
Dlaczego przeprowadziłeś się do USA?
Tutaj w Brazylii wiemy, że to jest najlepszy ruch dla mojej przyszłości. Za granicą nasze nauczenie jest najbardziej doceniane. Ten pomysł miałem w głowie od jakiegoś czasu. Rozważałem go z Cobrinha i w końcu zdecydowałem się przyjąć ofertę. Będę uczyć.
A co ze startami na zawodach?
Nie zaprzestanę rywalizacji. Przychodzi taki okres w życiu sportowca, że musi zmienić swoją ścieżkę. Będę pracować w swojej nowej akademii, ale nie zamierzam rezygnować z zawodów takich jak Pan Amsy czy Worldsy. Nie przechodzę na emeryturę nic takiego. Po prostu myślę o swojej przyszłości.
Ale jak będziesz w stanie utrzymać się do treningu do jakiego jesteś przyzwyczajony?
Mam tylko godzinę lotu od Atlanty, gdzie mam dobrych sparing partnerów. Będę dwie godziny od Nowego Jorku, gdzie jest Lucas Lepri. Przed startami na Worldsach na pewno będę latać do Brazylii by dokończyć swoje przygotowania. Cobrinha opuścił Brazylię z jednym tytułem mistrza świata i następnie wygrał cztery. Zawsze mogę polegać na moich przyjaciołach jak mój brat, Malfacine i Gabriel Gulart. Co dwa miesiące ktoś przyjedzie i będzie ze mną.
Dalsze plany startowe na ten sezon?
Nie będę na ADCC, ponieważ Marcelo jest w mojej grupie wagowej i oni nie zaproszą dwóch zawodników z tego samego klubu. Dla mnie najważniejsze są No Gi Worldsy. Później udam się na Miami Open, gdzie będę wspierać moich zawodników.
Jakie wyzwania na Ciebie czekają jako nauczyciel?
Staram się być najlepszym w cokolwiek robię. Przez trzy lata startowałem w kategorii czarnych pasach i nigdy nie przegrałem. Czuję, że w jiu jitsu to wielkie osiągnięcie. W tym roku nie poszło mi rewelacyjnie, ale i tak uważam, że to dobry wynik.



