Michał „Cipao” Materla, zawodnik który współtworzył polską scenę brazylijskiego jiu-jitsu i MMA praktycznie od samego początku gdy ta dopiero raczkowała po dwu letniej przerwie spowodowanej kontuzjami kolana oraz błędną diagnozą lekarską powraca w wielkim stylu. Na KSW 15 odprawił z kwitkiem Francuza Gregorego Babene przez swoją firmową technikę czyli gilotynę. Ciekawostką o której nie wiedzą na pewno osoby, które podważały forme Michała tego dnia jest fakt, że na kilka tygodni przed walką Cipao złapał infekcje połączoną z grypą żołądkową, która całkowicie rozbiła cykl przygotowań, z bliskich źródeł wiemy, że występ stał pod wielkim znakiem zapytania. Cipao nie ugiął się mówiąc, że za długo czekał na powrót i nie może zawieść swoich fanów. Jak się okazało w ringu była to dobra decyzja 🙂 Drugą walkę jaką stoczył popularny „Cipao” to pojedynek z topowym europejskim fighterem Jamesem Zikicem, który na poprzednich galach KSW wygrywał kolejno z Antonim Chmielewskim oraz klubowym kolegą Michała Danielem Dowdą. Tym razem można powiedzieć Zikic został pokonany własną bronią, kilku letnia praca Materli z trenerem boksu Karolem Chabrosem przyniosła wymierne rezultaty, to Michał w stójce prezentował większy wachlarz technik bokserskich, będąc nawet blisko znokautowania Anglika. Kolejnym oponentem Szczecinianina będzie Matt Horwich, bardzo doświadczony zawodnik zza oceanu, który ma na swoim koncie zwycięstwa z takimi zawodnikami jak Thales Leites czy „The Polish Experiment” Soszyński. Szykuje się świetne widowisko, które zagwarantowali nam włodarze KSW, trzymamy kciuki za naszego reprezentanta. Do góry łeb!
Powyżej wejście Michała Materli do ringu na KSW 15




