Marcin Held o Mistrzostwach Europy

Na początku miałem wolny los  W pierwszej walce przeciwnik wciągnął mnie do gardy, przeszedłem mu ją i zadusiłem go z za pleców. W drugiej miałem najcięższego przeciwnika, który wygrał z Krystianem ( przyp. Redakcji Krystian Grzejszczak ) Dobrze walczył gardą, przetoczyłem go i po pewnym czasie udało mi się przejść jego gardę i wszedłem za plecy, gdy mnie z nich zrzucał poszedłem na balachę. Trzecia walka trwała bardzo krótko. Wciągnąłem przeciwnika do półgardy i założyłem balachę. W walce finałowej, przetoczyłem rywala i po przejściu jego gardy założyłem balachę z bocznej.
Poziom na ME z roku na rok jest coraz lepszy. W tym roku było wielu naprawdę dobrych zawodników takich jak Mendes, Torres czy Gurgel.
Bardzo miło oglądało się ich walki. Na ME co rok przybywa startujących i dzięki temu jest z kim powalczyć. W mojej kategorii było 32 zawodników.
Z zagranicznych zawodników duże wrażenie zrobił na mnie Ari Farias. Jest to brązowy pas, który wygrał z Maćkiem Polokiem w półfinale na punkty i ostatecznie wygrał całą kategorię. Zajął również 3 miejsce w Open, pokonując dużo cięższych od siebie przeciwników.
Z polskich zawodnik największe wrażenie zrobili na mnie zawodnicy startujący w drużynówce  , którzy prowadzili bardzo wyrównane pojedynki z Brazylijczykami.
Ogólnie zawody bardzo fajne. Tylko końcówka trochę się ciągła. Zakończyło się dopiero koło 20 a z sali wyszliśmy o 21, głownie przez Brazylijczyków, którzy spędzili dobre 15 min na podium robiąc sobie zdjęcia.

CO JEST KULANE?

Przeczytaj także