
Prezentujemy wam dziś wywiad z wojownikiem, trenerem, organizatorem i sędzią Pawłem Jóźwiakiem. Podczas naszej rozmowy na III Memoriale Helio Gracie trener MMA Poznań opowiada o swoim zwycięstwie w kategorii weteranów w Opalenicy, o swojej karierze MMA, niedawno zakończonych GTPOC, które organizował oraz o przyszłości każdego sportu czyli małych dzieciach.
Paweł wygrałeś kategorię weteranów na III Memoriale Helio Gracie. Czy możesz nam opowiedzieć swoją drogę po złoto?
Generalnie fajna, dobra zabawa. W zasadzie więcej nie mam nic do powiedzenia na temat mojego startu jako zawodnik, ponieważ w Opalenicy nastawiłem się na sędziowanie. Wystartowałem praktycznie po to, żeby utrzymać się w ciągłym ruchu i nie wypaść z rytmu. Szykuje się teraz na Mistrzostwa Europy. Chciałbym pojechać do Paryża, planuje pojechać we wrześniu do Szwajcarii i następnie do Lizbony. Są to moje trzy główne imprezy. W Opalenicy sędziowałem i startowałem jako zawodnik, więc muszę powiedzieć, że połączenie tych dwóch ról jest bardzo trudne. Byłem strasznie rozbity. Podążam drogą wojownika, trenera i teraz jeszcze jestem menagerem sportu. W chwili obecnej chciałbym się sprawdzić w roli sędziego. Myślę, że jestem to winny brazylijskiemu jiu jitsu. Będę się starał być oczywiście jak najlepszym sędzią, dlatego więc cały czas się uczę nowej roli. Sędziowanie sprawia mi wielką przyjemność, a poprzez obserwacje walk wyciągam wiele wniosków. Po to są te małe zawody właśnie jak np w Opalenicy, żeby oswoić się ze stresem i nie nawalić na tych najważniejszych turniejach jak np: Mistrzostwa Europy w Lizbonie itd.
Możemy się spodziewać Ciebie jako zawodnika na krajowych zawodach BJJ np. Puchar Polski BJJ w Koninie?
Tak, oczywiście będę starał się startować jeśli czas mi na to będzie pozwalać. Na Pucharze Polski planuję obowiązkowo wystąpić.
Był taki okres, że dłuższy czas nie widzieliśmy Cię na krajowych zawodach. Czym to było spowodowane?
Wiecie jak to jest. Rodzina, praca. W tej chwili jakby podporządkowałem to brazylijskiemu jiu jitsu. Priorytety są tak ustawione, że klub jest na pierwszym miejscu. Mogę się w tej chwili pochwalić, że w MMA Poznań mam około 50 zawodników, a to dlatego właśnie, że walczę, zwyciężam i jeżdżę z chłopakami praktycznie na każde zawody. Myślę, że trochę namaścili mnie Mariusz i Maciej Linke. Im zawdzięczam to, że chyba mi dali nową energię. Potrzebowałem wsparcia, ponieważ jak się trenuję ponad 20 lat to następuje okres wypalenia. Człowiek szuka zastrzyku ekonomicznego i sam nie wie czy zarabiać bądź też trenować.
Jeśli dobrze zrozumiałem teraz żyjesz i utrzymujesz się z prowadzenia klubu? Prowadzenie treningów to jest w tym momencie Twoim głównym zajęciem?
śmiech.. Życzę wszystkim, żeby każdy tak miał. Dobrze wiemy, że mieszkamy w Polsce, a nie gdzie indziej. To nie jest tak do końca jak zrozumiałeś. Bardzo dużo i mocno pracuję oprócz moich zajęć w moim klubie. Tak zawsze będzie pogodziłem się z tym, zaakceptowałem to i nie mam do nikogo pretensji. Jestem dumny z tego, że mam zawodników, mam rodzinę, że Gold Team jest moim rodziną. Kocham brazylijskie jiu jitsu. Mam stoczonych kilka walk MMA, również sędziuję pojedynki w tej formule. Cieszę się z tego wszystkiego. Będę walczył, zwyciężał, przegrywał, ale generalnie myślę, że moje zdrowie na tym zyska.
Odnośnie Twojej kariery MMA. Chciałbyś jeszcze stoczyć kilka pojedynków? Czy też może zawiesiłeś rękawice na kołku? Ostatnio w wywiadzie dla naszego portalu Michał Wyszyński, którego pokonałeś powiedział, że z chęcią chciałby stoczyć z Tobą walkę rewanżową.
Michał Wyszyński to jest wspaniały przeciwnik i wojownik. Kiedyś sprawiłem mu psikusa i wygrałem z nim. Miałem po prostu dobry dzień. Jeśli chodzi o walki MMA są tak niskie stawki, że nie jestem w stanie z tego wyżyć. Nie zaryzykuję dla paru groszy, by mnie połamali. Mam na wyżywieniu rodzinę a MMA to już nie jest zabawa. Kiedyś walczyłem za darmo, albo dostałem rękawicę i torbę. Byłem z tego dumny, ale nie dziś. Państwo zadecydujecie czy chcecie abym walczył. Pewnie są stawki takie za które można mnie kupić ( śmiech )
Niedawno odbyły się zawody Gold Team Polish Open Championship, które ponownie organizowałeś. Jak ocenisz ten turniej? Czy wszystko poszło zgodnie z planem tak jak sobie założyłeś?
