
Michael Langhi nie był przyzwyczajony do porażki. Ostatni raz zaliczył wpadkę w 2008 roku, kiedy w półfinale Worldsów przegrał z Celso Veniciusem. Po tym dwukrotnie został mistrzem świata zamykając kategorię ze swoim kolegą klubowym Lucasem Lepri. Sezon 2011 rozpoczął się tak samo. Gładkie zwycięstwa na Mistrzostwach Europy i Pan Ams’ach, ale wycieczka na finały World Pro okazała się sensacyjna. Gwiazda Alliance Team uległa w półfinale z Leandro Nascimento. Podobno nic nie zdarza się dwa razy, ale nie w przypadku Michela. Po powrocie do Brazylii wystąpił na krajowych Mistrzostwach i ponownie w finale uległ Leandro. Teraz jego duma została podrażniona i zamierza wrócić na szczyt podczas Worldsów.
Po wielkiej serii zwycięstw ostatnio przegrałeś na World Pro i Mistrzostwch Brazylii. Jak twoje morale przed Worldsami?
Porażka nigdy nie jest przyjemna. Mój ojciec i Cobrinha nauczyli mnie, że nigdy nie można godzić się z przegraną i zawsze starać się robić wszystko najlepiej. Niestety po trzech latach zwycięstw seria zwycięstw się skończyła, ale to normalne. Musimy być zawsze na to przygotowani. Prawdziwego mistrza widzi się podczas klęski, a nie tylko gdy wygrywa. Teraz wiem, że będę znowu iść w górę. Teraz jestem tutaj w Kalifornii i trenuję z moim nauczycielem Cobrinhą, który koryguje wszystkie moje błędy.
Dlaczego tak ciężko Ci się walczy z Leandro Nascimento?
Tak ciężko, ponieważ on jest utalentowany i mocno trenuje by być mistrzem tak jak ja. Analizował moją grę i był bardzo dobrze przygotowany fizycznie i pod kątem taktyki. Gratulacje za to jakie wyniki osiągnął, ale na pewno ponownie się spotkamy i dam z siebie wszystko.
W tym roku dywizja lekka może być najmocniejszą od lat. Jesteś Ty, Lepri, Durinho, Tanquinho, JT, Celso, Leandro i nawet Kron zapowiedział, że zamierza zejść wagę niżej.
Kategoria lekka była zawsze bardzo mocna obsadzona i jest w niej wielu utalentowanych zawodników. Nie jestem skupiony na jednym rywalu, ponieważ gdybym miał się ciągle zastanawiać o nim to mógłbym przegrać z kimś innym. Moje treningi są bardzo wszechstronne. Liczę na pomoc moich partnerów treningowych tutaj w Los Angeles.
Twoja Garda jest postrzegana jako jedna z najlepszych w dzisiejszym jiu jitsu i ciężko Ci ją przejść. Jak ocenisz własną grę tą pozycją?
Moją gardę zawdzięczam mojemu mistrzowi Cobrinhi. Wszystko co wiem to on mnie nauczył. Poświęciłem tej pozycji uwagę i poświęciłem się jej. Zawsze staram się ją poprawiać i próbuję dodać nowe style do mojej gardy, by zaskoczyć moich rywali. Jak to nikt nie przechodzi mojej gardy.. Fabio Gurgel robi to cały czas ( śmiech )
Twój brat Michel jest wybitnym brązowym pasem. Gdy dostanie czarny pas BJJ uważasz, że będzie w stanie pokonać braci Mendes?
On jest oddany, utalentowany i wie co ma robić. Jest młody i teraz mieszka ze mną w Sao Paulo, gdzie będzie miał wszystko niezbędne do trenowania. Przedtem ćwiczył tylko z białymi i niebieskimi pasami. Można już zobaczyć jak jego gra i sposób myślenia ma długą drogę.



