Prezentujemy wam pierwsze opinie zawodników po turnieju Ragnarok the beGInning. W środku wypowiedzi zawodników widocznych na zdjęciu, którzy stoczyli ze sobą walkę repasażową o 3 miejsce w kategorii – 90 kg. Mowa o Tomku Jurkiewiczu i Piotrze Koprowskim.
Tomasz Jurkiewicz:
Witam.
Napiszę to, co po części pisałem już organizatorowi Łukaszowi Winiarskiemu. Wrażenia ogólne po imprezie bardzo dobre. Bardzo dobrze przygotowana, również wizualnie, sala na tego typu imprezę. Niedogodnością dla co niektórych mogła być lokalizacja całych zawodów – Świnoujście. Jednak patrząc na Roberta Trzcionkę i Maćka Poloka, ja się chowam i mówię, że dla chcącego walczyć nic trudnego 🙂 Szkoda, że nie pojawiło się kilka nazwisk z czołówki, jednak na szczęście nie wpłynęło to na jakość widowiska. Duży plus za możliwość wyboru swojego utworu, przy którym można było wejść na matę. Miły akcent, który tworzył dodatkowy klimat i niesamowicie nastrajał zawodnika do walki. Minus natomiast za ważenie. Przy takim turnieju, uważam, że jest to wydarzenie, które warto byłoby chociaż trochę wyeksponować. Myślę, że wystarczyłoby skromne zdjęcie zawodnika na wadze, na tle baneru turnieju i sponsorów, tymczasem obeszło się bez echa w ciemnym, mało przyjaznym lokalu. Wątpliwości budziła również 1,5 godzinna przerwa w trakcie zawodów. Piszę wątpliwości, bo miała swoje wady i zalety. Opóźniła ona znacznie zakończenie imprezy, ale z drugiej strony była chwilą relaksu dla zawodników, widzów, sędziów i obsługi. W moim odczuciu przerwa ta była zrozumiała, ze względu na umówioną godzinę uroczystego otwarcia imprezy, przybycia zarządu miasta i szerszej publiczności. Rażącą sytuacją było skandaliczne zachowanie zawodnika Chełkowskiego po jednej z jego walk. Miło, że przeżywa sukcesy, ale lepiej byłoby jakby w takich sytuacjach wytłumił swoje emocje. Szczęście, że zdarzyło się to przed południem, przed przybyciem oficjalnych gości. Na żadnych turniejach, a tym bardziej na turniejach tej rangi takie sytuacje nie powinny mieć miejsca, a jeżeli już się zdarzą, bezzwłoczna dyskwalifikacja jest odpowiednią karą. Sam miałem 3 walki, gdzie pierwszą dosyć szybko wygrałem z Radkiem Sengerem przez klucz na stopę. W drugiej, o finał, spotkałem się z Karolem Dzieniszewskim, z którym przegrałem przewagą punktową 3:2. Narobiło się trochę szumu po tej walce, ponieważ kilka osób uważało, że Karol odklepał założoną przeze mnie balachę w ostatnich 15 sekundach walki. Sędziowie wraz z moim trenerem przejrzeli nagranie z walki, po czym stwierdzili, że nie było ruchu klepania, i tak odpadłem z drabinki. Miałem jeszcze walkę repasażową z Piotrem Koprowskim, w której w połowie walki odklepałem klucz na stopę i bezsensownie oddałem 3 miejsce na podium.
Podsumowując, moim zdaniem organizator idealnie wbił się ze swoim pomysłem do kalendarza imprez grapplingowych w Polsce. Brakowało właśnie takiego odpowiednika Grappling Areny w gi. Dobry pomysł z jego dobrą realizacją sprawi, że spokojnie zobaczymy kolejne edycje turnieju Ragnarok.
Pozdrawiam
PS. GDZIE JEST KRZYŻ?! 😀
Piotr ” Timon ” Koprowski”
Wrażenia z turnieju bardzo dobre. Walki odbywały się na jednej macie, a wszyscy wychodzili do wybranej przez siebie nuty (na początku podchodziłem do tego sceptycznie, ale w praktyce bardzo fajnie wyszło). Obiekt nie był największy, ale małą widownię zapełnili nie tylko zawodnicy i osoby towarzyszące, bo o 15 na finały trybuny zapełnili także mieszkańcy Świnoujścia. Łukasz Winiarski stanął na wysokości zadania, a jedynym do czego można było się przyczepić, co widać w różnych komentarzach w Internecie, był brak ścisłej czołówki polskiego Grapplingu. Nie można mieć o to do nikogo pretensji, ale niestety system losowania PZZ postawił mnie w pierwszej walce naprzeciwko klubowego kolegi (w podobnej sytuacji byli zawodnicy BT). Walczyliśmy normalnie, bez napinki, ale i bez podkładania się. Walkę przegrałem na punkty, ale Dziki doszedł do finału i mogłem walczyć w repasażach, gdzie pokonałem Tomka Jurkiewicza, z Maćkiem Różańskiem niestety nie zawalczyłem, ponieważ odnowiła mu się kontuzja. Turniej wypadł naprawdę dobrze zarówno w oczach widzów jak i zawodników, nagrody za miejsce na pudle całkiem miłe (szkoda, że bez medali..), a puchar Ragnarok to naprawdę rzecz o którą warto było powalczyć. Najlepszy zawodnik powinien dostać jakiś zdobiony młot Thora (pomyśl Winiar o tym ;)). Hakuna matata.