Jestem bardzo zadowolony, gdyż zawody się rozwijają. Są co raz lepiej przygotowane. O randze zawodów decyduje liczba startujących. Do nas przyjechało 600 zawodników. Myślę więc, że zawody te zasługują na range Mistrzostw Polski naszej federacji Gold Team’u. W zawodach brali udział nie tylko zawodnicy naszych klubów, ale i cała Polska. Cieszę się bardzo, że panuje zgoda między klubami. Jak ja to nazywam między ” Gangami ” Wierzę, że pomiędzy akademiami jesteśmy już przyjaciółmi. Jesteśmy już chyba za starzy i za mądrzy aby się kłócić. Można powiedzieć, że struktury brazylijskiego jiu jitsu się ukształtowały. Teraz do przodu i na Olimpiadę Panowie!
Przez wiele lat brakowało w naszym kraju zawodów dla najmłodszych wojowników.. dla dzieci. Cieszy fakt, że Gold Team podjął się tego wyzwania i co raz częściej organizuje turnieje dla młodych adeptów BJJ. Kto wyszedł z taką inicjatywą, żeby stworzyć coś dla dzieciaków, które jak wiadomo są przyszłością każdego sportu.
To jest prawda, dzieci są przyszłością. Myślę, że zawody brazylijskiego jiu jitsu będą się co raz bardziej rozwijać. Praktycznie dzieciaki zostały zaniedbane. Po rozmowach z Mariuszem i Maciejem Linke postanowiliśmy, że dodamy kilka groszy od siebie aby brazylijskiego jiu jitsu się rozwijało. W tej chwili myślę, że dzięki dzieciom będziemy mieli przyszłych mistrzów olimpijskich. Łatwiej będzie też pozyskać sponsorów. Zawody dla dzieci można zdecydowanie łatwiej zareklamować. Trzeba dbać o młodzież i dzieciaczki. Myślę, że Państwo się też tym zainteresuje. Nie ma nic lepszego niż poświęcenie trochę czasu małym dzieciom. Jak podążamy ścieżką sportu to chyba dla każdego jest rzecz jasna, że nie wybierzemy złych rozwiązań w naszym życiu. Znam wielu ludzi, którzy byli sportowcami i mają bardzo silny kręgosłup moralny. Mają też w sobie dyscyplinę i potrafią być przykładem w naszym społeczeństwie. Potrafią być ojcami, dziadkami. Nawiązując do dziadków, mam na treningach co raz więcej mężczyzn w wieku 40 – 50, którzy biorą udział w zawodach. O nich też trzeba zadbać. Są zawody BJJ, gdzie nie ma dywizji dla seniorów i mastersów. W Lizbonie to jest standardem a u nas w kraju się tego nie robi.
Wydaje mi się, że jeszcze w Polsce jest mała liczba startujących na zawodach aby dzielić tak kategorie na poszczególne stopnie zaawansowania i wieku..
Ale to trzeba próbować. Jeśli nie będziemy próbować to nigdy się nie dowiemy. Żeby przejść sto tysięcy km, trzeba przejść pierwszy krok. I my właśnie robimy ten pierwszy krok.
Sędziowanie jest ciężkim zajęciem. Po zawodach zawsze znajdują się krytycy, którzy w internecie potrafią krytykować ludzi pełniących rolę sędziów. Jak się do tego ustosunkujesz? Jest to ciężki kawałek chleba?
Sędziemu trzeba dać czas, żeby zaistniał i się nauczył. Sędzia jest także człowiekiem i może popełniać błędy. Zamiast jak ja to mówię drzeć ryja, wystarczy podejść do sędziego i pokazać nagranie. Powiedzieć Panie sędzio zrobił Pan błąd. Rozmowa załatwi sprawę. My generalnie krzyczymy, krzyczymy i jeszcze raz krzyczymy. Jeśli ktoś mi pokaże nagranie w którym widać, że popełniłem błąd z chęcią się do niego przyznam. Tylko trzeba mi dać szansę. Myślę, że jest już pora aby wykształcić sędziów. To troszeczkę w Polsce jeszcze kuleje. Chciałbym to zmienić w naszym kraju i teraz będę się więcej udzielał jako sędzia. Uważam, że my jako Gold Team wykonujemy dobrą robotę i dobrze sędziujemy. Ja osobiście się w tym kierunku rozwijać. Bycie sędzią to jest jak walka na ringu. Trzeba mieć taką adrenalinę i kopa.. Krzyczy na mnie dwumetrowy facet większy ode mnie i myśli, że jak będzie tak krzyczeć, że coś to zmieni ( śmiech )



