Relacja Marcina Malewicza z Copacabany Lublin z treningów w Carlson Gracie Academy w Londynie. Wyjazd na wyspy jest doskonałą alternatywą dla tych,których nie stać na podróż do Brazylii czy USA a chcieliby potrenować równie mocno co w tych dwóch krajach.
Każdy zawodnik Brazylijskiego Jiu Jitsu marzy aby kiedy polecieć do Brazylii czy też USA żeby trenować z najlepszymi.
Jednak większoć osób, w tym mnie ogranicza.. budżet. Zdecydowałem się na wyjazd do Londynu. Pomysł na wyjazd do stolicy Anglii wyszedł na totalnym spontanie.
Mój ziom, Mateusz Flaga trenujący na co dzień w Carlson Gracie London zaproponował mi nocleg i jeszcze tego samego dnia zamówiłem bilety!
Lecąc tam nie wiedziałem czego mam się spodziewać, w Angli jest sporo dużych klubów i wielu wietnych trenerów : Braulio Estima (opiekun COPACABANA TEAM), Victor Estima, Lagarto czy Roger Gracie. Postanowiłem odwiedzić przez te kilka dni parę akademii w Londynie. Dzień wyjazdu, kimono spakowane, trochę ciuchów i lecę!
2 godziny lotu i jestem w Londynie, szybko zjedzone mango i idziemy na pierwszy trening do Carlson Gracie Jiu Jitsu! Jak się okazało to był pierwszy i ostatni klub jaki odwiedziłem.
Głównie związane to było z opłatami za treningi ale i mega atmosferą w tym klubie która spodobała mi się od pierwszych zajęć. Jednorazowy trening w londyńskich klubach to 10-25 Funtów.
Za tydzień treningów 2x dziennie w Carlosnach zapłaciłem 40 Funtów. Chłopaki i trenerzy sprawili ze czułem się tam jak u siebie. Pewnie przyczynił się do tego fakt, że jestem od Braulio, który ma duży szacunek w Angli.
Już od pierwszego treningu różnice w prowadzeniu zajęć są duże. Najbardziej zaskoczyła mnie postawa ludzi spóniajšcych się na trening i reakcja trenerów.
W Polsce raczej każdy spieszy się z „językiem na brodzie” aby zdążyć na czas i nie pompować na łapach. Tam natomiast jak to nazwalimy obowišzuje „brazylijski czas”..
Sporo osób przychodzi spónionych nawet od 10 do 40 minut gdzie u nas w kraju i w moim klubie raczej jest to nie do pomylenia..
Drugą sprawą jest brak typowej rozgrzewki, od początku treningu jest sporo drilli. Następnie 2-3 szybkie techniki i zostaje 45 minut sparingów.
To też jedna z większych różnic. Będąc tam tydzień, trenując 2 razy dziennie na każdym treningu było 45 minut walk! Techniki pokazywane przez trenerów nie były z kosmosu ale pokazane z wieloma detalami. Od przyjazdu do Polski techniki które znałem nabrały nowego znaczenia!
Kolejną sprawą która moim zdaniem różni polskie kluby od angielskich to poziom białych pasów. Początkujący trenując dość krótki czas mają na prawdę dobry poziom jeli chodzi o podstawy BJJ. Dobra zamknięta garda i stabilna pozycja z góry. Wyższe pasy także sš bardzo dobre, można się zajechać!
Podsumowując to wyjazd do Anglii, Londynu czy tez innego miasta w celu zebrania dowiadczenia jakim jest nie wątpliwie trening z innymi zawodnikami to wietna alternatywa dla Brazylii czy Californi. Jeli macie odłożone trochę kasy i chcecie spędzić kilka dni w zagranicznym gymie to zdecydowanie polecam Londyn!
Krótki kosztorys związany z wyjazdem dla osób zainteresowanych taką podróżą : bilety lotnicze w obie strony = 400zł, sieciówka na komunikacje = 40 Funtów, tydzień treningów OPEN w Carlson Gracie London = 40 Funtów, bilety z lotniska do centrum i z centrum na lotnisko = 14 Funtów + NOCELG i Jedzenie.
Miałem okazję sparować na prawdę z wieloma bardzo dobrymi zawodnikami takimi jak: River Blue Dillon, Sam Gibson czy też Alex Cabanes!
Zajęcia prowadzi kilka czarnych pasów także na prawdo warto odwiedzić ten klub! Ja na pewno tam wrócę 😉
Podziękowania głównie dla Mateusza Flagi za przygarnięcie mnie pod swój dach, super treningi i wycieczkę po Londynie!
Dla trenerów i ludzi z Carlson Gracie London za przyjęcie mnie w swoim klubie i Grapplerinfo za relacje. Pozdro!





