracy i komunikacji.
Z tego co widzę to też występowania przed grupą ludzi. Na początku miałem z tym bardzo duże problemy – zapominałem co mam powiedzieć, jąkałem się, nie miałem kontaktu z ludźmi, teraz nie mam już z tym problemu – umiejętność ta przydaje mi się teraz w życiu.

Czego uczą cię porażki na zawodach?

Tego, że powinienem więcej startować, ale jak widzę nie jestem osobą, która łatwo uczy się na błędach Zawsze startowałem za mało, aby być w stanie na zawodach w pełni pokazać swoje BJJ, a chciałbym to zrobić, więc zawsze obiecuje sobie większą ilość startów, ale potem nic z tego nie wychodzi.
Z innego kąta to dzięki porażkom na zawodach udaje mi się ulepszać moją grę – mam na myśli przygotowanie techniczne, taktyczne i siłowe. Mało co jak zawody potrafi tak wyraźnie pokazać błędy jakie się popełnia i zmusza do poszukiwania odpowiedzi.

Jak BJJ ukształtowało Twoją osobowość?

Uczyniło mnie pewniejszym siebie. Jak zaczynałem ćwiczyć to byłem dzieckiem, które ważyło 57 kg, brakowało mi przez to pewności siebie. BJJ pozwoliło mi uwierzyć w swoje możliwości i siebie. Nauczyło mnie też wartości ciężkiej pracy – jeśli ciężko na coś pracujesz to osiągniesz to, odniesiesz sukces. Bardzo ułatwiło mi to w rozwinięciu skrzydeł w życiu, co przełożyło się na to, że zacząłem spełniać swoje marzenia, a nie tylko o nich myśleć.
Bardzo jestem wdzięczy losowi za to, że poznał mnie z BJJ, trudno mi wyobrazić sobie moje życie bez tego sportu, wiem jedno – było by to na pewno trudniejsze i smutniejsze życie.

Twoje najbliższe cele jako zawodnik?

Moja najbliższe cele jako zawodnik to start w co najmniej 3-4 turniejach w tym roku i na pewno w MP Polski. Myślę też o starcie za granicą, fajnie było pokazać „Pure Slavian Power”

Na koniec podziękowania…

Chciałbym podziękować mojej dziewczynie Ewie za to, że cierpliwie znosi moje nieobecności ze względu na treningi i wspiera mnie w moim hobby.
Gawłowi za to, że przyprowadził mnie za pierwszy trening. Swoim pierwszym trenerom – Mirkowi Oknińskiemu, Robertowi Kosteckiemu i Michałowi Stanowsławskiemu. Braulio za docenienie wysiłku w postaci czarnego pasa. Kubie za odwagę, Copacabanę i ubrania firmy MANTO. Markowi, że przez tyle lat znosi moje wybryki. Jackowi za wieloletnią przyjaźń i pomoc. Mieszkowi za to, że jest moim „little big brother”. Tomkowi za wspólne samokształcenie się z szkoleniówek. Kubie Zawadzkiemu, Alkowi i Wojtkowi za walki. Maćkowi, Łukaszowi i Jarkowi za wieloletnią przyjaźń. Krzyśkowi za inspirujące podejście do życia i podróże. Piotrkowi za to, że organizuje teraz Copacabanę i pcha ją teraz do przodu. Darkowi za wspólne prowadzenie treningów i początki. Gonzowi, Piotrkowi i Jackowi za to, że budują z nami team. Sawoszowi za poczucie humoru. Dziadowi za to, że niezmiennie jest moją inspiracją. Czarkowi za, że nie męczy grupy krasnoludów i jednego hobbita niepotrzebnymi spacerami. Wszystkim, z którymi miałem i mam okazję ćwiczyć i walczyć. Portalowi GI za to, że chciał przeprowadzić ze mną wywiad i codziennie dostarcza mi informacji na temat sportów chwytanych. Wszystkim, którzy dotarli, aż do tego miejsca, że chcieli mnie wysłuchać.

 

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także