
Miałem dwa momenty w walce z Mirem. Widziałem moje zwycięstwo a zobaczyłem ostatecznie swoją porażkę. Zabrałem się do świętowania jeszcze w trakcie trwania pojedynku.Zamiast dokończyć uderzeniami, zatrzymałem się i stwierdziłem, że pójdę po skończenie. To była zła decyzja. Po przegranej zacząłem się martwić dopiero, gdy zobaczyłem, że moja ręka jest złamana, ponieważ wiem jak ciężko jest powrócić po długiej przerwie i wtedy zaczyna się wszytko od nowa. Jednak kiedy kochasz to co robisz jest to warte tej ceny.



